Archive for January, 2002

Technicy stawiają na kursy i szkolenia

Friday, January 18th, 2002

W sieradzkim Domu Technika z początkiem lutego uruchomiony zostanie ośrodek szkoleniowy. Naczelną Organizację Techniczną, która nim dysponuje, czekają w najbliższym czasie poważne przemiany strukturalne.

Poszukiwane są rozwiązania, które pozwolą NOT na skuteczne działanie w obecnych warunkach. Utworzenie ośrodka ma być jednym ze sposobów, za sprawą których organizacja chce tego dokonać.

W grudniu ubiegłego roku w Warszawie odbył się pierwszy etap XXIII Kongresu Techników Polskich. Podzielono go na dwie części, w środowisku toczy się bowiem poważna dyskusja na temat przyszłości stowarzyszeń naukowo-technicznych.

Pomysły poddane w grudniu pod rozwagę mają zostać wnikliwie przeanalizowane, a efekty przemyśleń i stanowiska poszczególnych środowisk zaprezentowane zostaną podczas drugiego etapu kongresu, który zaplanowano na przełomie maja i czerwca tego roku.

Jedynym kandydatem regionu sieradzkiego na kongres był Ryszard Marcińczak, prezes Rady NOT w Sieradzu. W tym tygodniu poinformował on o przebiegu obrad pozostałych członków gremium, któremu przewodniczy.

–- W Polsce działa 36 branżowych stowarzyszeń naukowo-technicznych. Trzeba zastanowić się, jaka ma być forma ich działań, by skutecznie promowały na świecie polską myśl techniczną – referował Ryszard Marcińczak. – Musimy ponadto przyjąć najbardziej efektywny model działania organizacji technicznych w małych miejscowościach, tam bowiem borykają się one z największymi problemami, szczególnie natury finansowej.

Stworzenie ośrodka w sieradzkim Domu Technika to pierwszy krok w tym kierunku. Odbywać się w nim będą kursy dla techników i inżynierów. Maturzyści np. będą mogli przygotować się rzetelniej do matury, rzemieślnicy – zdobyć tytuł mistrza w swym zawodzie, a drobni przedsiębiorcy – uzyskać wiedzę na temat prowadzenia rachunkowości w firmie.

Autor artykułu: Paweł Gołąb

Z trzeciej strony – Braun posiada narzędzie

Thursday, January 17th, 2002

Przewodniczący Krajowej Rady Radia i Telewizji Juliusz Braun od dawna głosi, że abonament płaci się za posiadanie odbiornika radiowego lub telewizyjnego. Ostatni raz mówił to we wtorek wieczorem w telewizji.

Jest to ordynarne kłamstwo. W książeczce radiofonicznej jest napisane, że opłaty abonamentowe wnosi się za używanie odbiorników radiowych i telewizyjnych. Nie za ich posiadanie!

Braun kłamie z rozmysłem, gdyż zamierza wprowadzić kolejny, chamski podatek. Kłamstwem przygotowuje grunt pod ustawę, która dopiero ma nałożyć obowiązek płacenia abonamentu za posiadanie odbiorników. Chce stworzyć wrażenie, że w kwestii opłat nic się nie zmienia.

Abonament zasila tylko publiczne (państwowe) rozgłośnie radiowe i telewizyjne od czasów, kiedy jeszcze innych nie było. Logicznie z tego wynika, że jest to opłata za korzystanie z programów publicznego radia i telewizji.

Tymczasem polityka KRRiT doprowadziła do tego, że po przeniesieniu częstotliwości radiofonicznych na górne pasmo UKF, wielu radiosłuchaczy nie ma możliwości słuchania publicznych rozgłośni radiowych! Dlaczego mają płacić za coś, do czego nie mają dostępu? A poza tym, czy nie można mieć przedmiotów i ich nie używać?

Z grubsza rzecz ujmując, obowiązek płacenia abonamentu za samo posiadanie odbiorników radiowych i telewizyjnych, a nie za ich używanie, jest mniej więcej tym samym, co skazanie wszystkich mężczyzn za gwałt. Zatem jeśli ma się zmienić ustawa o abonamencie, wnoszę o ukaranie Juliusza Brauna za dokonanie przestępstwa gwałtu. Wszak posiada narzędzie gwałtu.

