Gdzie “unikać” zawałów. Białe plamy na kardiologicznej mapie Polski

July 1st, 2006

Choć polscy kardiolodzy są w światowej czołówce lekarzy, a operacje z najlepszych szpitali są transmitowane na żywo do instytutów w Paryżu i Waszyngtonie, są rejony gdzie dostęp do lekarza specjalisty jest nadal utrudniony. Najgorzej ze znalezieniem lekarza jest w województwach warmińsko-mazurskim, wielkopolskim i opolskim. Na milion mieszkańców przypada tam mniej niż 25 kardiologów – wynika z informacji przedstawionych na VIII Warszawskich Dniach Farmakoterapii Kardiologicznej. Co najmniej dwa razy więcej lekarzy mają do dyspozycji pacjenci z Mazowsza, Dolnego Śląska, Pomorza oraz województwa łódzkiego.

Na dwudniowym zjeździe najlepsi kardiolodzy z całego kraju zastanawiali się jak zwiększyć dostęp do pomocy medycznej dla osób z zawałem, choroba wieńcową, nadciśnieniem.

- Wykorzystujemy tylko 70 procent możliwości leczenia pacjentów z powodu limitów zawartych w umowach Z Narodowym Funduszem Zdrowia. Z ograniczeń tych w ogóle powinna zostać wyłączona pomoc ratująca życie dla osób z zawałem – stwierdził prof. Grzegorz Opolski, krajowy konsultant w dziedzinie kardiologii.

- Skoro nie ma limitów na porody, to na zawały też nie powinno być. Oba te zdarzenia są nie do przewidzenia – dodał prof. Andrzej Cieśliński z poznańskiej Akademii Medycznej.

Problemem pacjentów kardiologicznych pozostają wysokie ceny nowoczesnych leków, których nie refunduje NFZ. – Zrobiliśmy znaczny postęp zwiększając w ostatnich latach nawet kilkukrotnie liczbę wykonywanych zabiegów takich jak koronarografia czy wszczepiania stymulatorów. Część pacjentów wymaga jednak nowych leków, za które trudno im samodzielnie zapłacić – twierdzi prof. Opolski.

Lepszy dostęp do lekarza specjalisty mają zapewnić zmiany w kształceniu kardiologów, które przyśpieszą przebieg zdobywania przez studentów specjalizacji.

Autor artykułu: OK

Bytów. Plac Garncarski w ruinie

June 19th, 2006

Plac Garncarski, który miał być wizytówką Bytowa, z dnia na dzień wygląda coraz gorzej. Odpadają cegły i kamienie. W miniony poniedziałek miał się rozpocząć remont, ale do końca tygodnia praktycznie nic nie zrobiono.
W ubiegłym roku, za ponad 800 tysięcy, przygotowano cały plac i odsłonięto fundamenty dawnego kościoła św. Katarzyny. Radość nie trwała długo. Po zimie plac wygląda jak ruina. Zawiodła bowiem zastosowana technologia. Zaprawa, wykonana według średniowiecznych receptur, okazała się za słaba. Odpadają cegły i kamienie, a młodzież dokłada się do dzieła zniszczenia. Wczoraj młódzi ludzie omal nie wyrwali słupków z zakazem chodzenia po rozpadających się murach. Od tygodnia na placu powinny trwać prace remontowe, wykonywane – w ramach gwarancji – przez firmę Janusza Richtera z Borowego Młyna. Tym razem ma być już użyta współczesna zaprawa murarska. Na razie pracownicy zebrali tylko trochę cegieł i… na tym się skończyło.
- Wygląda to trochę niepokojąco, ale wykonawca obiecał, że do Dni Bytowa plac zostanie wyremontowany – twierdzi Ludwik Lenc, zastępca burmistrza. – Widocznie w sezonie ma on więcej robót niż zimą. Będziemy go nękać, aby jak najszybciej skończył prace na placu. Do święta miasta wszystko musi być gotowe.
A Dni Bytowa rozpoczną się za trzy tygodnie.

