Archive for July, 2006

Jakie korzyści przyniesie Polsce organizacja Miss World 2006

Tuesday, July 11th, 2006

Finał konkursu Miss World 2006 przyniesie Polakom nie tylko doznania estetyczne, bo będą oglądać najpiękniejsze kobiety na świecie. Według przewidywań Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, polski budżet zasili z tego tytułu 16 mln zł. Czeka nas także wzmożony ruch turystyczny oraz wzrost zatrudnienia.

- Okazuje się, że piękno procentuje. Nasz kraj ma niepowtarzalną szansę się wypromować i dzięki temu osiągnąć wymierne korzyści gospodarcze – uważa Bogdan Wyżnikiewicz, wiceprezes IBnGR. Instytucja ta opracowała specjalny raport na temat korzyści wynikających z organizacji konkursu w naszym kraju. Jak wynika z raportu, bezpośrednie wpływy do budżetu wyniosą 16 mln zł. – W ciągu kolejnych pięciu lat po konkursie czeka nas wynikający z niego wzrost zatrudnienia aż o 20 tys. osób.

Polska Organizacja Turystyczna wskazuje, że do Polski po finale Miss World 2006 przyjedzie o 4 mln cudzoziemców więcej. – Podczas trwającej kilka godzin transmisji z finału, będziemy się starali w jak najkorzystniejszym świetle pokazać najładniejsze zakątki Polski. Chcemy w ten sposób zachęcić zagranicznych turystów do częstszego odwiedzania naszego kraju – powiedział Stanisław Wojtera, wiceprezes POT.

Finał Miss World 2006 odbędzie się w warszawskiej Sali Kongresowej 30 września. 120 finalistek przyjedzie jednak do Polski juz na początku września. Zwiedzą one kilkanaście miast i miasteczek. Sceny z podróży będą pokazane w czasie gali finałowej.

Autor artykułu: MK

Śledztwo w sprawie molestowania nieletnich

Tuesday, July 11th, 2006

Czternaście dni aresztu – tyle za kratkami ma spędzić ksiądz Piotr T., były proboszcz parafii z Dębnicy, k. Człuchowa. Takie postanowienie wydał wczoraj człuchowski sąd. Ksiądz będzie poszukiwany listem gończym. Prokuratura prowadzi śledztwo w jego sprawie, dotyczy molestowania seksualnego nieletnich oraz użyczania im narkotyków.

Sąd Rejonowy w Człuchowie chce aresztować księdza na wniosek prokuratury. Nie może tego zrobić, bo ślad po nim zaginął. Duchowny w maju spakował rzeczy i opuścił plebanię. Zabrał wówczas ze sobą piętnastoletniego Dawida ze Starogardu Gd. (pisaliśmy o tym w majowych wydaniach ,Dziennika Bałtyckiego”). Gdy chłopiec przez kilka dni nie wracał do domu, jego ojciec zawiadomił policję o uprowadzeniu syna. Po kilku dniach ksiądz T. podwiózł chłopaka do Kościerzyny i kazał mu wrócić do domu. Od tego czasu nikt nie wie, gdzie jest proboszcz Piotr T. Sprawa uprowadzenia stała się początkiem problemów księdza z prawem. Przy okazji wyszło na jaw, że na plebanii odwiedzali go też inni chłopcy, m.in. ministranci ze Starogardu Gd. Z ich opowieści wynikało, że częstował ich alkoholem i narkotykami, szczególnie zaś ,polubił” Dawida.
- Mamy podejrzenia, że ks. Piotr T. ukrywa się przed wymiarem sprawiedliwości – mówił wczoraj rano Stanisław Tocha, szef człuchowskiej prokuratury. – Jest podejrzewany o przestępstwa zagrożone 10 latami pozbawienia wolności, dlatego zdecydowaliśmy się na tymczasowy areszt. Niezwłocznie po decyzji sądu roześlemy za księdzem list gończy.
- Po tym, jak ksiądz sprzedał samochód w Gdańsku, szanse na jego odnalezienie zmalały, bo auto mogło zdradzić miejsce pobytu duchownego- mówi komisarz Dariusz Kłudka, zastępca komendanta policji w Człuchowie. – Po opublikowaniu listu gończego księdza będą szukali policjanci z całej Polski.
Mieszkańcy Dębnicy, Mosin oraz Ględowa – miejscowości, które obejmuje parafia w Dębnicy, nie są zaskoczeni decyzją sądu i prokuratury.
- Po tym, czego dowiedziałam się na temat księdza, dziwię się, że list gończy rozesłano dopiero teraz – mówi Magdalena Krawczyk, mieszkanka Mosin, która była zaprzyjaźniona z proboszczem. – Znałam go z innej strony. Sprawiał wrażenie człowieka otwartego, radosnego, mówił fantastyczne kazania. Myślałam, że go dobrze poznałam… Piotr Furtak