Autor artykułu: Jerzy Witaszczyk

Strach przed białaczką w Zduńskiej Woli

Thursday, January 17th, 2002

Zduńskowolanie są przerażeni. W ostatnim półroczu na białaczkę zmarło tu troje dzieci: 19-letnia Monika, 15-letnia Marta i 6-letni Przemek. Z podejrzeniem raka do łódzkiego szpitala przy ul. Spornej trafiło w ostatnich miesiącach ośmioro dzieci ze Zduńskiej Woli.

Co siódme dziecko, które w ubiegłym roku zachorowało w Łódzkiem na białaczkę, mieszka w tym mieście. Czy ta statystyka to zbieg okoliczności, czy może w Zduńskiej Woli jest coś, co wywołuje tę chorobę?

Jolanta Pustelnik, wiceprezydent miasta, zwróciła się w tej sprawie o pomoc do lekarza wojewódzkiego.

W styczniu mają być przeprowadzone badania wody i powietrza w Zduńskiej Woli. Lekarze są jednak ostrożni – na razie nie chcą się wypowiadać na temat przyczyn zachorowań na białaczkę w tym mieście.

– Przyczyny mogą być różne, od predyspozycji genetycznych po złą, wysokotłuszczową dietę. My możemy tylko zbierać dane i na podstawie kilkuletnich obserwacji doszukiwać się źródeł zwiększonej zachorowalności naszych dzieci na białaczkę – uważa Barbara Kukieła-Podgórska, ordynator oddziału dziecięcego szpitala w Zduńskiej Woli.
Zgadza się z tym Małgorzata Rzepkowska, powiatowy inspektor sanitarny.

Ustaliła ona, że chore dzieci mieszkają w różnych częściach miasta, rodziły się w Zduńskiej Woli, Łasku, na Śląsku, w byłym Zielonogórskiem. Stwierdzono również, że rodzice czworga dzieci pracowali w warunkach, w których byli narażeni na oddziaływanie szkodliwych substancji chemicznych, a w rodzinach dwojga byli chorzy na raka.

– Przyczynę wzrostu zachorowań w Zduńskiej Woli, pomogłyby ustalić badania epidemiologiczne – mówi prof. Jerzy Stańczyk, konsultant wojewódzki ds. pediatrii w Łodzi. – Można je wykonać zarówno w Instytucie Pediatrii, jak i Instytucie Medycyny Pracy, ale nikt z władz Zduńskiej Woli nie wystąpił do nas o ich przeprowadzenie.

– Kiedyś podobnie było w Bełchatowie – tłumaczy dr Małgorzata Stolarska, kierująca kliniką przy ul. Spornej w Łodzi. – Odkąd jednak zaczęto modernizować tamtejsze zakłady, założono filtry na urządzeniach emitujących szkodliwe substancje, częstotliwość zachorowań w tym regionie utrzymuje się na poziomie innych okolic.

W minionym roku w województwie łódzkim wzrosła liczba dzieci chorych na nowotwory układu krwiotwórczego, leczonych w Klinice Onkohematologii przy ul. Spornej w Łodzi. W 2000 r. odnotowano 49 nowych zachorowań na nowotwory u dzieci, w ubiegłym roku ich liczba wzrosła o jedną trzecią, do 65.

Autor artykułu: (jp, luk)

Waluty już w banku

Wednesday, January 16th, 2002

Dzięki zaangażowaniu wszystkich właściwie pracowników Miejskiego Ośrodka Kultury w Piotrkowie, udało się posortować zagraniczne monety i banknoty. Wczoraj trafiły one do oddziału banku PeKaO SA. Było ich, jak informowaliśmy, bardzo, bardzo dużo. I były to waluty kilkunastu państw, nie tylko tych, które z nowym rokiem znalazły się w strefie euro.

Przeważały niemieckie marki, ale były również irlandzkie funty i pensy oraz greckie drachmy. Trafiały się marki i fenigi z dawnej NRD oraz stare, czechosłowackie korony, były pieniądze rosyjskie, węgierskie czy rumuńskie.

Czy wszystkie są jeszcze w obiegu – tego pracownicy MOK nie byli w stanie ustalić. Muszą to uczynić pracownicy banku, którzy muszą również przeliczyć całą tę walutę na złotówki. Wczoraj nie udało się tego zrobić, dlatego prawdopodobnie dzisiaj dopiero poznamy ich wartość. I dopiero dzisiaj znana będzie ostateczna kwota, jaką ofiarowano Wielkiej Orkiestrze Jurka Owsiaka w Piotrkowie i okolicach.

