Bytów. Dodatkowe pieniądze dla bezrobotnych

April 15th, 2006

Dwa projekty: Przyszłość w młodzieży i Aktywny powrót złożone przez Powiatowy Urząd Pracy w Bytowie w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego zostały pozytywnie ocenione. To oznacza, że będą pieniądze na aktywizację zawodową niemal 260 osób.
W ramach projektu Przyszłość w młodzieży dotyczącego osób do 25 roku życia PUP w Bytowie otrzyma ponad 1 mln zł. Cały projekt ma kosztować natomiast ponad 1,7 mln. zł, a skorzysta z niego 200 osób. Dziesięć z nich rozpocznie działalność gospodarczą. Na to zostanie przeznaczone 115 tys. zł.
- Ten program dotyczy głównie osób, które dopiero ukończyły szkołę, dlatego tylko dla dziesięciu osób przewidzieliśmy dotacje na rozpoczęcie działalności gospodarczej – mówi Janusz Wiczkowski, dyrektor PUP w Bytowie. – Każda z nich, po przejściu kursu małego biznesu, otrzyma ponad 11 tys. zł bezzwrotnej dotacji.
Pozostałe pieniądze w ramach programu będą przeznaczone na staże, szkolenia i prace interwencyjne. Ze staży będzie mogło skorzystać 130 osób, szkoleń 30, a prac interwencyjnych 40.
Program Aktywny powrót dotyczy z kolei osób bezrobotnych powyżej 25 roku życia. Pieniądze są nieco mniejsze niż w przypadku pierwszego projektu, ale skorzystać z nich może więcej osób, bo 259. Wnioskowana kwota to niecały milion złotych, a całkowity koszt projektu to 1,6 mln. zł. O dotacje na rozpoczęcie działalności gospodarczej mogą starać się 64 osoby. W tym przypadku kwota dotacji jest taka sama jak w pierwszym programie i udzielana na tych samych zasadach. Pozostałe pieniądze zostaną wykorzystane podobnie jak w pierwszym programie. Z tym, że ze szkoleń będzie mogło skorzystać 199 osób, a z prac interwencyjnych 40. W ramach tego projektu będzie także możliwość przygotowania zawodowego dla 20 osób.
Marcin Pacyno

Autor artykułu: cino

Miastko. Debata o szkolnej agresji: 23 postulaty zmian

April 14th, 2006

W sali konferencyjnej Gimnazjum im. Jana Pawła II w Miastku spotkali się posłowie, sędziowie, samorządowcy z ludźmi dotkniętymi agresją i pracującymi z agresywnymi uczniami. Ze spotkania wysnuto 23 najważniejsze wnioski, które posłowie mają nagłośnić na sali sejmowej.
- Oprócz zaostrzania przepisów należy dać dzieciom szanse na osiągnięcie sukcesu osobistego. Z większą uwaga należy dobierać nauczycieli i brać pod uwagę ich naturalne predyspozycje do nauczania. Studenci pedagogiki powinni odbywać więcej praktyk na studiach – mówi Hanna Elszyn, dyrektor Gimnazjum w Solcu Kujawskim. Read the rest of this entry »