Autor artykułu: p.furtak@prasa.gda.pl

Kuszenie studentów

Tuesday, July 11th, 2006

Gwałtownie ubywa kandydatów do studiowania. Do szkół wyższych zbliża się niż demograficzny. Efekt? Uczelnie muszą walczyć o maturzystów. Takiej liczby reklam szkół wyższych nie oglądaliśmy w gazetach i na ulicach pomorskich miast jeszcze nigdy. I nie jest to jedyny sposób na walkę o kandydatów.
- Chojnice, Kartuzy, Sławno, Brusy – od studentów wiemy, że nawet w tak małych miejscowościach pojawiły się reklamy szkół wyższych z całej Polski – mówi Jolanta Nitkowska-Węglarz, rzecznik prasowy Pomorskiej Akademii Pedagogicznej. – Co więcej, w tych niewielkich ośrodkach uczelnie ruszają ze swoimi filiami. Takiej ekspansji nie widzieliśmy na Kaszubach od lat – przekonuje rzecznik.
Nawet państwowe szkoły wyższe walczą o studentów, uruchamiając filie w terenie. W tym roku Politechnika Gdańska która ma swoje ośrodki w Grudziądzu i Kościerzynie, otwiera dodatkową filię w Słupsku. Także Uniwersytet Gdański przymierza się do uruchomienia studiów prawniczych w… Koszalinie.
Niemal każda uczelnia powiększyła też w tym roku swoją ofertę o nowe kierunki studiów i zapowiedziała start kolejnych w przyszłym roku akademickim. To także sposób na przyciągnięcie potencjalnych studentów.
Uczelnie postawił na baczność wchodzący właśnie do nich demograficzny niż. Już w ubiegłym roku okazało się, że szkoły po raz pierwszy przygotowały więcej miejsc (500 tysięcy) niż było maturzystów (450 tysięcy). W tym roku liczba miejsc będzie podobna, a maturzystów jest tylko 426 tysięcy i w dodatku nie wszyscy pójdą na studia.
(amk)

Autor artykułu:

Trybunał Konstytucyjny o przymusowym leczeniu alkoholików

Wednesday, July 5th, 2006

Trybunał Konstytucyjny utrzymał w mocy dotychczasowe przepisy ustawy antyalkoholowej – o przymusowe leczenie alkoholika wnioskować do sądu nadal będzie mógł tylko prokurator lub gminna komisja rozwiązywania problemów alkoholowych. O uznanie tych zapisów za niekonstytucyjne wystąpił Rzecznik Praw Obywatelskich, do którego wpływają skargi rodzin rozżalonych rodzin, nie posiadających takich uprawnień.

