Dalszy ciąg procesu o korupcję w Iraku


- Cała sprawa jest manipulacją generałów. Sprawa „bakszyszowa” to przykrywka dla gry o znacznie większą stawkę niż ta wymieniona w akcie oskarżenia – mówił wczoraj przed Wojskowym Sądem okręgowym w Warszawie Wojciech S. – były cywilny ekonomista, który pracował na rzecz polskiego wojska w Iraku. Wedle jego zeznań Polacy już od pierwszej zmiany dopuszczali się korupcji przy przetargach. Co więcej największe korzyści z tego procederu mieli czerpać wysocy rangą dowódcy naszego wojska oraz Wojskowe Służby Informacyjne.

S. przyznał, że są to tylko jego domysły, ale podkreślił przed sądem, że są one oparte na wiedzy przekazanej mu przez funkcjonariuszy amerykańskich w Iraku. Podejrzewali oni Polaków o korupcję i chcieli aby S. zeznawał w tej sprawie. W zamian za to zaproponowali mu pomoc i ochronę. S. im odmówił bo, jak przyznał przed sądem „jest patriotą”. Podobne informacje jak od amerykanów S. miał otrzymać od jednego z Irackich urzędników.

Zdaniem S. korupcja przy przetargach mogła mieć miejsce od samego początku naszego pobytu w Iraku tj. do pierwszej zmiany. – Dlatego wojsko ściągnęło cywili do pracy w Iraku aby, w razie wpadki, na nich zrzucić całą winę – zeznał S. O korupcji miały wiedzieć WSI.

- To dziwne śledztwo, nikogo nie interesowała prawda. Wszystko było z góry ustalone, chodziło o obciążenie dowódcy oddziału płk Mariusza S. oraz cywilnych pracowników – powiedział przed sądem Wojciech S.

S. wyjaśniał także, że zaledwie 30 proc. środków – czyli około 5 mln. dolarów – kierowanych przez Amerykanów na inwestycje w Iraku była wydatkowana w ramach grupy CIMIC (współpraca cywilno-wojskowa). Pozostałe 70 proc. jego zdaniem „wydano w mniej cywilizowany sposób”. Kradzieże mogły dotyczyć znacznie większych kwot niż 10 proc. łapówki, które brali od kontrahentów żołnierze i pracownicy CIMIC. S. przytoczył jako przykład inwestycje WSI, które miały odbywać się bez przetargów oraz cztery inne inwestycje, które określił jako „projekty wodne”. Były one wycenione na 300 tys. dolarów każdy. S. ocenił, że w rzeczywistości były one warte nie więcej niż 20 tys. dolarów. Oskarżony dodał, że projekty te były tak przygotowane by nigdy nie zostały zrealizowane. Mimo to zakontraktowane pieniądze mieli otrzymać wysocy rangą oficerowie polscy.

S. stwierdził także, że dwaj oficerowie, zasiadający wraz z nim na ławie oskarżonych, jeszcze podczas pobytu w Iraku grozili mu śmiercią, gdyż posiadał dla nich niewygodną wiedzę. Tych dwóch żołnierzy miało urządzać w Iraku wielodniowe alkoholowe i narkotykowe libacje. Sam Wojciech S. nie przyznał się do winy i uczestnictwa w grupie korupcyjnej.

Polski oddział CIMIC był odpowiedzialny za organizowanie przetargów na prace inwestycyjno-remontowe w Iraku opłacane z pieniędzy amerykańskich. W lutym 2005 r. u dwóch oficerów CIMIC powracających do kraju znaleziono 90 tys. dolarów – znacznie więcej niż mogli zaoszczędzić z żołnierskiej pensji. W trakcie wszczętego śledztwa prokuratura ustaliła, że mieli oni zagarnąć około 750 tys. dolarów, z czego udało się odzyskać tylko 232 tys.

Nieuczciwy proceder miał polegać na pobieraniu 10 proc. łapówki – bakszyszu od kontraktów realizowanych przez odział. Grupa, wiedząc które kontrakty są najbardziej dochodowe, ustawiała przetargi i fałszowała dokumenty.

Przed sądem za udział w tym procederze stanęło czternastu oskarżonych, dziewięciu wojskowych i pięciu cywili. Dziesięciu z nich już przyznało się do winy. Dziś zeznania mają złożyć najwyższy stopniem oskarżony płk Mariusz S. – dowódca polskiego oddziału CIMIC oraz Said Adam K. – tłumacz oddziału.

Obrońcy płk Mariusza S. przyznali w rozmowie z APP, że chcą powołać w charakterze świadka gen. Andrzeja Ekierta byłego dowódcę międzynarodowej dywizji w Iraku, by wyjaśnił on jak wyglądał jego nadzór nad podwładnymi i jak były rozliczane fundusze pomocowe dla Iraku.

Autor artykułu: K.K.

Tags: , , , , , ,

Comments are closed.