Autor artykułu: ll

Wyniki egzaminów gimnazjalnych.W Krakowie lepiej piszą, w Warszawie – liczą

June 14th, 2006

Łatwe okazały się dla gimnazjalistów zadania z procentami, trudne – przekształcanie wzorów. Podczas egzaminu kończącego naukę w gimnazjum były problemy z interpunkcją i ortografią. – Pokazał on jednak, że znikają dysproporcje, wyrównywane są szanse między różnymi obszarami, między szkołami miejskimi i wiejskimi – cieszył się podczas konferencji wiceminister edukacji Mirosław Orzechowski.

Dziś swoje oceny pozna pół miliona gimnazjalistów. Wczoraj ministerstwo edukacji przedstawiło wyniki ogólnokrajowe egzaminu gimnazjalnego. Został on przeprowadzony po raz piąty. W części humanistycznej najlepiej wypadło województwo małopolskie (na piątym miejscu znalazło się śląskie, szóstym – wielkopolskie, dziewiątym – łódzkie, dwunastym – dolnośląskie, czternastym – warmińsko-mazurskie, szesnastym – pomorskie) w matematyczno-przyrodniczej – województwo mazowieckie (dalej małopolskie i łódzkie, na piątym miejscu pomorskie, szóstym – śląskie, siódmym – dolnośląskie, dziesiątym – wielkopolskie, na przedostatnim – warmińsko-mazurskie).

Marek Legutko, dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, podkreślał jednak, że różnice między regionami były minimalne.

Trochę lepiej od chłopców w egzaminie humanistycznym wypadły dziewczęta, w matematyczno – przyrodniczym szły z nimi łeb w łeb.

Czytanie przychodzi młodym ludziom łatwiej niż tworzenie własnego tekstu. – Niektóre umiejętności okazały się dla gimnazjalistów zbyt trudne. Nie radzili sobie z celowym doborem informacji, stosowaniem zasad interpunkcji i ortografii oraz budowaniem wypowiedzi poprawnej pod względem językowym i stylistycznym – podkreślał Legutko.

Poinformował on dziennikarzy, że jesienią zostanie przedstawiona analiza dotycząca coraz mniejszych różnic między wynikami dzieci ze szkół wiejskich i miejskich i między różnymi regionami ze wskazaniem przyczyn tego zjawiska. Niewykluczone, że jest to zasługa reforma oświaty i utworzenia gimnazjów.

Autor artykułu: KB

Lekcja demokracji: Policja zatrzymała 18 uczniów protestujących pod MEN

June 14th, 2006

Spalili kukłę Romana Gietycha, zabarykadowali się na podwórzu Ministerstwa Edukacji Narodowej, założyli na bramę własne kłódki. Policja zatrzymała 18 osób. Przekonywała, że uczniowie, którzy zorganizowali wczoraj manifestację przeciwko Romanowi Giertychowi, nie mieliby kłopotów, gdyby trzy dni wcześniej zgłosili swoje zgromadzenie.

- Tu policja. To zgromadzenie jest nielegalne. Proszę się rozejść! – kilkadziesiąt osób zgromadzonych pod ministerstwem edukacji usłyszało po raz pierwszy to wezwanie około godziny 11. Wcześniej przedstawicielka protestujących uczniów weszła do środka, żeby porozmawiać z ministrem. Kilka innych osób zabarykadowało się za wewnętrzną bramą. Założyli na nią swoje kłódki. Na chodniku w rytm bębna wykrzykiwano „Raz, dwa, trzy cztery, odejdź Giertych do cholery”.

Po pierwszym wezwaniu połowa zgromadzonych rzeczywiście odeszła od bramy. Byli to głównie najmłodsi uczniowie. Starsi zostali. – Roman Giertych musi odejść, bo chce nam narzucać swoją nacjonalistyczną ideologię – mówił dziennikarzom Mariusz, gimnazjalista. – Patriotyzmu można uczyć podczas lekcji historii czy języka polskiego. Po co tworzyć dodatkowy przedmiot? Może po to, by zgłębiać ideologię endecji? – oburzał się jego kolega.