My natychmiast poinformujemy o tym naszych Czytelników. A dzisiaj zamieszczamy dalszą część nazwisk tych, którzy ofiarowali Wielkiej Orkiestrze chociaż grosik i wpisali się do naszej
Wielkiej Księgi Gorących Serc
Dodajmy, że zamieszczamy tylko te nazwiska, które zdołaliśmy odcyfrować. Oto one:
Dawid Adamczyk i Natalka Adamczyk
Krystian Jakubek
Małgorzata Jakubek
Radosław Jakubek
członkowie Stowarzyszenia Honorowych Dawców Krwi: Zenon Chrzanowski, Andrzej Pawłowski, Krystyna Kmit, Roman Piskorz, Andrzej Bilski, E. Badek, Katarzyna Ałaszewska, Iwona Dróżdż, Stanisław Gudajczyk i Krzysztof Wysocki
Tomasz i Tadeusz Nowakowie
Julia Adaszek
Grzegorz Adaszek
Maria Dziarek
Ewelina Rusin
Monika Filipczak
Tomek Janik
Ania Misztela
Irmina Rybak
Katarzyna Małgorzaciak
Małgorzata Kotas
Magda Małgorzaciak
Bogumił Biegański
Michał Marciniak
Michał Ptasznik
Magda Dawidowicz
Kamila Famulska
Marcin Dutkiewicz
Zbyszek Ziemski
Krzysiek Pielużek
Kamil Skrobek
Przemek Skrobek
Marzena Kowalczyk
Piotrek Stańczak
Anita Kopacka
Tomasz Nowakowski
Anka czyli Siara
Olka
Paulina Koprek
Nancy
(Zielona) Anka
Iwona i Kaśka
M. Januszkiewicz
Rafał Wrona
Igor Ćwiek
Jarosław Kępski
Daniel i Paulina

Opublikujemy także nazwiska wszystkich wolontariuszy, którzy zagrali w tegorocznym finale.

Autor artykułu: (mj)

Każdy sobie rzepkę skrobie

Tuesday, January 15th, 2002

Polskie projekty kulturalne na rok 2003, obejmujące sztuki teatralne i muzyczne – w tym m.in. taniec i operę, mają szansę otrzymać wsparcie finansowe z programu Unii Europejskiej „Kultura 2000”.

Takie informacje przekazuje przynajmniej Instytut Dziedzictwa Narodowego. Program „Kultura 2000” ma zachęcać do międzynarodowej współpracy artystów i instytucje.

Uczestniczą w nim kraje Unii Europejskiej, Europejskiego Obszaru Wolnego Handlu oraz Europy Środkowo-Wschodniej. Czy swój udział w takim programie ma też Łódź? Okazuje się, że raczej nikły. Projekty dotyczące programu ma tylko Teatr Wielki. Jednym z nich są Łódzkie Spotkania Baletowe, które – jako efekt wieloletniej współpracy – byłyby realizowane z pomocą pieniędzy z programu „Kultura 2000” już od 2003 r.

– W tym celu musimy mieć pięciu współorganizatorów i gwarancję minimalnego wkładu finansowego: 5 procent kosztów – mówi Marcin Krzyżanowski, dyrektor Teatru Wielkiego.

– Projekt ma szansę powodzenia, jednak w polskiej tradycji finansowania instytucji nie mieści się pojęcie wieloletności: planowania, współpracy, finansowania. I to utrudnia sprawę.

Łódzka opera jest po rozmowach z przedstawicielami francuskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, prowadzone są poza tym rozmowy o współpracy, oczywiście z pomocą środków Unii (czyli programu „Kultura 2000”), z jedną z czołowych scen operowych Niemiec.

– Nasz trzeci projekt dotyczy wspólnej realizacji spektaklu baletowego, który prezentowalibyśmy na europejskich festiwalach sztuki, ale nie mogę zdradzić jeszcze szczegółów – dodaje Krzyżanowski.

Jednym z warunków uczestnictwa w programie jest własne zaangażowanie finansowe danej instytucji oraz realizacja projektu we współpracy z partnerami zagranicznymi. Budżet programu „Kultura 2000” wynosi 167 mln euro.

– Rozesłaliśmy dyrektorom teatrów informacje o programie, ale jakoś nie uzyskaliśmy odzewu – mówi Jadwiga Kwaśniak, dyrektor Wydziału Kultury Urzędu Miasta Łodzi. – To jedno z wiodących zadań na ten rok. Taki projekt powinien być wieloletni i kompleksowy, mam nadzieję, że zostanie stworzony.

