Nowy Dwór Gd. Czy energia będzie szansą dla Małej Holandii?

November 15th, 2006

Istnieje możliwość, że niedaleko Nowego Dworu Gd., na terenie Małej Holandii powstanie Centrum Energii Odnawialnej i Edukacji Ekologicznej z instalacjami na biomasę, biogaz, energię fotowoltaiczną (słoneczną) i wiatrową. Władze miejskie podpisały w tej sprawie list intencyjny z niemiecką firmą john becker ingenieure z Worspwede. Read the rest of this entry »

Kąty Rybackie, gm. Sztutowo. Saperzy z Tczewa zebrali kolejne znaleziska z II wojny światowej

November 15th, 2006

Lasy Mierzei Wiślanej to miejsce nie tylko dla turystów, czy grzybiarzy. Często odwiedzają je również saperzy, zbierając niewybuchy i niewypały, groźne pozostałości po wojskach niemieckich i radzieckich, które przechodziły tędy pod koniec wojny.

Wczoraj saperzy pracowali w lasach tuż za Kątami Rybackimi. Wśród znalezisk znalazła się 50-kilogramowa bomba lotnicza, 16 granatów moździerzowych oraz 11 pocisków artyleryjskich. Wszystko zostało zdetonowane tego samego dnia na poligonie w Braniewie.
- To 218 zgłoszenie w tym roku – mówi st. sierż. sztabowy Zbigniew Meller, zastępca dowódcy 8 Patrolu 16 Batalionu Saperskiego w Tczewie.

Batalion wchodzi w skład 16 Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej, dowodzonej przez generała dywizji Ryszarda Sorokosza. – Obsługujemy 8 powiatów na terenie województwa pomorskiego. Zgłoszenia z Mierzei Wiślanej to około 30 procent całości.
Saperzy apelują, aby o każdym takim niebezpiecznym znalezisku zawiadomić policję.
- Przyjeżdżamy po potwierdzeniu przez nich znalezienia niewybuchów – dodaje Zbigniew Meller.

Zebrane bomby, pociski i granaty moździerzowe pochodzą z trzech miejsc w lesie. Tego dnia na miejscu byli też pracownicy firmy Explosive z Gdańska, która prowadzi m.in. prace minerskie. Dobrze znają te lasy, pomagali więc je zlokalizować.

- Wykopane niewybuchy lub niewypały to pozostałości po tzw. kopaczach – twierdzi Jarosław Badera. – Znajdują je, ale nie zakopią i nie poinformują o tym policji. A podstawowa zasada jest taka, aby nie ruszać znaleziska i powiadomić o nim odpowiednie służby.
Przypomnijmy, w połowie września wybuch niewypału ciężko ranił 14-latka, mieszkańca okolic powiatu nowodworskiego. Chłopiec stracił obie nogi i rękę.

Autor artykułu: (szal)

Miastko. 210 narkotykowych zarzutów, a zaczęło się od imprezy

August 8th, 2006

Trzy osoby z gminy Miastko zostały, pod zarzutem rozprowadzania narkotyków, aresztowane na 3 miesiące. Przed sądem stanie jednak prawdopodobnie ponad 16 osób! A policjanci nie wykluczają kolejnych zatrzymań.
Miasteccy policjanci rozbili siatkę dilerów narkotykowych. Zatrzymania rozpoczęły się 1 sierpnia.
- Otrzymaliśmy informację, że w podmiasteckim Trzcinnie jest impreza, na której pojawiły się narkotyki – mówi Artur Pieszak, zastępca komendanta miasteckiej policji. – Funkcjonariusze pojechali na miejsce. 4 osoby były pod wpływem narkotyków.
To był dopiero początek. Przez tydzień policjanci przesłuchali kilkadziesiąt osób, z czego 16 stanie przed sądem. Mają postawione głównie zarzuty posiadania narkotyków lub pomocy w ich sprzedaży. Trzy aresztowane osoby: Piotr W. i Jarosław W. z Trzcinna oraz Paweł M. z Miastka odpowiedzą za rozprowadzanie narkotyków, a za to grozi nawet do 8 lat pozbawienia wolności.
- To jeszcze nie koniec tej sprawy – zapewnia Pieszak. – Trudno rozpracować całą sieć powiązań. Na razie dokładnie sprawdziliśmy Trzcinno i samo Miastko. Niestety ślad urywa się nam w Słupsku, gdzie się prawdopodobnie zaopatrywali. Na pewno to jeszcze nie koniec zatrzymań i przesłuchań -dodaje.
Wszystkim dotąd zatrzymanym osobom policjanci postawili w sumie 210 zarzutów. Wszystkie dotyczą posiadania lub rozprowadzania narkotyków. Handlowali głównie amfetaminą i haszyszem. Narkotyki były rozprowadzane przed wszystkim wśród znajomych, a także na dyskotekach.

