Archive for March, 2006

“Ziemia Ustecka” – klakier władzy?

Thursday, March 16th, 2006

Radni z Ustki oskarżają burmistrza Jacka Graczyka o dofinansowanie lokalnego czasopisma, które, ich zdaniem, prowadzi jego kampanię wyborczą. Magistrat broni się, że wybrał najlepszą ofertę przekazywania mieszkańcom informacji z miasta.
Miesięcznik “Ziemia Ustecka” dostanie do końca roku z kasy miasta 15 tys. zł. Władze Ustki będą zamieszczały w nim co miesiąc 6 stron przygotowanych przez siebie informacji z życia miasta. Dzięki miejskim pieniądzom pismo jest kolorowe i bezpłatnie rozdawane mieszkańcom kurortu. Radni uważają, że w ten sposób Graczyk kupuje sobie przychylność właściciela gazety, który bez tych pieniędzy mógłby mieć kłopot z wydawaniem bezpłatnego pisma. – Burmistrz za pieniądze podatników robi sobie kampanię wyborczą – zarzuca Dorota Paściak, radna miejska. – W każdym numerze pojawia się 10 razy. – Gołym okiem widać, że właściciel gazety jest klakierem burmistrza – zauważa Jan Olech, przewodniczący Rady Miejskiej w Ustce. – Zbliżają się wybory samorządowe i chcemy, żeby informacje były przekazywane rzetelnie i bezstronnie.
Edward Zając, właściciel i autor prawie wszystkich artykułów zamieszczanych w “Ziemi Usteckiej” odrzuca oskarżenia. – Nie popieram Jacka Graczyka, ale piszę co dobrego dzieje się w mieście – zaznacza. – Nie moja wina, że to w większości zasługa burmistrza. Nie odmawiam żadnemu radnemu prawa do umieszczenia u mnie swojego artykułu.
Oskarżenia o finansowanie kampanii wyborczej z pieniędzy miejskich burmistrz Graczyk uważa za gołosłowne. – Jeśli artykuły uważane są za tendencyjne, to jestem gotów z każdym dyskutować na ten temat – zaznacza.

Autor artykułu: Marcin Prusak

Inauguracja roku Giedroycia

Wednesday, March 15th, 2006

Kazimierz Michał Ujazdowski, minister kultury i dziedzictwa narodowego oficjalnie zainaugurował wczoraj rok Jerzego Giedroycia. W uroczystości na warszawskim Zamku Królewskim uczestniczyli także premier Kazimierz Marcinkiewicz oraz prof. Władysław Bartoszewski, który stanął na czele Komitetu Honorowego obchodów.

W tym roku zbiegły się setna rocznica urodzin redaktora paryskiej „Kultury” oraz 60-lecie założonego przez niego Instytutu Literackiego. Dlatego ten rok został uchwalony decyzją Sejmu Rokiem Jerzego Giedroycia. Wcześniej taką samą decyzję podjęło UNESCO.

- Można mówić w podwójnym sensie o aktualności jego myśli politycznej – mówił wczoraj podczas inauguracji minister Ujazdowski. – Wielu dziś uważa, że socjotechnika ma nieograniczoną władzę. On własną pracą i ideami udowodnił, że to nieprawda. Po drugie to on zostawił nam wielką kartę promocyjną Rzeczpospolitej, która pozwala nam na kontynuowanie i rozwijanie naszej przyjaźni ze wschodnimi sąsiadami w Mińsku, Moskwie i Kijowie. Doskonałe widać to dziś na przykładzie stosunków Polska – Białoruś – wyjaśnił.

W skład Komitetu Honorowego obchodów weszli m.in. przedstawiciele rządu, Sejmu i Senatu. Zaplanowano wydanie na płytach CD wszystkich numerów „Kultury” oraz wielojęzycznych wydawnictw poświęconych Giedroyciowi. Wydawnictwa te mają trafić do bibliotek publicznych w całej Polsce. Powstaną także monety z wizerunkiem Gedroycia oraz seria znaczków pocztowych „Instytut Literacki w Paryżu”. Przez cały rok w Polsce i zagranicą organizowane będą konferencje, wystawy i przeglądy filmów poświecone wybitnemu Polakowi.

Jerzy Giedroyć urodził się w 1906 r. Był publicystą, politykiem, twórcą i redaktorem paryskiej „Kultury”. W okresie międzywojennym zajął się czynnie polityką. W obliczu wojny wraz z rządem ewakuował się do Rumunii. Jako żołnierz Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich uczestniczył w kampanii libijskiej i walkach w Tobruku. Po wojnie wraz z Gustawem Herlingiem – Grudzińskim założył w Rzymie Instytut Literacki i w 1947 roku wydał pierwszy numer „Kultury”. W tym samym roku redakcja przeniosła się do Paryża, skupiając wokół siebie czołowych pisarzy i intelektualistów polskich przebywających na emigracji. Giedroyć do końca życia pozostał na emigracji, zmarł w Maisons-Laffitte pod Paryżem w 2000 r.

