Nie udało się wczoraj wybrać Rzecznika Praw Dziecka. Ani Anna Pakuła-Sacharczuk z PiS, ani Anna Leśnodorska, rekomendowana przez PO, nie otrzymały bezwzględnej większości głosów. W związku z tym procedura rozpoczyna się od nowa. Każdy klub parlamentarny może zgłosić swoją kandydatkę.
Annę Leśniodorską poparła PO i SLD, natomiast Pakułę-Sacharczuk – PiS. Nie wystarczyło to do prawomocnego wyboru rzecznika. LPR zagłosowała przeciwko obu paniom i to od Ligi zaczęło się całe zamieszanie. Jeszcze tydzień temu LPR miała swoją kandydatkę na ten urząd – posłankę Annę Sobecką. Ta jednak nieoczekiwanie zrezygnowała. Dzień później sytuacja znów się odwróciła. Sobecka stwierdziła z trybuny sejmowej, że jej rezygnacja jest nieważna, bo przesłała ją faksem i zabrakło autentycznego podpisu. Nie przekonało to marszałka Jurka. Wobec tego LPR zapowiedziała, że nie poprze żadnej kandydatki i poczeka na ponowne zgłaszanie kandydatur.
Roman Giertych, szef klubu LPR, nie omieszkał wspomnieć w czasie debaty sejmowej o obietnicy poparcia Sobeckiej złożonej przez PiS, co wywołało prawdziwą burzę. – Marszałek Sejmu obiecał na spotkaniu poprzeć kandydaturę LPR na Rzecznika Praw Dziecka, w zamian za to, że LPR poparł kandydaturę PiS na Rzecznika Praw Obywatelskich – oznajmił nieoczekiwanie Giertych. – Kolegom z PiS wydaje się, że wszystkie stanowiska mogą obsadzić swoimi ludźmi. Takie działanie ma “krótkie nóżki” – dodał.
Marszałek Sejmu odpowiedział, że jesienią 2005 r. w rozmowie z Giertychem przekonywał szefa klubu LPR do tego, by Liga, szukając dla siebie miejsca w strukturach państwa, zainteresowała się wyborami Rzecznika Praw Dziecka. – Od tamtej pory o tym nie rozmawialiśmy – podkreślił Jurek. Według Jurka, Giertych miał też powiedzieć, że interesuje go stanowisko Głównego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.
Wówczas na mównicę wkroczył Donald Tusk, lider PO. – Odsłonięty został pewien mechanizm, który – jeśli byłby prawdziwy – oznaczałby, że marszałek Sejmu uczestniczył w korupcji politycznej – powiedział. Jurek określił tę wypowiedź jako haniebną. Sprawa na wniosek marszałka, trafi do sejmowej komisji etyki.
Mimo całego zamieszania Giertych stwierdził, że głosowanie nad wyborem Rzecznika Praw Dziecka, w którym przepadły kandydatki PiS i PO, umocni pakt stabilizacyjny PiS, Samoobrony i LPR, a dla PiS będzie nauczką na przyszłość. – Jeśli się próbuje wszystkich ogrywać, kończy się później tak, jak dzisiaj skończyło PiS – powiedział lider LPR.
W czasie dyskusji wiele emocji wśród posłów wzbudzały pytania, ile dzieci ma każda z kandydatek. Była to uszczypliwość ze strony PiS, ponieważ ich kandydatka ma czworo dzieci, natomiast kandydatka rekomendowana przez PO nie ma jeszcze potomstwa. – Rozumiem, że skoro osoby bez dzieci nie nadają się do zajmowania się sprawami najmłodszych, to zakonnice – zgodnie z tokiem myślenia PiS – nie powinny prowadzić przedszkoli, liceów i hospicjów – mówiła Hanna Gronkiewicz-Waltz z PO.
Po dwóch godzinach słownych przepychanek doszło do głosowania. Żadna z kandydatek nie otrzymała wymaganej większości głosów. Oznacza to, że marszałek ogłosi nowy termin wyboru rzecznika. Każdy klub może też zgłaszać swoich kandydatów. PiS już zapowiedziało, że prawdopodobnie wystawi tę samą osobę. LPR na razie się waha. – Na razie nie wiem, czy będę kandydować. To klub podejmie wiążącą decyzję – powiedziała nam Sobecka. – Myślę, że to nauczka na przyszłość, aby nie próbować naprawdę grać w sposób nie fair – spointował całą sytuację Giertych. – To poszukiwanie rozgłosu przez Romana Giertycha – nie pozostawił tych słów bez odpowiedzi Jurek.
Autor artykułu: MK