Będą Dni Studzienic i będą gwiazdy

April 14th, 2006

W tym roku będą Dni Studzienic. Wójt, który po bardzo udanej ubiegłorocznej imprezie nie chciał organizować kolejnych, dał się jednak przekonać mieszkańcom i sponsorom.
– Dni Studzienic były już tak duże, że zaczęły nas przerastać – tłumaczy Jerzy Szpakowski, wójt gminy Studzienice. – Tysiące ludzi i setki samochodów paraliżowały Studzienice w tych dniach, a przede wszystkim podczas ubiegłorocznego finałowego koncertu Iwana Komarenki z zespołem Iwan i Delfin.
Na ten koncert przyjechały tysiące ludzi, a Studzienice przypominały wtedy jeden ogromny parking samochodowy. Z opanowaniem ruchu miały problemy nawet służby porządkowe. To sprawiło, że miały to być już ostatnie w takiej formie Dni Studzienic.
– Wielu ludzi, a także sponsorów namawiało mnie na to, aby nie kończyć z Dniami Studzienic – mówi Szpakowski. – Dałem się przekonać i w tym roku tradycyjnie w lipcu zorganizujemy kolejną imprezę. Już rozpoczęliśmy nawet rozmowy z artystami.
Najprawdopodobniej wystąpi Janusz Laskowski, znany przede wszystkich z takich utworów jak: „Kolorowe jarmarki”, „Beata z Albatrosa” czy „Żółty jesienny liść”.
– Rozmowy są bardzo zaawansowane – zaznacza wójt. – Nie zabraknie także humoru. W sobotni wieczór na scenie zaprezentują się kabarety. Prowadzimy rozmowy z Koniem Polskim i Krzysztofem Piaseckim. Będzie też na pewno już tradycyjny pokaz sztucznych ogni.

Autor artykułu: cino

“Ziemia Ustecka” – klakier władzy?

March 16th, 2006

Radni z Ustki oskarżają burmistrza Jacka Graczyka o dofinansowanie lokalnego czasopisma, które, ich zdaniem, prowadzi jego kampanię wyborczą. Magistrat broni się, że wybrał najlepszą ofertę przekazywania mieszkańcom informacji z miasta.
Miesięcznik “Ziemia Ustecka” dostanie do końca roku z kasy miasta 15 tys. zł. Władze Ustki będą zamieszczały w nim co miesiąc 6 stron przygotowanych przez siebie informacji z życia miasta. Dzięki miejskim pieniądzom pismo jest kolorowe i bezpłatnie rozdawane mieszkańcom kurortu. Radni uważają, że w ten sposób Graczyk kupuje sobie przychylność właściciela gazety, który bez tych pieniędzy mógłby mieć kłopot z wydawaniem bezpłatnego pisma. – Burmistrz za pieniądze podatników robi sobie kampanię wyborczą – zarzuca Dorota Paściak, radna miejska. – W każdym numerze pojawia się 10 razy. – Gołym okiem widać, że właściciel gazety jest klakierem burmistrza – zauważa Jan Olech, przewodniczący Rady Miejskiej w Ustce. – Zbliżają się wybory samorządowe i chcemy, żeby informacje były przekazywane rzetelnie i bezstronnie.
Edward Zając, właściciel i autor prawie wszystkich artykułów zamieszczanych w “Ziemi Usteckiej” odrzuca oskarżenia. – Nie popieram Jacka Graczyka, ale piszę co dobrego dzieje się w mieście – zaznacza. – Nie moja wina, że to w większości zasługa burmistrza. Nie odmawiam żadnemu radnemu prawa do umieszczenia u mnie swojego artykułu.
Oskarżenia o finansowanie kampanii wyborczej z pieniędzy miejskich burmistrz Graczyk uważa za gołosłowne. – Jeśli artykuły uważane są za tendencyjne, to jestem gotów z każdym dyskutować na ten temat – zaznacza.

Autor artykułu: Marcin Prusak

Inauguracja roku Giedroycia

March 15th, 2006

Kazimierz Michał Ujazdowski, minister kultury i dziedzictwa narodowego oficjalnie zainaugurował wczoraj rok Jerzego Giedroycia. W uroczystości na warszawskim Zamku Królewskim uczestniczyli także premier Kazimierz Marcinkiewicz oraz prof. Władysław Bartoszewski, który stanął na czele Komitetu Honorowego obchodów.

W tym roku zbiegły się setna rocznica urodzin redaktora paryskiej „Kultury” oraz 60-lecie założonego przez niego Instytutu Literackiego. Dlatego ten rok został uchwalony decyzją Sejmu Rokiem Jerzego Giedroycia. Wcześniej taką samą decyzję podjęło UNESCO.