W ramach protestu nie poszli na lekcje. Spotkanie zorganizowała Inicjatywa Uczniowska. Planów zwołania zgromadzenia nie zgłoszono władzom przepisowe trzy dni wcześniej, dlatego policja uznała je za nielegalne. Kiedy wezwała po raz drugi do rozejścia się, niektórzy usiedli na chodnikach. Krzyczeli coraz głośniej. Po trzecim wezwaniu policja otoczyła grupę młodych ludzi. Niektórzy próbowali trzymać się krat bramy. Jednak kilkoro najbardziej aktywnych młodych ludzi trafiło do radiowozów. – Oto wasza demokracja! – skandowali ci, którzy pozostali.

- Zabrali moją koleżankę, mnie tylko odsunęli na bok – mówiła z niekłamanym żalem w głosie 16-letnia Beata. Wyjaśniała, że mama wie o jej obecności na manifestacji i że to akceptuje. Wraz z czterema innymi osobami usiadła na chodniku. Policjant wytykał im, że blokują drogę ewakuacyjną. Przesiedli się obok, na chodnik. Beata przypieła sobie do czarnej bluzki kartkę z odręcznie napisanym hasłem – „Giertych do wora, wór do jeziora”. Otaczają ją fotoreporterzy, błyskają flesze. – My się tu tylko opalamy, czego od nas chcecie, jesteśmy w wolnym kraju – dyskutowali z policją protestujący. Jednak ta argumentacja wyraźnie nie trafiła do funkcjonariuszy. Kolejne osoby trafiają do policyjnych samochodów. – Znów mnie nie zabrali. Chciałabym być ze znajomymi – oburzała się 16-latka.

Uczennica gimnazjum w bluzce w niebieskie paski i z torbą ze Snoopym tłumaczyła dziennikarzom, że uważa działanie policji za niesprawiedliwe. Bo czytała konstytucję i wie, że ma prawo do wyrażania swoich poglądów. Siwa kobieta, która wyszła na zakupy krzyczała na policjantów, że powinni dać spokój młodym ludziom. Bo ona młodych ludzi rozumie. Też jej się minister Giertych nie podoba.

Jednak tłumek powoli topniał. Tymczasem przedstawicielka protestujących wręczyła kierownictwu resortu apel o odejście Giertycha. Sam wicepremier tłumaczył dziennikarzom, że Inicjatywa Uczniowska nie jest dla niego partnerem do rozmów, gdyż trzy tygodnie temu wsparła demonstrację za legalizacją marihuany. Poza tym Giertych cieszy się z protestów, jakie są w ostatnim czasie organizowane, gdyż inaczej nikt nie interesowałby się sprawami oświaty oraz przedstawianymi przez niego propozycjami.

Autor artykułu: KB

Nauczyciel – funkcjonariusz publiczny. Nie będzie „zerówki” dla pięciolatków

May 30th, 2006

Obiecane przez premiera Kazimierza Marcinkiewicza obowiązkowe przedszkola dla pięciolatków nie znalazły się w planach nowego ministra edukacji. – Mamy ważniejsze zadania, na które potrzebne będą nam pieniądze – stwierdził wczoraj podczas debaty z nauczycielskimi związkami wicepremier Roman Giertych. Obiecał za to nauczycielom podwyżki oraz podniesienie prestiżu przez zaliczenie ich do funkcjonariuszy publicznych.

Przedszkole dla 5-latków znalazło się wśród najważniejszych planów rządu, bo to, kiedy dzieci zaczynają edukację, ma znaczący wpływ na ich późniejsze wyniki w szkole. Zdaniem Giertycha od wyrównywania szans edukacyjnych znacznie pilniejsze jest założenie monitoringu w budynkach szkół oraz założenie blokad przeciw pornografii w pracowniach internetowych dla uczniów.

- Dzieci nie powinny być odganiane od dzieciństwa w wieku pięciu lat. Zerówka w wieku sześciu lat to wystarczająco dobry pomysł – uważa wiceminister edukacji Mirosław Orzechowski.

Giertych przekonywał wczoraj, że zawód nauczyciela wkrótce odzyska prestiż. – Przysłowiowy już kosz na śmieci na głowie nauczyciela to rzecz niedopuszczalna. Dlatego zawód ten jeszcze przed końcem tego roku szkolnego lub zaraz po wakacjach zostanie wpisany na listę funkcjonariuszy publicznych. Oznacza to, że za znieważanie nauczycieli grozić będą poważne sankcje – twierdzi minister. Zapowiada też ograniczenie biurokracji w pracy nauczycieli i rozszerzenie udziału rodziców w podejmowaniu decyzji dotyczących szkół.