– Bylibyśmy zainteresowani programem, jednak planowany remont naszego teatru właściwie uniemożliwia nam realizację dużego przedsięwzięcia z zaangażowaniem międzynarodowym – mówi Grażyna Posmykiewicz, zastępca dyrektora Teatru Muzycznego.

Grażyna Wasilewska, dyrektor Teatru Nowego uważa, że szanse na środki z projektu „Kultura 2000” mają duże przedsięwzięcia, o szeroko zakrojonym programie.

– Wydaje mi się, że koordynacją działań zmierzających do opracowania spektakularnego, dużego przedsięwzięcia powinien zająć się Wydział Kultury Urzędu Miasta – mówi Wasilewska. – Podejmowanie prób uzyskania 50 czy 100 tysięcy złotych na realizację jakiejś sztuki są, moim zdaniem, niestosowne wobec eurofunduszy.

W Teatrze Powszechnym jego dyrektor – Ewa Pilawska – zastanawia się nad projektem, który miałby szanse powodzenia. Być może udałoby się z projektu uzyskać dofinansowanie przyszłorocznego Festiwalu Sztuk Przyjemnych.

Projekty na 2003 rok można zgłaszać do instytutu do połowy tego roku. W tym roku realizowane będą projekty związane ze sztukami wizualnymi – malarstwem, rzeźbą, multimediami, fotografią oraz literaturą – zwłaszcza tłumaczeniami i czytelnictwem. Program literacki jest zresztą najdłuższy, gdyż obejmuje lata 2002 – 2004.

Autor artykułu: Michał Lenarciński

Apetyt na klientów

Tuesday, January 15th, 2002

Polska Grupa Farmaceutyczna, łódzka spółka giełdowa, która jest największym hurtownikiem leków w kraju, kontrolującym ponad 21 procent rynku, przymierza się do wzięcia udziału w tegorocznej prywatyzacji Cefarmu Łódź.

Według prezesa PGF Jacka Szwajcowskiego, do zakupu łódzkiej firmy zachęca sieć ponad stu aptek, którymi dysponuje Cefarm, choć stan prawny i finansowy tego wciąż państwowego przedsiębiorstwa nie jest najlepszy. PGF chce też przejąć Cefarm Warszawa, ma apetyt na firmy dystrybucyjne z Krakowa, Gdańska i Białegostoku.

Te inwestycje mają poprawić kondycję PGF, która jeszcze rok temu była silniejsza i miała więcej odbiorców – udział w rynku łódzkiej grupy wynosił 24 procent. – Daje jednak o sobie znać konkurencja, musieliśmy też zrezygnować z niesolidnych klientów – mówi dyrektor Wojciech Rosicki z PGF.

PGF zamierza przyciągnąć do współpracy kilkaset najlepszych aptek w Polsce. Spółka uruchomiła program marketingowy „Dbam o zdrowie”, który ma wspierać sprzedaż leków. PGF pomaga też farmaceutom stworzyć bazę danych o tych klientach, którym wysyła materiały promocyjne. Docelowo łódzka spółka chce stworzyć „rodzinę” z około tysiąca aptek.

– Nie ma to nic wspólnego z budowaniem grupy kapitałowej czy sieci aptek. Uniemożliwia to zresztą nowa ustawa – prawo farmaceutyczne. Nam chodzi o sprzedaż hurtową a nie detaliczną – twierdzi Wojciech Rosicki.

Autor artykułu: (z.ch.)

Odnaleźć równowagę ducha

Tuesday, January 15th, 2002

Kilka tysięcy dzieci i młodzieży w naszym województwie cierpi na zaburzenia zdrowia psychicznego. Na pierwszą wizytę u psychiatry czekają nawet cztery miesiące, na miejsce w szpitalu miesiąc.

Najdłuższe terminy są w Centralnym Szpitalu Klinicznym, gdzie na wizytę do lekarza psychiatry można się zapisać w kwietniu. W Poradni Zdrowia Psychicznego dla dzieci i młodzieży przy ul. Wierzbowej na wizytę czeka się miesiąc. W ubiegłym roku leczyło się tu ponad 1200 małych pacjentów.

– Byliśmy wiodącym ośrodkiem w kraju – mówi prof. Jolanta Rabe-Jabłońska, wojewódzki konsultant ds. psychiatrii.

