Archive for February, 2002

Koszykarze z pościeli do drugiej ligi

Friday, February 22nd, 2002

Koszykarze MKS Mag-Rys Zgierz rozpoczną dzisiaj we własnej hali rywalizację o awans do drugiej ligi. W rozgrywkch międzywojewódzkich wygrali wszystkie spotkania. Ostatnią porażkę odnotowali na sierpniowym obozie przygotowawczym z juniorami AZS Toruń, gdy drużyna zgrywała się przed sezonem.

Liderem zespołu jest Michał Chojecki, który gra ma pozycji skrzydłowego, ale może występować także jako środkowy. Najlepszym strzelcem drużyny w rozgrywkach był Krzysztof Cichocki ze średnią powyżej 20 punktów w spotkaniu. Grę zespołu prowadzi Mateusz Głowacki, który jest zawodnikiem uniwersalnym, bo potrafi przejąć rolę skrzydłowego.

Jonathan Ichanacho jest wychowankiem ŁKS, ale do Zgierza przyszedł z Trefla Sopot, gdzie nie udało mu się przebić do podstawowego składu.

Pierwszą piątkę uzupełnia Piotr Wyrzykowski. Wszyscy zawodnicy z podstawowego składu mają za sobą występy w rozgrywkach drugiej ligi w ŁKS lub MKS Zgierz. Trenerem drużyny jest… prezes klubu Tadeusz Rutkowski, którego pasją jest koszykówka. Sam próbował sił w Junaku Włocławek, ale musiał zrezygnować z powodu kontuzji. Do Zgierza wróci od nowego sezonu jego syn Łukasz, który nabierał doświadczenia w drugoligowych Bobrach MOSiR Zabrze.

Sponsorem drużyny jest firma Mag-Rys, która szyje pościel. Jej prezes Jerzy Florczak zapowiada dalszą współpracę z sekcją koszykówki. W Zgierzu trwa budowa zaplecza pierwszej drużyny. Trenują dwie grupy chłopców z roczników 1989 – 1990 oraz jedna z rocznika 1987 – 1988. Ponadto odbudowywana jest żeńska koszykówka. Powołano dwie grupy w rocznikach 1991 – 1992.

Autor artykułu: (jusz)

Cały dzień budżetu – Sesja Rady Miejskiej w Głownie

Friday, February 22nd, 2002

Sesje Rady Miejskiej w Głownie należą do wyjątkowo długich. Dowodem jest przebieg wczorajszej. W porządku obrad znalazło się kilkanaście projektów uchwał. Tymczasem, minęło pół doby od rozpoczęcia sesji, a radni nie przegłosowali… ani jednej.

Gorącą dyskusję wywołał projekt budżetu miasta, w którym dochody wyliczono na ponad 15,4 mln zł. Opozycja najpierw chciała zwołania specjalnej sesji budżetowej za tydzień, a później zwiększenia deficytu o 900 tys. zł z przeznaczeniem na inwestycje, w tym kanalizację i remont Szkoły Podstawowej nr 1, czego domagali się mieszkańcy.

Zarząd był gotów iść na ustępstwa, ale zaproponował deficyt mniejszy o 200 tys. zł. Nie po raz pierwszy sytuacja w głowieńskiej radzie stała się patowa, bo zarówno koalicja, jak i opozycja liczy po 11 członków. Ostatecznie w głosowaniu przed godz. 22 projekt budżetu nie został uchwalony. 11 radnych było za projektem, 11 głosowało przeciw.

Radni pobili swoisty rekord. Czy jednak sala obrad samorządu powinna być miejscem bicia rekordów?

Autor artykułu: (mał)

Solidarni radni

Thursday, February 21st, 2002

Rada Miejska nie wyraziła wczoraj zgody na rozwiązanie umowy o pracę z Markiem Karwowskim z łódzkiego oddziału „Ruch”, Grażyną Korasiewicz, zatrudnioną w tymże oddziale i Mirosławem Wieczorkiem, wiceprezesem Okręgu Poczty w Łodzi.