Nauczyciele twierdzą jednak, że w najważniejszych sprawach nowe władze resortu edukacji nie chcą zabierać głosu. – Minister prosi nas o sto dni spokoju, ale dla edukacji to okres, w którym bardzo wiele może się stać – mówi w rozmowie z APP Sławomir Broniarz.

Na liście nierozwiązanych problemów znajduje się los nauczycieli, którzy nie uzupełnili braków w wykształceniu. Od 2000 roku absolwenci seminariów nauczycielskich mieli czas na zdobycie wyższego wykształcenia. Ci, którzy tego nie zrobili (ponad dwadzieścia tysięcy osób), od września mają mieć pensję niższą o 25 procent, bo będą traktowani jako nauczyciele gorszej kategorii. – Minister stwierdził tylko, że pracuje nad tą sprawą, ale konkretów nie chce zdradzić – twierdzi Broniarz.

Członkowie ZNP zapowiadają na 9 czerwca pikietę pod Sejmem z żądaniem odwołania Giertycha i zmianą polityki edukacyjnej rządu.

Autor artykułu: OK

Opinie polityków o pielgrzymce

May 29th, 2006

Marek Jurek, marszałek Sejmu (PiS):

- Należy docenić, że to właśnie Polska jest pierwszym krajem, do którego przybył z pielgrzymką Benedykt XVI. To dla Polaków bardzo ważne. Papież zdaje sobie sprawę, że musimy się z nim oswoić, ale na pewno nie spodziewał się aż tak ciepłego przyjęcia. Wielkim aktem odwagi była wizyta w Oświęcimiu. To akt czci wobec tych chrześcijan, którzy zostali tam wymordowani. Wiele osób wydawało się być zaskoczonych hasłem pielgrzymki: „Trwajcie mocni w wierze”. Papież przekonywał jeden z najbardziej katolickich narodów, by wytrwał w swojej wierze i jeszcze ją pogłębiał.

Roman Giertych, wicepremier, minister edukacji narodowej (LPR):

- Ojciec Święty zrobił na mnie ogromne wrażenie. Wielkim zaszczytem było to, że w czasie spotkania w Pałacu Prezydenckim Benedykt XVI zamienił ze mną kilka zdań. Pytał o mojego wuja, dominikanina Wojciecha Giertycha. W ubiegłym roku został on teologiem Domu Papieskiego. Nie da się nie zauważyć różnic pomiędzy Janem Pawłem II a Benedyktem XVI. Kazania obecnego papieża są zwięzłe i dosadne. W czasie mszy słyszałem opinie rozżalonych ludzi, że Ojciec Święty nawet na chwilę nie zatrzymał się w czasie przejazdu przez Warszawę. Z drugiej jednak strony bije od niego niesamowite ciepło. Ta pielgrzymka to było wielkie przeżycie.

Ryszard Czarnecki, europoseł (Samoobrona):

- Nie spodziewałem się aż tak ciepłego przyjęcia Ojca Świętego przez Polaków. Prasa europejska bardzo pozytywnie komentuje wizytę Benedykta XVI w Polsce. Koledzy z Parlamentu Europejskiego mówili mi, że Polacy traktują papieża „jak swojego”. To chyba największy komplement. Cieszę się, że Benedykt XVI nie krępował się mówić wprost o rzeczach ważnych. Wskazał nie przynoszące chluby zachowania duchownych, polityków, nie omieszkał wspomnieć o bieżącej sytuacji Polski, skali bezrobocia. To ważne słowa, z których teraz musimy czerpać natchnienie.

Stefan Niesiołowski, senator (PO):

- W taką pogodę wygodniej byłoby oglądać msze przed telewizorem, a jednak setki tysięcy Polaków przybyły na spotkania z Ojcem Świętym. Brzydka pogodna zeszła na dalszy plan. Gdy słuchałem kazania na pl. Piłsudskiego w Warszawie, moją uwagę szczególnie przykuł fragment nawiązujący do słów Jana Pawła II mówiących o tym, że wiarę należy budować na skale. Papież przypomniał też, że nie ma nikogo bez grzechu, dlatego wiarę należy nieustannie pogłębiać, stąd hasło przewodnie: „Trwajcie mocni w wierze”.