Autor artykułu: r

Miastko. Trzeci do gry

August 8th, 2006

Trwają spekulacje na temat potencjalnych kandydatów na stanowisko burmistrza Miastka. Wystartują na pewno: obecny burmistrz Roman Ramion (SLD) i Tomasz Borowski, wicestarosta bytowski (PSL). Nieoficjalnie mówi się też o przewodniczącym miasteckiego PiS, Mariuszu Łuczyku. Jest on jednak bardzo tajemniczy.
- W końcu jestem liderem naszego ugrupowania w gminie, a do wyborów chcemy iść w pojedynkę – mówi oględnie Łuczyk.
Jeszcze bardziej tajemniczy jest były burmistrz Miastka Jan Ponulak. Chciał startować z listy SLD. Nie udało się. Jest znany i może spróbuje swoich sił samodzielnie. Nie można się tego jednak dowiedzieć, bo od wielu dni nie odbiera telefonu.

Autor artykułu: mateo

Powiat bytowski. Albo nowy dyrektor, albo strajk

August 8th, 2006

Pracownicy Szpitala Powiatu Bytowskiego weszli w spór zbiorowy z dyrekcją. W ubiegłym tygodniu przedstawili swoje postulaty. Termin ultimatum minął wczoraj, ale do porozumienia nie doszło.
Zbigniew Bińczyk, dyrektor szpitala jest na urlopie. Związkowcy decyzję od strajku uzależniają m.in. od tego czy będzie on nadal pełnił tę funkcję.
- Wszyscy mamy już dosyć. Nie spełnił naszych oczekiwań. Wiem również, że szykuje nam kolejne obniżki pensji, mimo pozytywnego dla nas wyroku Sądu Okręgowego w Słupsku (chodzi o podwyżki w ramach ustawy „203” – dop. red.) i dlatego strajk jest coraz bardziej prawdopodobny – zapowiada Ryszard Palcat, wiceprzewodniczący pomorskiego Związku Zawodowego Solidarność 80, a zarazem pracownik miasteckiego Szpitalnego Oddziału Ratunkowego.
Związkowcy chcą od 1 września podwyżki pensji o 30 procent i uregulowania zaległości w funduszu socjalnym. W tym drugim przypadku chodzi o około 350 tysięcy złotych. Dyrektor Bińczyk zapowiedział, że poda pracownikom swoje propozycje i poszedł… na urlop.
- Wysłaliśmy papiery pracownikom. Nic więcej nie powiem, bo jestem na urlopie – usłyszeliśmy od dyrektora.
Teraz zastępuje go Jan Gajo, dyrektor pionu SPB w Miastku.
- Protesty wynikają ze słabej znajomości prawa. Ministerstwo Zdrowia wyraźnie zapowiedziało podwyżki dla wszystkich od 1 października, a nie września. Podkreślam dla wszystkich, a nie tylko dla lekarzy, jak sądzą związkowcy – wyjaśnia Gajo.
Tak też napisano w pismach do związkowców. Wyjaśnienia dyrekcji nie zadowalają protestujących.
- Jeśli Zbigniew Bińczyk zostanie ponownie dyrektorem lub chociażby zastępcą, to na pewno będzie strajk. Ten człowiek w najważniejszych momentach po prostu nas lekceważy – mówi zdenerwowany Ryszard Palcat.
Konkurs na dyrektora szpitala jest w toku. Komisja rozpatrzy 21 sierpnia dwie kandydatury: obecnego dyrektora Zbigniewa Bińczyka i Barbary Kawińskiej z gdańskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia.

Autor artykułu: mateo

Jakie korzyści przyniesie Polsce organizacja Miss World 2006

July 11th, 2006

Finał konkursu Miss World 2006 przyniesie Polakom nie tylko doznania estetyczne, bo będą oglądać najpiękniejsze kobiety na świecie. Według przewidywań Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, polski budżet zasili z tego tytułu 16 mln zł. Czeka nas także wzmożony ruch turystyczny oraz wzrost zatrudnienia.

