Proces Lustracyjny eurodeputowanego Platformy Obywatelskiej Stanisława Jałowieckiego nie rozpoczął się. Jak się okazało, przybycie na wczorajszą, pierwszą rozprawę uniemożliwiły Jałowieckiemu obowiązki europarlamentarzysty.
Sąd uznał jego nieobecność za usprawiedliwioną. Podejrzany o kłamstwo lustracyjne, nie mógł wczoraj stawić się w sądzie, bo uczestniczył w pracach komitetu Parlamentu Europejskiego ds. transportu i turystyki.
Wniosek o rozpoczęcie procesu posła złożył w grudniu ub.r. ówczesny Rzecznik Interesu Publicznego, Bogusław Nieziemski. Jałowiecki twierdzi, że nie współpracował ze służbami bezpieczeństwa PRL, a jedynie próbowano go zwerbować.
JaÅ‚owiecki w czasach stanu wojennego byÅ‚ dziaÅ‚aczem opolskiej, podziemnej “SolidarnoÅ›ci”. Za to zostaÅ‚ skazany w 1982 roku przez sÄ…d wojskowy na 10 miesiÄ™cy wiÄ™zienia. Po wyjÅ›ciu wyjechaÅ‚ z kraju i pracowaÅ‚ w sekcji polskiej
Radia Wolna Europa. ByÅ‚ też jej wicedyrektorem. “W sprawie JaÅ‚owieckiego zachowaÅ‚y siÄ™ częściowo materiaÅ‚y sÅ‚użb specjalnych PRL” – mówiÅ‚ wczoraj zastÄ™pca RIP Andrzej RyÅ„ski. Nie chciaÅ‚ jednak mówić o szczegółach. DodaÅ‚ jedynie, że proces może zostać utajniony, bo część akt jest
tajna.
Sąd odroczył rozprawę do 6 kwietnia.
Autor artykułu: Anna Rokicińska