Ryszard Kalisz, poseł (SLD):

- Pielgrzymka była bardzo wzruszająca. Benedykt XVI starał się często mówić po polsku, co Polacy bardzo docenili. Mimo że wydawał się być nieśmiały, często się uśmiechał, nawiązywał kontakt z ludźmi, choćby wtedy, gdy zszedł z ołtarza w Warszawie, by zbliżyć się do wiernych. Należy zwrócić uwagę na słowa papieża skierowane do polskich księży. Benedykt XVI wskazywał, że księża nie są specjalistami od biznesu ani polityki, ale od tego, by pomóc wiernym nawiązać kontakt z Bogiem. To bardzo mocne słowa nawiązujące m.in. do sytuacji w Radiu Maryja.

Autor artykułu: MK

Zaraziłam się alpinizmem. Martyna Wojciechowska jako najmłodsza kobieta na świecie zdobyła Mont Everest

May 29th, 2006

- Strach i poczucie bezsilności to główne uczucia, jakie towarzyszyły mi w czasie dwóch miesięcy na najwyższej górze świata – powiedziała APP Martyna Wojciechowska po powrocie do kraju. 18 maja 31-letnia Polka, jako najmłodsza kobieta na świecie, stanęła na szczycie Mont Everest (8848 m). Wraz z nią na szczyt weszli: Bogusław Ogrodnik (Wrocław), Dariusz Załuski (Warszawa), Janusz Adamski (Szczecin) i Tomasz Kobielski (Gliwice). W sobotę, z kilkugodzinnym opóźnieniem, polska ekipa wróciła do kraju. – Nadal się zastanawiam, czy to była odwaga czy głupota. Mimo że człowiek znajduje się w chmurach, ma się wrażenie, że to piekło. Poznałam góry od najgorszej strony. Na szczycie jest zaledwie 30 proc. zawartości tlenu w powietrzu, walczy się o każdy oddech. Zwykła czynność, którą na co dzień wykonujemy nieświadomie, tam kosztuje wiele wysiłku – powiedziała Martyna Wojciechowska.

Członkowie ekipy wspominali, że najtrudniejsze było oczekiwanie w namiocie na poprawę pogody. – W namiocie dwa na dwa metry siedzi się razem z kolegą. Nie ma szans na wyjście na dwór. Potrzeby fizjologiczne załatwia się do słoika w towarzystwie kolegi, który udaje, że nic nie słyszy – zdradza Martyna Wojciechowska.

Mimo to już zapowiada, że w planach ma zdobycie całej korony ośmiotysięczników. – Wszystko przede mną. Mimo że wspinaczka nie ma w sobie nic fajnego w potocznym znaczeniu tego słowa, jest naprawdę brzydkim sportem, zaraziłam się alpinizmem – zapowiada. – Na szczycie nie czuje się nic poza zmęczeniem i oszołomieniem. Najpiękniejsze uczucia pojawiły się kiedy zeszłam na dół, odwróciłam się, spojrzałam na górę i pomyślałam: jak ja to zrobiłam? – powiedziała Wojciechowska.

Plany Martynie może pokrzyżować najbliższa rodzina, która witała ją w sobotę na Okęciu. – Boję się, co teraz wymyśli. Coś słyszałam o kolejnych szczytach, więc z okazji Dnia Dziecka będziemy musieli jej kupić łańcuch, żeby przykuć ją do kaloryfera – żartuje Joanna Wojciechowska, mama Martyny. Zaraz jednak poważnieje i dodaje, że dwa miesiące nieobecności córki były najtrudniejsze chwile w jej życiu. – Kiedy ja płakałam, mąż starał się mnie pocieszać, a kiedy jemu było trudno, ja to robiłam. Nie raz mieliśmy ochotę ściągnąć ją z tej góry i przełożyć przez kolano – powiedziała APP Joanna Wojciechowska.