Autor artykułu:

Posłowie o wirusie komunizmu, metodach stalinowskich i żonie Balcerowicza

Wednesday, March 15th, 2006

Kto jest skażony wirusem komunizmu? Kto używa metod stalinowskich? Czy Balcerowicz musi odejść i co zrobić z jego żoną? Posłowie zastanawiali się nad tym podczas wczorajszej debaty nad powołaniem komisji śledczej do spraw zbadania działań NBP i organów nadzoru bankowego.

Mimo że komisji chce i LPR i PiS, każda z tych partii złożyła własny projekt ustawy w tej sprawie. Projekt PiS zakłada powołanie 9-osobowej komisji śledczej, która sprawdziłaby funkcjonowanie nadzoru bankowego oraz prezesa NBP. Z kolei LPR chce się skupić na działalności poszczególnych ministrów odpowiedzialnych za prywatyzację banków oraz decyzji podejmowanych przez Komisję Nadzoru Bankowego i prezesów NBP. Chce też, aby w komisji było 11 posłów.

Obu partiom chodzi m.in. o głowę prezesa NBP Leszka Balcerowicza, którego oskarżają o złą politykę finansową. Bronił go zażarcie Donald Tusk.

- Każda partia, która wyciąga ręce po niezależne instytucje, jest skażona wirusem komunizmu. Wyciągacie ręce po pieniądze zwykłych ludzi – zwracał się do PiS. Jego zdaniem przez pomysły PiS zagrożone jest bezpieczeństwo oszczędności i kredytów milionów Polaków. – Na sali nie ma Andrzeja Leppera. Nie musi go jednak być. Jego hasło „Balcerowicz musi odejść”, głosi bowiem Jarosław Kaczyński – mówił Tusk.

Zaraz po nim głos chciał zabrać Jarosław Kaczyński. Wicemarszałek Kalinowski udzielił mu głosu tylko w kwestii formalnej. Zdenerwowany Kaczyński poprosił o przerwę i zwołanie Konwentu Seniorów.

- Podczas spotkania zgłosił pretensje do prowadzącego obrady marszałka Kalinowskiego, który pozwolił Donaldowi Tuskowi porównywać go do Andrzeja Leppera. Zdaniem prezesa Kaczyńskiego była to „metoda stalinowska” – relacjonował dziennikarzom przebieg konwentu Jan Rokita. Mówił też, że przekonywał Kaczyńskiego do złożenia wniosku o zbadanie tej sprawy do sądu powszechnego lub komisji etyki. Jego zdaniem ciekawe byłoby rozstrzygnięcie sądu, czy wolno porównywać zwykłego człowieka do Andrzeja Leppera.

Aby dokuczyć PiS-owi, Platforma chce, aby komisja śledcza zbadała Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe. Jan Rokita dowodził, że we władzach tych instytucji, które pozostają poza jakimkolwiek nadzorem, zasiadają prominentni działacze PiS.

Swoje poprawki złożył także SLD. Rozszerzają one działania komisji o sprawdzenie powiązań PiS z Bankiem Ochrony Środowiska SA, zbadanie przyczyn upadku Wielkopolskiego Banku Rolniczego SA oraz podejrzeń o zdefraudowanie pieniędzy WBR przez posłów LPR – Romana Giertycha, Witolda Hatkę i Marka Kotlinowskiego.

Debata robiła się coraz ostrzejsza. Posłowie nie przebierali w argumentach. – Fundację CASE powszechnie określa się jako fundację państwa Balcerowiczów. Profesor Leszek Balcerowicz był jej założycielem, doktor Ewa Balcerowicz jest jej istotnym uczestnikiem. Otóż ta fundacja jest dotowana przez Bank Pekao SA, w sprawie którego Leszek Balcerowicz, jako prezes NBP, będzie podejmował decyzje – mówił Zawisza. – To nikczemna insynuacja – skwitował Leszek Balcerowicz.

Dziś posłowie mają głosować w sprawie powołania komisji śledczej. Także dziś odbędzie się posiedzenie Komisji Nadzoru Bankowego. Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro ma wysłać na nią swojego przedstawiciela. 15 marca mija bowiem termin wydania ostatecznej decyzji w sprawie fuzji Pekao SA i BPH, do której rząd, PiS i LPR nie chcą dopuścić.

Autor artykułu: M.K., K.B.