- Okazuje się, że piękno procentuje. Nasz kraj ma niepowtarzalną szansę się wypromować i dzięki temu osiągnąć wymierne korzyści gospodarcze – uważa Bogdan Wyżnikiewicz, wiceprezes IBnGR. Instytucja ta opracowała specjalny raport na temat korzyści wynikających z organizacji konkursu w naszym kraju. Jak wynika z raportu, bezpośrednie wpływy do budżetu wyniosą 16 mln zł. – W ciągu kolejnych pięciu lat po konkursie czeka nas wynikający z niego wzrost zatrudnienia aż o 20 tys. osób.

Polska Organizacja Turystyczna wskazuje, że do Polski po finale Miss World 2006 przyjedzie o 4 mln cudzoziemców więcej. – Podczas trwającej kilka godzin transmisji z finału, będziemy się starali w jak najkorzystniejszym świetle pokazać najładniejsze zakątki Polski. Chcemy w ten sposób zachęcić zagranicznych turystów do częstszego odwiedzania naszego kraju – powiedział Stanisław Wojtera, wiceprezes POT.

Finał Miss World 2006 odbędzie się w warszawskiej Sali Kongresowej 30 września. 120 finalistek przyjedzie jednak do Polski juz na początku września. Zwiedzą one kilkanaście miast i miasteczek. Sceny z podróży będą pokazane w czasie gali finałowej.

Autor artykułu: MK

Śledztwo w sprawie molestowania nieletnich

July 11th, 2006

Czternaście dni aresztu – tyle za kratkami ma spędzić ksiądz Piotr T., były proboszcz parafii z Dębnicy, k. Człuchowa. Takie postanowienie wydał wczoraj człuchowski sąd. Ksiądz będzie poszukiwany listem gończym. Prokuratura prowadzi śledztwo w jego sprawie, dotyczy molestowania seksualnego nieletnich oraz użyczania im narkotyków.

Sąd Rejonowy w Człuchowie chce aresztować księdza na wniosek prokuratury. Nie może tego zrobić, bo ślad po nim zaginął. Duchowny w maju spakował rzeczy i opuścił plebanię. Zabrał wówczas ze sobą piętnastoletniego Dawida ze Starogardu Gd. (pisaliśmy o tym w majowych wydaniach ,Dziennika Bałtyckiego”). Gdy chłopiec przez kilka dni nie wracał do domu, jego ojciec zawiadomił policję o uprowadzeniu syna. Po kilku dniach ksiądz T. podwiózł chłopaka do Kościerzyny i kazał mu wrócić do domu. Od tego czasu nikt nie wie, gdzie jest proboszcz Piotr T. Sprawa uprowadzenia stała się początkiem problemów księdza z prawem. Przy okazji wyszło na jaw, że na plebanii odwiedzali go też inni chłopcy, m.in. ministranci ze Starogardu Gd. Z ich opowieści wynikało, że częstował ich alkoholem i narkotykami, szczególnie zaś ,polubił” Dawida.
- Mamy podejrzenia, że ks. Piotr T. ukrywa się przed wymiarem sprawiedliwości – mówił wczoraj rano Stanisław Tocha, szef człuchowskiej prokuratury. – Jest podejrzewany o przestępstwa zagrożone 10 latami pozbawienia wolności, dlatego zdecydowaliśmy się na tymczasowy areszt. Niezwłocznie po decyzji sądu roześlemy za księdzem list gończy.
- Po tym, jak ksiądz sprzedał samochód w Gdańsku, szanse na jego odnalezienie zmalały, bo auto mogło zdradzić miejsce pobytu duchownego- mówi komisarz Dariusz Kłudka, zastępca komendanta policji w Człuchowie. – Po opublikowaniu listu gończego księdza będą szukali policjanci z całej Polski.
Mieszkańcy Dębnicy, Mosin oraz Ględowa – miejscowości, które obejmuje parafia w Dębnicy, nie są zaskoczeni decyzją sądu i prokuratury.
- Po tym, czego dowiedziałam się na temat księdza, dziwię się, że list gończy rozesłano dopiero teraz – mówi Magdalena Krawczyk, mieszkanka Mosin, która była zaprzyjaźniona z proboszczem. – Znałam go z innej strony. Sprawiał wrażenie człowieka otwartego, radosnego, mówił fantastyczne kazania. Myślałam, że go dobrze poznałam… Piotr Furtak