Autor artykułu: MK

Polska wiceliderem wśród piratów komputerowych

May 24th, 2006

Piractwo komputerowe na świecie spada, zwłaszcza w krajach rozwijających się, w tym także w Polsce. Według Światowego Badania Piractwa Komputerowego, w naszym kraju wskaźnik piractwa zmniejszył się z 59 do 58 procent. Mimo to Polska nadal jest wiceliderem tej niechlubnej klasyfikacji.

Gorzej jest tylko w Grecji – tam z nielegalnego sprzętu korzysta aż 64 proc. użytkowników. Najlepiej wypadły Brazylia, Chiny, Rosja i Indie. Ogólnie jednak na świecie liczba nielegalnego oprogramowania komputerowego utrzymała się na poziomie 35 procent, jednak straty producentów wzrosły o 1,6 mld dolarów.

– Dystans, dzielący nas od południowych sąsiadów (Czechy – 40 proc.) czy państw o podobnej wielkości (Hiszpania – 46 proc.) pokazuje, jak wiele jeszcze pracy czeka nas, by ochrona własności intelektualnej była na poziomie średniej europejskiej – powiedział APP Bartłomiej Witucki, rzecznik Business Software Alliance, organizacji promującej bezpieczne oprogramowanie. Według niego, przy dobrej współpracy z rządem możliwe jest wyeliminowanie nielegalnego oprogramowania, ale potrzebna jest dobra polityka edukacyjna oraz skuteczna egzekucja prawa.

Autor artykułu: MK

Stolica gotowa na przyjęcie pielgrzymów. Poradnik dla przyjezdnych

May 24th, 2006

Warszawa szykuje się do wizyty setek tysięcy wiernych z całego kraju. Stolica spodziewa się, że w piątkowej mszy na Placu Piłsudskiego uczestniczyć będzie prawie 3 mln osób. Część wiernych zdecyduje się na przyjazd do Warszawy nie tylko po to, by uczestniczyć w eucharystii, ale też by na trasie przejazdu pozdrowić Ojca Świętego.

Aby dostać się bezpiecznie i na czas w okolice celebry trzeba pamiętać, że odpowiednio wcześnie należy przyjechać do Warszawy. Benedykt XVI wyląduje na Okęciu o godz. 11. Na trzy godziny przed jego przejazdem zamykany jest ruch na wytyczonych trasach. Na trasie przejazdu nie wolno też parkować samochodów.

W czwartek będzie to dotyczyło dojazdu z Okęcia do centrum, czyli al. Żwirki i Wigury i tzw. Traktu Królewskiego, czyli przejazdu na Stare Miasto, następnego dnia – głównie okolic Pl. Piłsudskiego. Zamknięte też będą Trasa Łazienkowska oraz część al. Solidarności. Dokładną mapkę z zamkniętymi ulicami można znaleźć na stronie internetowej Komendy Głównej Policji www.kgp.gov.pl.

Policja zaleca, by wszyscy, którzy przyjadą do Warszawy własnym pojazdem, zostawili auta na specjalnie przygotowanych 8 parkingach. Przy wjeździe do miasta patrole policji i straży miejskiej będą na nie kierowały pielgrzymów, gdy tylko za szybą auta zauważą białą kartkę formatu A4. W piątek z tych parkingów w rejon Pl. Piłsudskiego będą kursowały specjalne autobusy oznaczone literą P z przydzielonym numerem. Autobusy będą dowoziły pielgrzymów od 4.30 do 9.00 oraz z powrotem od 12 – 14. Również w godzinach 12 -14 przejazd metrem będzie darmowy.

Wszelkie dodatkowe informacje można otrzymać pod specjalnymi numerami telefonów: warszawskim – 986 lub dla osób spoza Warszawy – 0 22 598 69 86.

Policja radzi osobom ustawiającym się przy trasie przejazdu, by nie rzucały żadnych przedmiotów na jezdnię, w tym również kwiatów, nie wchodziły na drzewa i nie przeskakiwały barierek.

Warto też podczas zajmowania miejsc zapamiętać, gdzie znajduje się najbliższy punkt medyczny. O bezpieczeństwo pielgrzymów zadba kilkuset lekarzy, 15 tysięcy policjantów i tysiące wolontariuszy.