- Można mówić w podwójnym sensie o aktualności jego myśli politycznej – mówił wczoraj podczas inauguracji minister Ujazdowski. – Wielu dziś uważa, że socjotechnika ma nieograniczoną władzę. On własną pracą i ideami udowodnił, że to nieprawda. Po drugie to on zostawił nam wielką kartę promocyjną Rzeczpospolitej, która pozwala nam na kontynuowanie i rozwijanie naszej przyjaźni ze wschodnimi sąsiadami w Mińsku, Moskwie i Kijowie. Doskonałe widać to dziś na przykładzie stosunków Polska – Białoruś – wyjaśnił.

W skład Komitetu Honorowego obchodów weszli m.in. przedstawiciele rządu, Sejmu i Senatu. Zaplanowano wydanie na płytach CD wszystkich numerów „Kultury” oraz wielojęzycznych wydawnictw poświęconych Giedroyciowi. Wydawnictwa te mają trafić do bibliotek publicznych w całej Polsce. Powstaną także monety z wizerunkiem Gedroycia oraz seria znaczków pocztowych „Instytut Literacki w Paryżu”. Przez cały rok w Polsce i zagranicą organizowane będą konferencje, wystawy i przeglądy filmów poświecone wybitnemu Polakowi.

Jerzy Giedroyć urodził się w 1906 r. Był publicystą, politykiem, twórcą i redaktorem paryskiej „Kultury”. W okresie międzywojennym zajął się czynnie polityką. W obliczu wojny wraz z rządem ewakuował się do Rumunii. Jako żołnierz Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich uczestniczył w kampanii libijskiej i walkach w Tobruku. Po wojnie wraz z Gustawem Herlingiem – Grudzińskim założył w Rzymie Instytut Literacki i w 1947 roku wydał pierwszy numer „Kultury”. W tym samym roku redakcja przeniosła się do Paryża, skupiając wokół siebie czołowych pisarzy i intelektualistów polskich przebywających na emigracji. Giedroyć do końca życia pozostał na emigracji, zmarł w Maisons-Laffitte pod Paryżem w 2000 r.

Autor artykułu:

Posłowie o wirusie komunizmu, metodach stalinowskich i żonie Balcerowicza

March 15th, 2006

Kto jest skażony wirusem komunizmu? Kto używa metod stalinowskich? Czy Balcerowicz musi odejść i co zrobić z jego żoną? Posłowie zastanawiali się nad tym podczas wczorajszej debaty nad powołaniem komisji śledczej do spraw zbadania działań NBP i organów nadzoru bankowego.

Mimo że komisji chce i LPR i PiS, każda z tych partii złożyła własny projekt ustawy w tej sprawie. Projekt PiS zakłada powołanie 9-osobowej komisji śledczej, która sprawdziłaby funkcjonowanie nadzoru bankowego oraz prezesa NBP. Z kolei LPR chce się skupić na działalności poszczególnych ministrów odpowiedzialnych za prywatyzację banków oraz decyzji podejmowanych przez Komisję Nadzoru Bankowego i prezesów NBP. Chce też, aby w komisji było 11 posłów.

Obu partiom chodzi m.in. o głowę prezesa NBP Leszka Balcerowicza, którego oskarżają o złą politykę finansową. Bronił go zażarcie Donald Tusk.

- Każda partia, która wyciąga ręce po niezależne instytucje, jest skażona wirusem komunizmu. Wyciągacie ręce po pieniądze zwykłych ludzi – zwracał się do PiS. Jego zdaniem przez pomysły PiS zagrożone jest bezpieczeństwo oszczędności i kredytów milionów Polaków. – Na sali nie ma Andrzeja Leppera. Nie musi go jednak być. Jego hasło „Balcerowicz musi odejść”, głosi bowiem Jarosław Kaczyński – mówił Tusk.

Zaraz po nim głos chciał zabrać Jarosław Kaczyński. Wicemarszałek Kalinowski udzielił mu głosu tylko w kwestii formalnej. Zdenerwowany Kaczyński poprosił o przerwę i zwołanie Konwentu Seniorów.