Wyrok Trybunału utrzymał w całości przestarzałą, sprzed 24 lat, ustawę o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Według niej leczenie alkoholika, ze względu m.in. na skuteczność terapii, powinno być dobrowolne. Wyjątek od tej reguły może uczynić tylko sąd, do którego wniosek o przymusowe leczenie chorego zgłaszają prokuratorzy lub gminne komisje antyalkoholowe. Nie mogą tego czynić rodziny alkoholików. Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił o uznanie niekonstytucyjności tych przepisów.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk przedstawił Trybunałowi przykład kobiety, która chcąc uratować swoje małżeństwo, prosiła gminną komisję antyalkoholową o skierowanie do sądu wniosku o przymusowe leczenie swojego męża. Komisja wniosek do sądu skierowała, ale dopiero po dwuletnim namyśle, gdy kobieta była już po rozwodzie. Kobieta, w skardze do RPO oceniła, że gdyby mogła wniosek złożyć sama, bez takiej zwłoki, jej małżeństwo mogłoby przetrwać.

– Tego typu spraw jest dużo więcej – przyznał Trociuk przed Trybunałem. Ten jednak uznał, że przymusowe leczenie na wniosek rodziny może pogłębiać konflikty wewnątrzrodzinne i być dla niej szkodliwe, przymusowa terapia zaś – nieskuteczna. Zdaniem Trybunału rodziny zachowują możliwość zgłaszania konieczności leczenia swoich członków do uprawnionych podmiotów, zaś alkoholicy nie pozostają bezkarni i za swoje czyny odpowiadają przed sądem.

Trybunał jednocześnie podkreślił, że przepisy obowiązującej ustawy są przestarzałe i wymagają ponownego przemyślenia przez ustawodawcę. Stanisław Trociuk przyznał w rozmowie z APP, że Rzecznik Praw Obywatelskich będzie zabiegał o powstanie nowej inicjatywy ustawodawczej mającej zmienić te przepisy.

Autor artykułu: KK

Kruche zdrowie prezydenta? Kaczyński odwołał wyjazd na szczyt Trójkąta Weimarskiego

Tuesday, July 4th, 2006

Już w kilku ważnych dla państwa wydarzeniach prezydent Lech Kaczyński nie uczestniczył z powodu choroby. Czy Polacy powinni zacząć się martwić o kruche zdrowie głowy państwa? Opozycja uważa, że niektóre nieobecności wynikają raczej z celowego działania.

Wczoraj prezydent miał wziąć udział w szczycie z okazji 15-lecia Trójkąta Weimarskiego. Angela Merkel, kanclerz Niemiec i Jacques Chirac, prezydent Francji, zostali poinformowani w niedzielę, iż z powodu złego stanu zdrowia Lech Kaczyński nie przybędzie. Początkowo prezydent chciał nawet wysłać w ramach zastępstwa premiera Kazimierza Marcinkiewicza, ale ostatecznie postanowiono przełożyć spotkanie.

- Prezydent zadzwonił do mnie w niedzielę późnym popołudniem i powiedział, że jest czasowo niedysponowany. Zapewnił, że wróci do Pałacu Prezydenckiego w ciągu dwóch-trzech dni – powiedział Andrzej Krawczyk, doradca prezydenta do spraw zagranicznych. Według niego, nie należy obawiać się o zdrowie głowy państwa. Prezydent przebywa obecnie w prywatnym mieszkaniu na Wybrzeżu. Jak poinformował Maciej Łopiński, minister w Kancelarii Prezydenta, Lech Kaczyński ma zaburzenia układu pokarmowego i lekarz zalecił mu kilka dni odpoczynku.

Krawczyk zaznaczył, że następny szczyt odbędzie się w ciągu trzech-ośmiu tygodni. Dlaczego tak późno? – Trudno znaleźć wolny termin w kalendarzach trzech tak ważnych postaci świata polityki – uważa doradca Lecha Kaczyńskiego.

O nieobecności Lecha Kaczyńskiego było już głośno w czasie obchodów 20-lecia Trybunału Konstytucyjnego. Wówczas Kancelaria Prezydenta tłumaczyła, że prezydent był chory już po powrocie z Ukrainy, a w dojściu do zdrowia nie pomogła też brzydka pogoda w czasie wizyty Benedykta XVI w Polsce. Opozycja twierdziła jednak, że Kaczyński obraził się na sędziów TK po tym, jak wydali m.in. niekorzystny wyrok w sprawie ustawy medialnej.