– Oprócz świetnie działających poradni i oddziałów szpitalnych w Łodzi mieliśmy specjalistów w poradniach w Sieradzu, Zduńskiej Woli, Głownie i Piotrkowie Trybunalskim. – Reforma służby zdrowia likwiduje skutecznie pomoc psychiatryczną dla dzieci. W Łodzi pozostały dwie poradnie zdrowia psychicznego przy ul. Tatrzańskiej i Wierzbowej, 37 łóżek w Centralnym Szpitalu Klinicznym przy ul. Czechosłowackiej oraz 14 łóżek w oddziale WAM w szpitalu im. Babińskiego. W planach jest likwidacja etatów lekarzy psychiatrów w Zduńskiej Woli i Sieradzu. Nie zawarto umowy na pomoc psychiatryczną z ZOZ w Piotrkowie Trybunalskim.

Choroby psychiczne to zaburzenia przewlekłe, które wymagają częstych wizyt lekarskich. Często nie udaje się postawić diagnozy lekarskiej na pierwszej ponadgodzinnej wizycie, którą Łódzka Regionalna Kasa Chorych wyceniła na 35 zł.

Matki dojeżdżające do Łodzi z odległych wiosek nie mają ani czasu ani pieniędzy, by przywozić chore dziecko trzy razy w tygodniu na psychoterapię, terapię indywidualną, zajęcia terapii zajęciowej z psychologiem, logopedą i psychiatrą. I rezygnują z leczenia.

– Z przyczyn ekonomicznych zredukowano do trzech etaty lekarzy i psychologów w oddziale WAM w szpitalu im. Babińskiego. Uniemożliwia to zapewnienie właściwej opieki pacjentom od pięciu do piętnastu lat, ograniczono liczbę łóżek dla chorych do lat siedemnastu – mówi prof. Jabłońska.

– W naszym regionie nie ma sanatorium neuropsychiatrycznego, oddziału dziennego dla uczniów od piątej klasy szkoły podstawowej do ukończenia gimnazjum – mówi dr Agnieszka Gmitrowicz, ordynator oddziału młodzieżowego w CSK przy ul. Czechosłowackiej.

Ofertę taką szpital złożył do Łódzkiej Regionalnej Kasy Chorych, ale odrzucono ją z powodu braku pieniędzy.

– Dzieci chore psychicznie nie potrafią upomnieć się o swoje prawa – mówi prof. Jabłońska. To my powinniśmy zadbać, żeby były leczone najlepszymi metodami i najbliżej miejsca zamieszkania.

Autor artykułu: (jxb)

Placówki oświatowe wyłowione z olimpiad

Saturday, January 12th, 2002

Zespoły szkół rolniczych z Czarnocina i Wolborza znalazły się wśród najlepszych szkół w Polsce.
Dwie placówki z powiatu piotrkowskiego znalazły się wśród najlepszych szkół średnich w Polsce w rankingu ogłoszonym przez „Rzeczpospolitą”, a przygotowany wspólnie z „Perspektywami”.

Swoje miejsca w gronie 330 najlepszych szkół zajęły: Zespół Szkół Rolniczych im. J. Poniatowskiego w Czarnocinie, który uplasował się na 228 miejscu oraz Zespół Szkół Rolniczych Centrum Kształcenia Ustawicznego im. A. Frycza Modrzewskiego w Wolborzu, zajmując 255 pozycję na liście.
Natomiast wśród 20 najlepszych szkół średnich w województwie łódzkim, ZSR w Czarnocinie widnieje na 15 miejscu, a ZSR CKU w Wolborzu zajmuje 17 pozycję.
W rankigu uwzględnione zostały licea ogólnokształcące, technika i szkoły równorzędne, których uczniowie w roku szkolnym 2000/2001 osiągnęli co najmniej dwa tytuły laureatów lub finalistów trzeciego, centralnego etapu ogólnopolskich olimpiad przedmiotowych.

Głównym kryterium rankingu była liczba uczniów wygrywajacych w olimpiadach przedmiotowych.

– To sprawdzian wymagający od szkoły ponadprzeciętnej aktywności, od uczniów sporej wiedzy, a od ich nauczycieli wyjatkowych umiejętności – uważa Jan Stachowiak, pełnomocnik starosty piotrkowskiego. – Dlatego nie ulega wątpliwości, że wymienione w rankingu szkoły z naszego powiatu są jednymi z najlepszych w Polsce. To zarówno dla nich, jak i ich organu prowadzącego powód prawdziwej dumy.