- Podczas spotkania zgłosił pretensje do prowadzącego obrady marszałka Kalinowskiego, który pozwolił Donaldowi Tuskowi porównywać go do Andrzeja Leppera. Zdaniem prezesa Kaczyńskiego była to „metoda stalinowska” – relacjonował dziennikarzom przebieg konwentu Jan Rokita. Mówił też, że przekonywał Kaczyńskiego do złożenia wniosku o zbadanie tej sprawy do sądu powszechnego lub komisji etyki. Jego zdaniem ciekawe byłoby rozstrzygnięcie sądu, czy wolno porównywać zwykłego człowieka do Andrzeja Leppera.

Aby dokuczyć PiS-owi, Platforma chce, aby komisja śledcza zbadała Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe. Jan Rokita dowodził, że we władzach tych instytucji, które pozostają poza jakimkolwiek nadzorem, zasiadają prominentni działacze PiS.

Swoje poprawki złożył także SLD. Rozszerzają one działania komisji o sprawdzenie powiązań PiS z Bankiem Ochrony Środowiska SA, zbadanie przyczyn upadku Wielkopolskiego Banku Rolniczego SA oraz podejrzeń o zdefraudowanie pieniędzy WBR przez posłów LPR – Romana Giertycha, Witolda Hatkę i Marka Kotlinowskiego.

Debata robiła się coraz ostrzejsza. Posłowie nie przebierali w argumentach. – Fundację CASE powszechnie określa się jako fundację państwa Balcerowiczów. Profesor Leszek Balcerowicz był jej założycielem, doktor Ewa Balcerowicz jest jej istotnym uczestnikiem. Otóż ta fundacja jest dotowana przez Bank Pekao SA, w sprawie którego Leszek Balcerowicz, jako prezes NBP, będzie podejmował decyzje – mówił Zawisza. – To nikczemna insynuacja – skwitował Leszek Balcerowicz.

Dziś posłowie mają głosować w sprawie powołania komisji śledczej. Także dziś odbędzie się posiedzenie Komisji Nadzoru Bankowego. Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro ma wysłać na nią swojego przedstawiciela. 15 marca mija bowiem termin wydania ostatecznej decyzji w sprawie fuzji Pekao SA i BPH, do której rząd, PiS i LPR nie chcą dopuścić.

Autor artykułu: M.K., K.B.

Ustka. Więcej lamp na ulicach

February 27th, 2006

Jeszcze w tym roku przy nowych usteckich ulicach pojawią się latarnie. Władze miejskie zapewniają, że nowe lampy staną przy najbardziej uczęszczanych traktach. Reszta ulic będzie musiała poczekać do przyszłego roku.
Jesienią jaśniej ma być na ulicach: Jaśminowej, Storczykowej, Wilczej, Morskiej i Harcerskiej. – Lampy będą w takim samym stylu, jak te
które stoją już przy Trakcie Solidarności – zapewnia Marek Biernacki, wiceburmistrz Ustki. – Nowością będzie także to, że latarnie będą należały do miasta, a nie jak dotychczas do zakładu energetycznego. W ten sposób tańsza będzie ich konserwacja i naprawa. Liczbę latarni będziemy znali w sierpniu, gdy zostaną wykonane projekty.
Na oświetlenie będą musieli jeszcze poczekać mieszkańcy ulic: Sportowej, 9 marca, Rybackiej, Ogrodowej i Darłowskiej (przy garażach) i Portowej. – Zeszły na dalszy plan, bo chodzi po nich mniej ludzi albo nie są tak istotne, bo prowadzą przez las – mówi Jacek Graczyk, burmistrz Ustki.
Postawienie nowych latarni będzie kosztowało Ustkę 430 tys. zł. Obecnie w kurorcie jest ok. 1000 lamp ulicznych.