– Radnych nie zwalnia się z pracy przed zapytaniem o zgodę Rady Miejskiej – powiedział Wojciech Michalski, przewodniczący klubu Porozumienia Samorządowgo Prawicy w Radzie Miejskiej. – Są obciążeni pracą na rzecz miasta i pracą zawodową. Muszą mieć spokojną głowę, zapewniony byt ekonomiczny. Oczywiście, jeśli w tym czasie popełniliby przestępstwo gospodarcze, administracyjne, to oczywiście pracodawca nie musi pytać o zgodę rady przy zwalnianiu pracownika, tylko bezpośrednio zawiadamia prokuraturę. W przypadku trójki radnych zarzuty okazały się bezpodstawne.
Opozycję poparł w tym przypadku klub SLD.

– Prezes „Ruchu” już kilka miesięcy wcześniej zarzucił Markowi Karwowskiemu brak zadowalających wyników finansowych w oddziale łódzkim – mówi Iwona Bartosik, radna klubu SLD w Radzie Miejskiej. – A przecież już wtedy radny usprawiedliwiał się, że zabrano Łodzi zyski płynące z kolportażu prasy kolorowej. Nic się od tej pory nie zmieniło. W przypadku radnej Korasiewicz klub SLD wstrzymał się od głosu. Bulwersująca jest dla nas sprawa radnego Mirosława Wieczorka, któremu Krzysztof Sołśnia, prezes Okręgu Poczty w Łodzi, wręczył wypowiedzenie z pracy, nie czekając na opinię Rady Miejskiej. Pracodawca posłużył się tutaj argumentem o braku kwalifikacji ekonomicznych. To jest obraźliwe, bo przecież kilka miesięcy temu, gdy przyjmował go na stanowisko wiceprezesa Okręgu Poczty w Łodzi, znał jego przygotowanie merytoryczne. Wtedy wiceprezes Wieczorek pasował mu politycznie, a teraz nie. My, radni, musimy być w takich sytuacjach solidarni.
Tylko raz Rada Miejska wyraziła zgodę na prośbę pracodawcy o zwolnienie pracownika. Chodziło o radnego Wojciecha Walczaka w 1995 roku.

Autor artykułu: (jxb)

Działka jak wysypisko

Thursday, February 21st, 2002

Na ulicy Dachowej każdy przechodzień mija straszne miejsce. Na jednej z posesji jest ogromne wysypisko śmieci. Spod zwałów nieczystości wystaje dach psiej budy, w śmieciach tonie cała działka. Od lat nikt nie zajmuje się tym miejscem, a śmieci wysypują się na chodnik.

– Już teraz, przechodząc obok, trzeba zatykać nos. Aż strach pomyśleć, co będzie latem – zastanawiają się mieszkańcy bloku przy ul. Tuszyńskiej, graniczącego z ulicą Dachową.

W delegaturze Łódź-Górna Józef Motyl, kierownik referatu komunalnego, dobrze zna sprawę i zapowiada, że śmietnik zniknie jeszcze w tym tygodniu.

– Od dawna poszukiwaliśmy właściciela tej działki – mówi kierownik. – Trafiliśmy na jego potomków w Niemczech, którzy jednak nie interesują się tym niewielkim chaszczowiskiem. Nie mamy więc wyjścia i sami musimy zadbać o porządek. Robimy to na Dachowej nie po raz pierwszy. Ostatnio dwa lata temu, przy okazji budowy kanalizacji.
Józef Motyl dodał, w dzielnicy Górna są co najmniej trzy takie dzikie wysypiska, na ulicach: Dachowej, Warneńczyka i Browarnej. Właśnie wybrano wykonawcę, który zobowiązał się wywieźć śmieci z tych działek. Powinien przystąpić do pracy w ciągu dwóch, trzech dni.

Niestety, likwidacja dzikich wysypisk to „syzyfowa praca”, choć wykonawcy starają się zabezpieczyć teren przed zaśmieceniem, rozciągając siatki. Ta przeszkoda szybko jednak znika i teren ponownie przekształca się w wysypisko. Kierownik referatu zapewnia, że sprawy „niczyich” działek są przekazywane do wydziału gospodarowania majątkiem UMŁ. Niekiedy udaje się wystawić je na sprzedaż.

