Jedna ofiara śmiertelna, awaria sieci cieplnej, komplet w schroniskach, to tylko niektóre skutki siarczystego mrozu. Minus 15 stopni Celsjusza – taką najniższą temperaturę zanotowano wczoraj w Łodzi. Z wielkich miast w Europie zimniejsza była tylko Moskwa.
Najdotkliwiej odczuli to mieszkańcy Retkini, Smulska, Pienistej i części Karolewa. Około godz. 7.30 doszło do bardzo poważnej awarii sieci ciepłowniczej przy ul. Nowe Sady, kilkadziesiąt tysięcy ludzi było pozbawionych ciepłej wody i ogrzewania.
– Przyczyną awarii był siarczysty mróz i wyeksploatowana sieć – powiedział dyżurny inżynierii miejskiej. – Z ruchu kołowego wyłączono ul. Nowe Sady na odcinku od ul. Waltera-Janke do zakładów „Olimpia”, ponieważ wydobywające się kłęby pary całkowicie uniemożliwiały jazdę.
Tramwaje i autobusy MPK kursowały wczoraj dość punktualnie choć, zdarzały się drobne awarie. Kłopoty miały głównie autobusy, kilka tramwajów wycofano z tras ze względu na uszkodzone ogrzewanie. W ich miejsce natychmiast wysyłano nowe pojazdy. Łódzka drogówka zanotowała 40 kolizji i dwa wypadki.
– To bardzo mało biorąc pod uwagę aurę – powiedziała nam Katarzyna Zdanowska z łódzkiej drogówki. – Pewnie wielu łodzianom nie udało się uruchomić aut, bo ruch był znacznie mniejszy niż zwykle.
Niewiele pracy mieli również lekarze pogotowia. Karetki najczęściej wyjeżdżały do chorych z wysoką temperaturą, chirurdzy tym razem nie mieli za wielu pacjentów.
W schroniskach dla bezdomnych przy ul. Szczytowej i Spokojnej jest komplet pensjonariuszy (w tej chwili przebywa w nich łącznie 183 mężczyzn), ale dla każdego zmarzniętego znajdzie się miejsce. Noclegownia przy ul. Spokojnej liczy 115 łóżek. W razie utrzymujących się mrozów i większej liczby chętnych istnieje możliwość rozłożenia jeszcze 20 materacy. Codziennie od godz.
17 w schronisku czynna jest tzw. ogrzewlania. W ciepłym pomieszczeniu bezdomni mogą przeczekać do godz. 20, czyli do otwarcia noclegowni. Na miejscu można się rozgrzać herbatą i kawą.
Mimo to w nocy zmarł z powodu wyziębienia organizmu 40-letni bezdomny mężczyzna. Zwłoki znaleziono w pustostanie przy ul. Dubois.
– Na ostatnich piętrach klatek schodowych, koło zsypów czy w pustostanach co noc koczują bezdomni- twierdzi Radosław Lewandowski, oficer dyżurny Straży Miejskiej w Łodzi. – Prawie codziennie telefonują do nas w tej sprawie mieszkańcy domów zaniepokojeni zapachem alkoholu oraz wyglądem nieproszonych sąsiadów. Przyjeżdżamy na miejsce i proponujemy tym ludziom, że odwieziemy ich do noclegowni, ale z reguły odmawiają. Z powodu regulaminu schronisk i noclegowni, który wyklucza nietrzeźwość.
Funkcjonariusze Straży Miejskiej wypraszają również liczniejszych, niż zwykle, bezdomnych z dworców kolejowych, choć tutaj o porządek dba przede wszystkim Służba Ochrony Kolei.
Autor artykułu: (mp., mawi)