Autor artykułu: map

Nieudana próba wyboru Rzecznika Praw Dziecka

February 25th, 2006

Nie udało się wczoraj wybrać Rzecznika Praw Dziecka. Ani Anna Pakuła-Sacharczuk z PiS, ani Anna Leśnodorska, rekomendowana przez PO, nie otrzymały bezwzględnej większości głosów. W związku z tym procedura rozpoczyna się od nowa. Każdy klub parlamentarny może zgłosić swoją kandydatkę.

Annę Leśniodorską poparła PO i SLD, natomiast Pakułę-Sacharczuk – PiS. Nie wystarczyło to do prawomocnego wyboru rzecznika. LPR zagłosowała przeciwko obu paniom i to od Ligi zaczęło się całe zamieszanie. Jeszcze tydzień temu LPR miała swoją kandydatkę na ten urząd – posłankę Annę Sobecką. Ta jednak nieoczekiwanie zrezygnowała. Dzień później sytuacja znów się odwróciła. Sobecka stwierdziła z trybuny sejmowej, że jej rezygnacja jest nieważna, bo przesłała ją faksem i zabrakło autentycznego podpisu. Nie przekonało to marszałka Jurka. Wobec tego LPR zapowiedziała, że nie poprze żadnej kandydatki i poczeka na ponowne zgłaszanie kandydatur.

Roman Giertych, szef klubu LPR, nie omieszkał wspomnieć w czasie debaty sejmowej o obietnicy poparcia Sobeckiej złożonej przez PiS, co wywołało prawdziwą burzę. – Marszałek Sejmu obiecał na spotkaniu poprzeć kandydaturę LPR na Rzecznika Praw Dziecka, w zamian za to, że LPR poparł kandydaturę PiS na Rzecznika Praw Obywatelskich – oznajmił nieoczekiwanie Giertych. – Kolegom z PiS wydaje się, że wszystkie stanowiska mogą obsadzić swoimi ludźmi. Takie działanie ma “krótkie nóżki” – dodał.

Marszałek Sejmu odpowiedział, że jesienią 2005 r. w rozmowie z Giertychem przekonywał szefa klubu LPR do tego, by Liga, szukając dla siebie miejsca w strukturach państwa, zainteresowała się wyborami Rzecznika Praw Dziecka. – Od tamtej pory o tym nie rozmawialiśmy – podkreślił Jurek. Według Jurka, Giertych miał też powiedzieć, że interesuje go stanowisko Głównego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.

Wówczas na mównicę wkroczył Donald Tusk, lider PO. – Odsłonięty został pewien mechanizm, który – jeśli byłby prawdziwy – oznaczałby, że marszałek Sejmu uczestniczył w korupcji politycznej – powiedział. Jurek określił tę wypowiedź jako haniebną. Sprawa na wniosek marszałka, trafi do sejmowej komisji etyki.

Mimo całego zamieszania Giertych stwierdził, że głosowanie nad wyborem Rzecznika Praw Dziecka, w którym przepadły kandydatki PiS i PO, umocni pakt stabilizacyjny PiS, Samoobrony i LPR, a dla PiS będzie nauczką na przyszłość. – Jeśli się próbuje wszystkich ogrywać, kończy się później tak, jak dzisiaj skończyło PiS – powiedział lider LPR.

W czasie dyskusji wiele emocji wśród posłów wzbudzały pytania, ile dzieci ma każda z kandydatek. Była to uszczypliwość ze strony PiS, ponieważ ich kandydatka ma czworo dzieci, natomiast kandydatka rekomendowana przez PO nie ma jeszcze potomstwa. – Rozumiem, że skoro osoby bez dzieci nie nadają się do zajmowania się sprawami najmłodszych, to zakonnice – zgodnie z tokiem myślenia PiS – nie powinny prowadzić przedszkoli, liceów i hospicjów – mówiła Hanna Gronkiewicz-Waltz z PO.