Autor artykułu: (aro)

Hiperpustka po hipermarketach

Thursday, February 21st, 2002

W niecałe dwa lata po otwarciu kilkudziesięciu supermarketów i dyskontów, w Łodzi zlikwidowano prawie 800 małych sklepów.

Kiedy w 1999 roku zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu potężne centra handlowe, lokalni kupcy bili na alarm. Hipermarkety oferujące tani towar i usytuowane w każdej dzielnicy miasta, zaczęły odbierać im klientów.

Zyski ze sprzedaży drobnych detalistów spadły, a wielu właścicieli sklepów w okolicach groźnej konkurencji musiało zrezygnować z działalności lub szukać innej lokalizacji.
Na koniec 1998 roku Urząd Statystyczny odnotował w Łodzi 9.360 sklepów, których powierzchnia handlowa wynosiła ponad 550 tysięcy metrów kwadratowych. W niecałe dwa lata uruchomiono w Łodzi kilkadziesiąt supermarketów i dyskontów (Biedronki, Leader Prince, Globi, Rema 1000 itp.) oraz siedemnaście wielkopowierzchniowych marketów z zachodnim kapitałem. Większość handlowych gigantów zaczęła dowozić ludzi do swoich placówek darmowymi autobusami. Kolejnym uderzeniem w lokalnych kupców było jednak masowe wprowadzenie bonów towarowych, którymi zakłady pracy zaczęły obdarowywać swoich pracowników na święta Bożego Narodzenia, Wielkanoc, a nawet w wakacje.

Na efekty nie trzeba było długo czekać. Już pod koniec 2000 roku w Łodzi było o prawie 800 sklepów mniej. Mimo to o 131 tysięcy metrów kwadratowych zwiększyła się powierzchnia handlowa. Wynika to oczywiście z nowej, oddanej w tym czasie ogromnej powierzchni sprzedaży marketów (ok. 800-2,5 tys. m kw. supermarketów i ponad 8,5 tys. m kw. hipermarketów).

W wydziale handlu, usług i rolnictwa Urzędu Miast Łodzi nie ma jeszcze danych dotyczących rozwoju sieci handlowych w ubiegłym roku. Urząd Statystyczny udostępni je na przełomie marca i kwietnia.

Autor artykułu: (aro)

Spory o trawniki – Powolna budowa parkingów w Pabianicach

Wednesday, February 20th, 2002

Na osiedlach w Pabianicach brakuje miejsc parkingowych. I nic dziwnego, bowiem w momencie ich projektowania, tj. głównie w latach 70., nikt nie przewidywał tak wielkiego boomu motoryzacyjnego. Dlatego każda nowa inicjatywa budowy parkingu witana jest przez mieszkańców z zadowoleniem.
Na jakie nowe parkingi mogą liczyć?

– W tym roku na pewno zostanie wybudowany parking na osiedlu Bugaj przy ulicy Brackiej 67/69, na którym zmieści się około 20 samochodów – wyjaśnia Marek Kwiatkowski, rzecznik Pabianickiej Spółdzielni Mieszkaniowej. – Rozważany jest też wniosek mieszkańców w sprawie budowy parkingu przy ulicy 20 Stycznia 93/95 (też na Bugaju).
To niewiele, ale – jak zaznacza rzecznik – na osiedlach jest tak ciasno, że trudno wygospodarować powierzchnię pod nowe parkingi. – Ponadto budowanie parkingów napotyka dwie podstawowe przeszkody – zaznacza Marek Kwiatkowski. – Są to: wysokie koszty projektu i realizacji oraz protesty tych mieszkańców, którzy nie mają aut i nie godzą się na zajmowanie trawników pod parkingi.

Dlatego dochodzi do tak „polubownych” rozwiązań, jak budowanie parkingów z płyt ażurowych, czyli z dziurami, przez które wystaje trawa.

Autor artykułu: (wp)

Basen z sauną i restauracją?