Zabezpieczenie opieki medycznej jest nie lada wyzwaniem dla warszawskich szpitali. Do tego zadania oddelegowanych zostanie 50 karetek, śmigłowiec i samolot ratowniczy. – Protesty w służbie zdrowia na pewno nie zagrożą bezpieczeństwu pielgrzymów – powiedziano nam w biurze prasowym urzędu miasta. Na potrzebę papieskiej wizyty wyznaczono 15 szpitali stacjonarnych. Dodatkowo zorganizowane zostanie 8 szpitali polowych, w których dyżurować będzie po czterech lekarzy, pięć pielęgniarek i karetka. Specjalne punkty medyczne zostaną uruchomione przy największych stołecznych dworcach kolejowych i autobusowych.

Działa już Numer Informacyjny Pielgrzyma – 0 601 10 10 10. Można tam uzyskać informacje dotyczące m.in. trasy pielgrzymki, zmian w ruchu drogowym, lokalizacji punktów pomocy zdrowotnej i parkingów.

Autor artykułu: AR, MK, OK

WSI do likwidacji, ale nie od razu

May 23rd, 2006

Trzy projekty ustaw likwidujących Wojskowe Służby Informacyjne, a wprowadzających Agencję Wywiadu oraz Kontrwywiadu Wojskowego mają dziś przejść w Sejmie drugie czytanie. Wczoraj sprawozdanie w tej sprawie zaakceptowała sejmowa komisja nadzwyczajna. Marszałek Sejmu ma nadzieję, że także trzecie czytanie będzie się mogło odbyć na obecnym posiedzeniu Sejmu.

Projekty zakładają stopniową likwidację WSI, jednak nie – jak do tej pory utrzymywano – do końca czerwca tego roku. Proces likwidacji rozciągnie się w czasie. – Takie rozwiązanie proponuje minister koordynator do spraw służb specjalnych. Wiadomo, że w ciągu jednego dnia nie da się tego przeprowadzić. Nie ze wszystkimi oficerami tych służb można się od razu skontaktować ze względu na ich zadania – mówi Marek Surmacz (PiS), przewodniczący komisji nadzwyczajnej.

Zgodnie z założeniami, do nowych wojskowych służb mają trafić cywile. Oni też będą mogli pretendować do kierowania obiema agencjami. Wojskowe służby będą podlegać nie jedynie Ministerstwu Obrony Narodowej, a głównie premierowi i jego ministrowi koordynatorowi służb. – To nie będzie rodziło żadnej dwuwładzy. Zwiększy się jedynie kontrola cywilna nad poczynaniami tych służb, które do tej pory czuły się jak państwo w państwie – twierdzi Surmacz.

Całkowicie przeciwny tym założeniom jest Sojusz Lewicy Demokratycznej. – W krajach NATO i wszędzie na świecie te służby są częścią sił zbrojnych i podlegają resortom obrony. Na ich czele też powinien stać wojskowy, a nie cywil. Domagamy się również, by była możliwość odwołania się od decyzji komisji weryfikującej dotychczasowych pracowników WSI – mówi Michał Tober (SLD). Dodaje jednak, że szanse na przejście tych poprawek są znikome.

Za projektami opowiadają się koalicjanci PiS, czyli LPR i Samoobrona. Mimo złego zdania o ustawach, „za” głosować też będzie Platforma Obywatelska. – Wokół tych ustaw stworzono taką atmosferę, że ktokolwiek mówi o ich brakach jest naznaczany piętnem „układu”. Chcemy tylko, żeby komisja likwidująca WSI, powołana przez premiera, przeprowadziła inwentaryzację majątku tych służb. On może się stać obiektem swoistej prywatyzacji. Domagamy się również, by Sejmowi został przedstawiony raport zamknięcia WSI – powiedział Paweł Graś, poseł PO.

Marszałek Sejmu Marek Jurek zapowiedział, że na drugim czytaniu tych projektów na obecnym posiedzeniu izby może się nie skończyć. – Jeśli nie będzie znaczących sprzeciwów, może dojść do trzeciego czytania – stwierdził.

Autor artykułu: AR