Po dwóch godzinach słownych przepychanek doszło do głosowania. Żadna z kandydatek nie otrzymała wymaganej większości głosów. Oznacza to, że marszałek ogłosi nowy termin wyboru rzecznika. Każdy klub może też zgłaszać swoich kandydatów. PiS już zapowiedziało, że prawdopodobnie wystawi tę samą osobę. LPR na razie się waha. – Na razie nie wiem, czy będę kandydować. To klub podejmie wiążącą decyzję – powiedziała nam Sobecka. – Myślę, że to nauczka na przyszłość, aby nie próbować naprawdę grać w sposób nie fair – spointował całą sytuację Giertych. – To poszukiwanie rozgłosu przez Romana Giertycha – nie pozostawił tych słów bez odpowiedzi Jurek.

Autor artykułu: MK

Jesteśmy gotowi na ptasią grypę – mówi Soloch z MSWiA

February 24th, 2006

- Jesteśmy przygotowani na atak ptasiej grypy – ocenił dzisiaj w Sejmie Paweł Soloch, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji. Zapewnił, że wszystkie podległe resortowi służby są przygotowane do reagowania w razie wystąpienia tej choroby. Mają zarówno odpowiedni sprzęt, jak i opracowane procedury postępowania.

- Zagrożenie wystąpienia w Polsce ptasiej grypy istnieje ze względu na wiosenną migrację dzikich ptaków – przyznał Soloch. W związku z tym podczas spotkania w MSWiA zespołu zarządzania kryzysowego, w którym wzięli także udział główny lekarz weterynarii i główny inspektor sanitarny, dokonano przeglądu procedur oraz sprzętu potrzebnego w razie wystąpienia ptasiej grypy.

- Na bieżąco monitorujemy sytuację zapewnił – wiceminister. Dodał, że Polska współpracuje w tej sprawie z instytucjami międzynarodowymi, agendami ONZ, Unii Europejskiej oraz z naszymi sąsiadami.

- Straż Pożarna będzie rozpylała odpowiednie środki dezynfekujące na obszarze skażonym, policja ograniczy dostęp do tego terenu, a Straż Graniczna i służby celne będą zabezpieczały nas przed wwiezieniem i wywożeniem zarażonych zwierząt – mówił Soloch. Dodał, że W Polsce obowiązuje nakaz trzymania drobiu w zamknięciu, zakaz organizowania wystaw ptaków oraz handlu żywym drobiem na targowiskach.

Do tej pory na świecie ptasią grypą zaraziło się 170 osób. Na wirusa zmarły 94 osoby. W Europie nie odnotowano takich przypadków.

Autor artykułu: AR

Doradca Władimira Putina z wizytą w Warszaw

February 21st, 2006

Cieplej, cieplej – Spotkanie prezydentów Polski i Rosji jest bliższe – powiedział Siergiej Jastrzembski, doradca prezydenta Władimira Putina, po wczorajszych rozmowach z prezydentem Lechem Kaczyńskim i szefem polskiej dyplomacji Stefanem Mellerem.

Rosyjski gość poprosił jednak dziennikarzy, aby pozwolili pracować nad szczegółami dyplomatom w „ciszy gabinetów”. Poinformował też, że przekazał naszemu prezydentowi list od Władimira Putina. – Rosja i Polska zasługują na lepsze stosunki – powiedział Jastrzembski. Podkreślił, że oba państwa są gotowe je poprawić. Usatysfakcjonowany spotkaniem wydawał się być także minister spraw zagranicznych Stefan Meller. – Rozmawialiśmy o wielu dziedzinach, w których można polepszyć naszą współpracę – mówił.

Jastrzembski przyjechał właśnie na zaproszenie Mellera, który złożył mu propozycję przyjazdu do Polski, kiedy jako nowomianowany szef naszej dyplomacji opuszczał swoją placówkę w Moskwie. Pytany o zakaz dotyczący sprzedaży polskiego mięsa w Rosji doradca Putina powiedział, że należy zostawić tę sprawę specjalistom. Meller podkreślił jednak, że już wkrótce zbierze się polsko-rosyjska mieszana komisja do spraw gospodarczych.

Autor artykułu: KB