Wednesday, February 20th, 2002

Na projekt techniczny i wykonanie prac ziemnych pod budowę miejskiej krytej pływalni w projektowanym, tegorocznym budżecie zarezerwowano 390 tys. zł. Obiekt ma powstać między ul. Noworzgowską a Wysoką w sąsiedztwie dwóch wznoszonych obiektów – komisariatu i zespołu szkół ponadgimnazjalnych.

– Niecka głównego basenu będzie miała wymiary 25 na 12,5 metra, dzięki czemu możemy ubiegać się o wysokie dofinansowanie z Urzędu Kultury Fizycznej i Sportu – mówi Tadeusz Walas, burmistrz Tuszyna. – Chcemy, żeby pływalnia powstała w dwuletnim cyklu. Będzie basen płytki dla początkujących, zjeżdżalnia rurowa, solarium, sauna oraz jacuzzi. Jeśli kosztorys nie będzie ponad nasze możliwości, to zamówimy jeszcze restaurację i pokoje hotelowe.
Tuszyńska pływalnia ma kosztować od 6 do 9 mln zł.

Autor artykułu: (kup)

Likwidacja? To nieprawda! – Los przychodni zdrowia w Dobroniu

Wednesday, February 20th, 2002

Samorząd Dobronia chciałby przejąć od Łasku jedyną w gminie przychodnię zdrowia, w której deszcz lał się na głowy pacjentów.

Pogłoski o planach zamknięcia jedynej w gminie Dobroń przychodni zdrowia okazały się nieprawdziwe. Jednak jej przyszłość wciąż stoi pod znakiem zapytania. Nie wiadomo bowiem, czy zostanie sprywatyzowana, przejęta przez gminę Dobroń, czy też nadal będzie w gestii ZOZ w Łasku.

Maria Krata, sekretarz gminy Dobroń, dementuje pogłoski o zamknięciu ośrodka zdrowia, ale jednocześnie podkreśla, iż samorząd nie ma większego wpływu na jego działalność. Chodzi o to, że dwa budynki przychodni należą do starostwa w Łasku, a sama opieka zdrowia jest w gestii łaskiego ZOZ.

– Wprawdzie wystąpiliśmy do ZOZ w Łasku z wnioskiem o przejęcie przychodni, ale odpowiedź była odmowna – informuje Maria Krata. – Wystąpiliśmy też do starostwa w Łasku z prośbą o przejęcie budynków przychodni, ale jak dotąd nie uzyskaliśmy odpowiedzi.

Samorządowi dlatego zależy na budynkach, bowiem faktycznie i tak są na jego utrzymaniu, gdyż to właśnie gmina Dobroń finansuje pilne remonty.

– Tak było w przypadku przeciekającego dachu przychodni – wspomina pani sekretarz. – Dach był tak dziurawy, że woda kapała pacjentom na głowy, zaś w gabinetach i na korytarzu tworzyły się kałuże. Jeśli chodzi o obecne pilne remonty, to trzeba wymienić stolarkę okienną.

A jak tu remontować budynki, których nie jest się właścicielem? Problem ten zostanie jeszcze omówiony przez samorządowców, podobnie jak sprawa przejęcia opieki zdrowia.

– Zakład Opieki Zdrowotnej w Łasku – wyjaśnia jego wicedyrektor Reginald Cytarzyński – rzeczywiście powiedział w tej sprawie „nie”, ale jednocześnie spotkaliśmy się z radnymi gminy Dobroń i wyjaśniliśmy im, że w przypadku przejęcie przez gminę ośrodka zdrowia, ten może zostać pozbawiony lekarzy specjalistów. Wydaje się, że radni przyjęli nasze argumenty.

W dobrońskiej przychodni pracuje stale dwóch lekarzy. Jest także ginekolog, który ma ustalone dni i godziny przyjęć. Pod ich opieką jest 5,5 tys. pacjentów z gminy Dobroń. Mieszkańców jest więcej, ale niektórzy korzystają z ośrodków zdrowia w Pabianicach, Pawlikowicach czy Kolumnie.

