Państwo X pochowali córkę na piotrkowskim cmentarzu rzymskokatolickim kilka miesięcy temu. Po trzech tygodniach zginęły z grobu dziecka wszystkie kwiaty z wiązanek. To był początek ich walki z nieuchwytnym przeciwnikiem.
– Zamówiłam dwie identyczne, od nas i od syna – mówi pani X (nazwisko do wiadomości redakcji). – Z tych wiązanek znów ukradziono prawie wszystkie kwiaty. Znajomy podpowiedział, żeby oznaczyć stearyną. To, niestety, nic nie dało, bo łatwo się ją zdrapuje.
Pani X długo zastanawiała się, jak uchronić grób przed złodziejami. Wpadła na pomysł zaznaczania zakupionych kwiatów poprzez nacinanie ich płatków. Rodzina zaniosła na grób kolejną wiązankę, tak właśnie oznakowaną.
– Ktoś powyciągał i te kwiaty – opowiada nasza czytelniczka. – Zorientował się jednak, związał je więc i położył na grobie obok. Od tej pory z mogiły córki nie ginęły kwiaty. Wszystkie wiązanki przed położeniem cięliśmy.
Spokój panował do 28 marca. Państwo X zamówili pomnik. Chcieli, aby został wykonany jeszcze przed świętami wielkanocnymi. 27 marca zrobiono podmurówkę i położono płyty granitowe. 28 marca miała być instalowana reszta.
Rano okazało się, że będzie to niemożliwe – W nocy ktoś zdewastował wszystko, co poprzedniego dnia wykonano – informuje pani X. – Roztłuczono i podmurówkę, i płyty.
Państwo X to nie jedyni poszkodowani. Z cmentarza bez przerwy coś ginie: znicze, wazony, wieńce, ławeczki. 21 marca kilkadziesiąt osób mających mogiły bliskich na nowym cmentarzu przy ul. Spacerowej wystosowało protest przeciwko takiej sytuacji. Zwrócili się między innymi do kierownictwa cmentarza, policji i Zarządu Miasta z prośbą o objęcie tego rejonu specjalnym nadzorem.
Ludzie zgłaszają się też bezpośrednio do kancelarii cmentarnej.
– Zarzucają nam, że nie mamy dozorcy – wyjaśnia Jolanta Wochyń, kierownik cmentarza rzymskokatolickiego. – Nawet gdyby był, nie upilnowałby nikogo na tak rozległym terenie. Na wieczór zamykamy furtkę i nic więcej nie możemy zrobić. To złodziej pilnuje i czeka na dogodną sytuację.
Poszkodowani bardzo rzadko zgłaszają kradzież na policję. – W ubiegłym roku dwukrotnie złapaliśmy osoby obładowane lampkami i wiązankami, wychodzące z cmentarza
– informuje podinspektor Piotr Trzebski, rzecznik prasowy komendanta miejskiego policji.
– Sprawy umorzono, bo nie było poszkodowanych. Ktoś musi rozpoznać, że to jego rzeczy.
Problem istnieje od dawna. Wydaje się, że nie ma na niego lekarstwa. – Być może większy nadzór policji i Straży Miejskiej spowodowałby jakąś zmianę sytuacji – komentuje ksiądz, administrator cmentarza. – Przydałaby się też kontrola tych, którzy sprzedają znicze, kwiaty. Złodzieje nie oszczędzają nikogo i niczego. W ubiegłym roku zginęło kilkadziesiąt sztuk nasadzonych krzewów wokół nowej kaplicy cmentarnej.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że miesiąc temu zniszczono tablicę reklamującą działalność kamieniarza spoza Piotrkowa. W ubiegłym roku zniszczono pomnik stawiany również przez osobę mającą zakład kamieniarski poza miastem…
Cmentarni złodzieje wydają się być bezkarni. Nie boją się policji, Straży Miejskiej…
Autor artykułu: (zat)