Choć polscy kardiolodzy są w światowej czołówce lekarzy, a operacje z najlepszych szpitali są transmitowane na żywo do instytutów w Paryżu i Waszyngtonie, są rejony gdzie dostęp do lekarza specjalisty jest nadal utrudniony. Najgorzej ze znalezieniem lekarza jest w województwach warmińsko-mazurskim, wielkopolskim i opolskim. Na milion mieszkańców przypada tam mniej niż 25 kardiologów – wynika z informacji przedstawionych na VIII Warszawskich Dniach Farmakoterapii Kardiologicznej. Co najmniej dwa razy więcej lekarzy mają do dyspozycji pacjenci z Mazowsza, Dolnego Śląska, Pomorza oraz województwa łódzkiego.
Na dwudniowym zjeździe najlepsi kardiolodzy z całego kraju zastanawiali się jak zwiększyć dostęp do pomocy medycznej dla osób z zawałem, choroba wieńcową, nadciśnieniem.
- Wykorzystujemy tylko 70 procent możliwości leczenia pacjentów z powodu limitów zawartych w umowach Z Narodowym Funduszem Zdrowia. Z ograniczeń tych w ogóle powinna zostać wyłączona pomoc ratująca życie dla osób z zawałem – stwierdził prof. Grzegorz Opolski, krajowy konsultant w dziedzinie kardiologii.
- Skoro nie ma limitów na porody, to na zawały też nie powinno być. Oba te zdarzenia są nie do przewidzenia – dodał prof. Andrzej Cieśliński z poznańskiej Akademii Medycznej.
Problemem pacjentów kardiologicznych pozostają wysokie ceny nowoczesnych leków, których nie refunduje NFZ. – Zrobiliśmy znaczny postęp zwiększając w ostatnich latach nawet kilkukrotnie liczbę wykonywanych zabiegów takich jak koronarografia czy wszczepiania stymulatorów. Część pacjentów wymaga jednak nowych leków, za które trudno im samodzielnie zapłacić – twierdzi prof. Opolski.
Lepszy dostęp do lekarza specjalisty mają zapewnić zmiany w kształceniu kardiologów, które przyśpieszą przebieg zdobywania przez studentów specjalizacji.
Autor artykułu: OK