Co stanie się więc z ośrodkiem w Dobroniu? – Na razie trudno powiedzieć, gdyż czekamy na to, z jakimi przepisami wystąpi Ministerstwo Zdrowia – wyjaśnia Reginald Cytarzyński. – Chciałbym jednak podkreślić, że współpraca z gminą Dobroń układa się nam bardzo dobrze, pieniądze z kasy chorych na działalność przychodni w Dobroniu są i z pewnością nie grozi jej zamknięcie czy likwidacja.

Autor artykułu: (wp)

Nowe hasła, stary konflikt

Tuesday, February 19th, 2002

Na zlikwidowanym pół roku temu targowisku Czerwonym Rynek pojawiły się nowe hasła. Handlowcy wywiesili je po ostatnich wizytach Straży Miejskiej, która nakazywała im opuścić teren. Na jednym z transparentów kupcy apelują o pracę, na innym ogłaszają, że nie zamierzają się poddać.

Kupcy zarzucają urzędnikom, że bezprawnie zlikwidowali im targowisko. Pomimo mandatów i sprawom skierowanym do sądu, na targowisku od wielu miesięcy handluje kilkadziesiąt osób. Uważają, że ich upór odniesie w końcu skutek. Chcą negocjować wydzierżawienie terenu i zmodernizowanie miejsca handlu. Na inne, proponowane przez wydział handlu targowiska, nie chcą się przenieść, gdyż, ich zdaniem, nie ma tam dla nich miejsca. Nie stać ich na przeprowadzkę i czekanie na nowych klientów. Twierdzą, że tutaj są potrzebni.

Urząd Miasta Łodzi zamierza sprzedać plac po targowisku, ale nikt nie zgłosił się na pierwszy przetarg.

Prawdopodobnie zainteresowanych odstraszyła wysoka cena placu i protestujący na nim kupcy. Urzędnicy chcieliby, żeby nowy właściciel urządził na tym terenie zieleniec lub parkingi. Kupcy mają cichą nadzieję, że nikt nie zgłosi się także na drugą próbę przetargu, i w przyszłości sami staną się gospodarzami terenu.

Jutro sprawą kupców z Czerwonego Rynku mają zająć się radni na Sesji Rady Miejskiej. Będą rozpatrywać także drugą stronę konfliktu – skargę kupców, którzy wyprowadzili się z targowiska do wybudowanego przez siebie pawilonu „Czerwony Rynek”. Handlowcy z pawilonów domagają się natychmiastowej likwidacji konkurencyjnego targowiska, które miało zniknąć z chwilą otwarcia pawilonu. Zdecydowali się na inwestycję za namową urzędników, którzy mówili, że stare targowisko jest tylko tymczasowe i należy je przenieść do ucywilizowanego miejsca handlu. Po przeprowadzce kupców do pawilonów bazar miał przestać istnieć. Grupa kupców wybudowała więc pawilon na placu oddalonym zaledwie 200 metrów od targowiska. Zainwestowali ogromne pieniądze.

Wierzyli, że po otwarciu nowego miejsca handlu będą „sami” i klienci targowiska przyjdą do nich. Część przyszła, ale duża grupa została wierna bazarowi i kupcom, którzy nie chcieli budować pawilonu.

Autor artykułu: (aro)

Wójt potrącił i odjechał

Tuesday, February 19th, 2002

Osobowy peugeot potrącił wczoraj po południu kobietę jadącą na rowerze ulicą Poniatowskiego w Skierniewicach. Kierowca odjechał z miejsca wypadku. Okazało się, że był nim wójt podskierniewickiej gminy Godzianów.

Uciekającego samochodem Jana J. doścignęli policjanci. Po przewiezieniu do Komendy Miejskiej Policji i zbadaniu alkomatem okazało się, że oddech wójta zawiera około 2,5 promila alkoholu.

– Pan J. został osadzony w izbie zatrzymań do wytrzeźwienia. Jutro podjęte zostaną czynności procesowe pod nadzorem prokuratora rejonowego – poinformowała nas wczoraj Wiesława Balcerska, rzecznik prasowy KM Policji.
Potrąconą kobietę przewieziono do szpitala. Po zbadaniu została zwolniona do domu.

Autor artykułu: (burz)