Autor artykułu: (oby)

Na rozstaju dróg… samotny bałwan stał

Saturday, January 12th, 2002

Nikogo nie dziwi widok bałwana zdobiącego ośnieżone pola czy podwórka. W Łęcznie także ich nie brakuje. Ten, który „wyrósł” w samym centrum miejscowości, może jednak zastanawiać… Nadziwić się nie mogą zwłaszcza przejeżdżający tędy kierowcy, którzy muszą uważać, by go nie potrącić. Otóż śnieżny stwór ozdabia sam środek skrzyżowania dróg Przygłów – Ręczno i Łęczno – Sulejów. Cóż, analizując pomysł takiego usytuowania bałwana, można odnaleźć tylko jeden plus. Nocą, biała postać w świetle samochodowych świateł najpierw przestraszy, ale zaraz potem wskaże bezbłędnie drogę do Sulejowa…

Autor artykułu: (kp)

Bryndza okryta śniegiem – małe zaintersowanie zimowiskami

Saturday, January 12th, 2002

Mimo bogatej oferty zimowego wypoczynku dla dzieci i młodzieży, w tym roku zorganizowane wyjazdy na ferie nie cieszą się zainteresowaniem

W Piotrkowie tegoroczne ferie zimowe rozpoczną się dopiero 4 lutego. Jednak dla tych, którzy planują zimowe wojaże, to już ostatni dzwonek na decyzję – gdzie wyjechać.

Z obserwacji pracowników piotrkowskich biur podróży wynika, że w tym roku zainteresowanie zimowiskami zdecydowanie spadło, mimo że na czas ferii, ceny usług turystycznych zostały obniżone, a oferta jest bogata.

– W tym roku odnotowujemy relatywnie niskie zainteresowanie wyjazdami na zimowiska – powiedział nam Andrzej Świdziński, prezes biura „Juwentur” w Piotrkowie. – A ceny są niższe na okres ferii, co oznacza, że jest jeszcze dużo wolnych miejsc.

W zimowej ofercie „Juwenturu” znaleźliśmy wyjazdy m.in. do Bukowiny Tatrzańskiej na 7 dni za 390 złotych i Zakopanego na 9 dni za 460 zł. Są też bardzo atrakcyjne zimowiska w… Egipcie, przygotowane specjalnie z myślą o młodzieży. Taka przyjemność kosztuje 1.200 zł za 7 dni lub 1.500 za dwa tygodnie z zakwaterowaniem w 3-gwiazdkowym hotelu.

Również z mizernym zainteresowaniem spotykają się zimowe oferty piotrkowskiego „Orbisu”. Proponuje on m.in. krajowy wypoczynek dla dzieci i młodzieży w Zakopenem i Kościelisku, obozy narciarskie w Czechach i narciarsko-snowboardowe we Włoszech. Ceny od 660 do 1.200 złotych.

– Zainteresowanie jest bardzo słabe – przyznaje Anetta Frąc-Jadczyk, dyrektor biura „Orbisu” w Piotrkowie. – Lepiej sprzedają się natomiast wczasy i wypoczynek rodzinny.
Wyjazdy rodzinne z „Orbisem” to głównie narty w Polsce, Czechach, na Słowacji i w Austrii. Zimowe wczasy piotrkowianie wybierają natomiast w takich miejscach, jak: Teneryfa, Dominikana, Maroko. Taka przyjemność kosztuje od osoby od około 2.500 do 5 tys. zł.

Piotrkowski oddział Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego im. Michała Rawity-Witanowskiego nie ma własnych ofert, ale opiera się na propozycjach biur, z którymi współpracuje. Na okres ferii poleca obozy narciarskie z nauką pod okiem instruktora w kraju i na Słowacji. Ceny kształtują się w granicach 700–800 złotych. Na przykład do Zakopanego można jechać na 11 dni za 670 zł, do Karpacza za 700 zł. Tydzień na Słowacji spędzimy za 800 zł, a 10 dni we Włoszech za 1.500 zł.

– Zainteresowanie zimowym wypoczynkiem jest znacznie mniejsze niż w ubiegłym roku – zauważa Halina Szafnicka z piotrkowskiego PTTK.

Wygląda na to, że dzieci i młodzież z Piotrkowa i okolic, w zdecydowanej większości, tegoroczne ferie zimowe spędzą w mieście.

Autor artykułu: (oby)