Autor artykułu: p.furtak@prasa.gda.pl

Kuszenie studentów

July 11th, 2006

Gwałtownie ubywa kandydatów do studiowania. Do szkół wyższych zbliża się niż demograficzny. Efekt? Uczelnie muszą walczyć o maturzystów. Takiej liczby reklam szkół wyższych nie oglądaliśmy w gazetach i na ulicach pomorskich miast jeszcze nigdy. I nie jest to jedyny sposób na walkę o kandydatów.
- Chojnice, Kartuzy, Sławno, Brusy – od studentów wiemy, że nawet w tak małych miejscowościach pojawiły się reklamy szkół wyższych z całej Polski – mówi Jolanta Nitkowska-Węglarz, rzecznik prasowy Pomorskiej Akademii Pedagogicznej. – Co więcej, w tych niewielkich ośrodkach uczelnie ruszają ze swoimi filiami. Takiej ekspansji nie widzieliśmy na Kaszubach od lat – przekonuje rzecznik.
Nawet państwowe szkoły wyższe walczą o studentów, uruchamiając filie w terenie. W tym roku Politechnika Gdańska która ma swoje ośrodki w Grudziądzu i Kościerzynie, otwiera dodatkową filię w Słupsku. Także Uniwersytet Gdański przymierza się do uruchomienia studiów prawniczych w… Koszalinie.
Niemal każda uczelnia powiększyła też w tym roku swoją ofertę o nowe kierunki studiów i zapowiedziała start kolejnych w przyszłym roku akademickim. To także sposób na przyciągnięcie potencjalnych studentów.
Uczelnie postawił na baczność wchodzący właśnie do nich demograficzny niż. Już w ubiegłym roku okazało się, że szkoły po raz pierwszy przygotowały więcej miejsc (500 tysięcy) niż było maturzystów (450 tysięcy). W tym roku liczba miejsc będzie podobna, a maturzystów jest tylko 426 tysięcy i w dodatku nie wszyscy pójdą na studia.
(amk)

Autor artykułu:

Trybunał Konstytucyjny o przymusowym leczeniu alkoholików

July 5th, 2006

Trybunał Konstytucyjny utrzymał w mocy dotychczasowe przepisy ustawy antyalkoholowej – o przymusowe leczenie alkoholika wnioskować do sądu nadal będzie mógł tylko prokurator lub gminna komisja rozwiązywania problemów alkoholowych. O uznanie tych zapisów za niekonstytucyjne wystąpił Rzecznik Praw Obywatelskich, do którego wpływają skargi rodzin rozżalonych rodzin, nie posiadających takich uprawnień.

Wyrok Trybunału utrzymał w całości przestarzałą, sprzed 24 lat, ustawę o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Według niej leczenie alkoholika, ze względu m.in. na skuteczność terapii, powinno być dobrowolne. Wyjątek od tej reguły może uczynić tylko sąd, do którego wniosek o przymusowe leczenie chorego zgłaszają prokuratorzy lub gminne komisje antyalkoholowe. Nie mogą tego czynić rodziny alkoholików. Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił o uznanie niekonstytucyjności tych przepisów.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk przedstawił Trybunałowi przykład kobiety, która chcąc uratować swoje małżeństwo, prosiła gminną komisję antyalkoholową o skierowanie do sądu wniosku o przymusowe leczenie swojego męża. Komisja wniosek do sądu skierowała, ale dopiero po dwuletnim namyśle, gdy kobieta była już po rozwodzie. Kobieta, w skardze do RPO oceniła, że gdyby mogła wniosek złożyć sama, bez takiej zwłoki, jej małżeństwo mogłoby przetrwać.

– Tego typu spraw jest dużo więcej – przyznał Trociuk przed Trybunałem. Ten jednak uznał, że przymusowe leczenie na wniosek rodziny może pogłębiać konflikty wewnątrzrodzinne i być dla niej szkodliwe, przymusowa terapia zaś – nieskuteczna. Zdaniem Trybunału rodziny zachowują możliwość zgłaszania konieczności leczenia swoich członków do uprawnionych podmiotów, zaś alkoholicy nie pozostają bezkarni i za swoje czyny odpowiadają przed sądem.