Przyjemności poznania naszej głowy państwa nie miała także księżniczka Anna. „Zaopiekowała się” nią pani prezydentowa – Maria Kaczyńska. Prezydent odwołał wtedy także zaplanowaną rozmowę z Billem Gatesem, właścicielem Microsoftu.

W lutym prezydent nie pojawił się też w Gdańsku na spotkaniu z abp Tadeuszem Gocłowskim oraz Pawłem Adamowiczem, prezydentem Gdańska przy okazji omawiania kwestii projektu budowy Europejskiego Centrum Solidarności.

Współpracownicy prezydenta zapewniają, że nie należy obawiać się o zdrowie Lecha Kaczyńskiego. – Każdemu zdarzają się kilkudniowe niedyspozycje. Najważniejsze, że prezydent sprawnie i rzetelnie wykonuje swoje obowiązki – uważa Krawczyk.

Opozycja jest jednak innego zdania. – Skoro odwoływany jest szczyt Trójkąta Weimarskiego, to nie można powiedzieć, że prezydent wypełnia swoje obowiązki. Należy się zastanowić, czy nie w tym czegoś jeszcze. Może prezydent sam sobie wybiera, z kim i kiedy ma ochotę się spotkać – uważa Jerzy Szmajdziński, szef klubu SLD. Bronisław Komorowski z PO wskazuje na brak doświadczenia międzynarodowego Lecha Kaczyńskiego. – Mieliśmy już do czynienia z mniejszymi i większymi wpadkami. To chyba wynik pewnej nieporadności prezydenta – powiedział wicemarszałek w rozmowie z APP.

Autor artykułu: MK

Gdzie “unikać” zawałów. Białe plamy na kardiologicznej mapie Polski

Saturday, July 1st, 2006

Choć polscy kardiolodzy są w światowej czołówce lekarzy, a operacje z najlepszych szpitali są transmitowane na żywo do instytutów w Paryżu i Waszyngtonie, są rejony gdzie dostęp do lekarza specjalisty jest nadal utrudniony. Najgorzej ze znalezieniem lekarza jest w województwach warmińsko-mazurskim, wielkopolskim i opolskim. Na milion mieszkańców przypada tam mniej niż 25 kardiologów – wynika z informacji przedstawionych na VIII Warszawskich Dniach Farmakoterapii Kardiologicznej. Co najmniej dwa razy więcej lekarzy mają do dyspozycji pacjenci z Mazowsza, Dolnego Śląska, Pomorza oraz województwa łódzkiego.

Na dwudniowym zjeździe najlepsi kardiolodzy z całego kraju zastanawiali się jak zwiększyć dostęp do pomocy medycznej dla osób z zawałem, choroba wieńcową, nadciśnieniem.

- Wykorzystujemy tylko 70 procent możliwości leczenia pacjentów z powodu limitów zawartych w umowach Z Narodowym Funduszem Zdrowia. Z ograniczeń tych w ogóle powinna zostać wyłączona pomoc ratująca życie dla osób z zawałem – stwierdził prof. Grzegorz Opolski, krajowy konsultant w dziedzinie kardiologii.

- Skoro nie ma limitów na porody, to na zawały też nie powinno być. Oba te zdarzenia są nie do przewidzenia – dodał prof. Andrzej Cieśliński z poznańskiej Akademii Medycznej.

Problemem pacjentów kardiologicznych pozostają wysokie ceny nowoczesnych leków, których nie refunduje NFZ. – Zrobiliśmy znaczny postęp zwiększając w ostatnich latach nawet kilkukrotnie liczbę wykonywanych zabiegów takich jak koronarografia czy wszczepiania stymulatorów. Część pacjentów wymaga jednak nowych leków, za które trudno im samodzielnie zapłacić – twierdzi prof. Opolski.

Lepszy dostęp do lekarza specjalisty mają zapewnić zmiany w kształceniu kardiologów, które przyśpieszą przebieg zdobywania przez studentów specjalizacji.

Autor artykułu: OK