Trybunał jednocześnie podkreślił, że przepisy obowiązującej ustawy są przestarzałe i wymagają ponownego przemyślenia przez ustawodawcę. Stanisław Trociuk przyznał w rozmowie z APP, że Rzecznik Praw Obywatelskich będzie zabiegał o powstanie nowej inicjatywy ustawodawczej mającej zmienić te przepisy.

Autor artykułu: KK

Kruche zdrowie prezydenta? Kaczyński odwołał wyjazd na szczyt Trójkąta Weimarskiego

July 4th, 2006

Już w kilku ważnych dla państwa wydarzeniach prezydent Lech Kaczyński nie uczestniczył z powodu choroby. Czy Polacy powinni zacząć się martwić o kruche zdrowie głowy państwa? Opozycja uważa, że niektóre nieobecności wynikają raczej z celowego działania.

Wczoraj prezydent miał wziąć udział w szczycie z okazji 15-lecia Trójkąta Weimarskiego. Angela Merkel, kanclerz Niemiec i Jacques Chirac, prezydent Francji, zostali poinformowani w niedzielę, iż z powodu złego stanu zdrowia Lech Kaczyński nie przybędzie. Początkowo prezydent chciał nawet wysłać w ramach zastępstwa premiera Kazimierza Marcinkiewicza, ale ostatecznie postanowiono przełożyć spotkanie.

- Prezydent zadzwonił do mnie w niedzielę późnym popołudniem i powiedział, że jest czasowo niedysponowany. Zapewnił, że wróci do Pałacu Prezydenckiego w ciągu dwóch-trzech dni – powiedział Andrzej Krawczyk, doradca prezydenta do spraw zagranicznych. Według niego, nie należy obawiać się o zdrowie głowy państwa. Prezydent przebywa obecnie w prywatnym mieszkaniu na Wybrzeżu. Jak poinformował Maciej Łopiński, minister w Kancelarii Prezydenta, Lech Kaczyński ma zaburzenia układu pokarmowego i lekarz zalecił mu kilka dni odpoczynku.

Krawczyk zaznaczył, że następny szczyt odbędzie się w ciągu trzech-ośmiu tygodni. Dlaczego tak późno? – Trudno znaleźć wolny termin w kalendarzach trzech tak ważnych postaci świata polityki – uważa doradca Lecha Kaczyńskiego.

O nieobecności Lecha Kaczyńskiego było już głośno w czasie obchodów 20-lecia Trybunału Konstytucyjnego. Wówczas Kancelaria Prezydenta tłumaczyła, że prezydent był chory już po powrocie z Ukrainy, a w dojściu do zdrowia nie pomogła też brzydka pogoda w czasie wizyty Benedykta XVI w Polsce. Opozycja twierdziła jednak, że Kaczyński obraził się na sędziów TK po tym, jak wydali m.in. niekorzystny wyrok w sprawie ustawy medialnej.

Przyjemności poznania naszej głowy państwa nie miała także księżniczka Anna. „Zaopiekowała się” nią pani prezydentowa – Maria Kaczyńska. Prezydent odwołał wtedy także zaplanowaną rozmowę z Billem Gatesem, właścicielem Microsoftu.

W lutym prezydent nie pojawił się też w Gdańsku na spotkaniu z abp Tadeuszem Gocłowskim oraz Pawłem Adamowiczem, prezydentem Gdańska przy okazji omawiania kwestii projektu budowy Europejskiego Centrum Solidarności.

Współpracownicy prezydenta zapewniają, że nie należy obawiać się o zdrowie Lecha Kaczyńskiego. – Każdemu zdarzają się kilkudniowe niedyspozycje. Najważniejsze, że prezydent sprawnie i rzetelnie wykonuje swoje obowiązki – uważa Krawczyk.

Opozycja jest jednak innego zdania. – Skoro odwoływany jest szczyt Trójkąta Weimarskiego, to nie można powiedzieć, że prezydent wypełnia swoje obowiązki. Należy się zastanowić, czy nie w tym czegoś jeszcze. Może prezydent sam sobie wybiera, z kim i kiedy ma ochotę się spotkać – uważa Jerzy Szmajdziński, szef klubu SLD. Bronisław Komorowski z PO wskazuje na brak doświadczenia międzynarodowego Lecha Kaczyńskiego. – Mieliśmy już do czynienia z mniejszymi i większymi wpadkami. To chyba wynik pewnej nieporadności prezydenta – powiedział wicemarszałek w rozmowie z APP.

Autor artykułu: MK