Archive for December, 2001

Jagiełło króluje w SLD

Monday, December 17th, 2001

Krzysztof Jagiełło, wiceprezydent Łodzi, został wybrany w sobotę na przewodniczącego łódzkiego SLD. Zastąpił w tej funkcji senatora Grzegorza Matuszaka, który przewodził łódzkiej lewicy od 1990 roku. Oprócz przewodniczącego członkowie SLD wybrali także nową 60-osobową radę miejską swojej partii.

Krzysztof Jagiełło ma 49 lat. Jest z wykształcenia politologiem, absolwentem Akademii Nauk Społecznych w Warszawie. Były członek PZPR, po jej rozwiązaniu przez wiele lat był bezpartyjny. W 1998 roku wstąpił do SdRP, a następnie SLD.

Funkcję wiceprezydenta Łodzi objął w ubiegłym roku. Wcześniej był dyrektorem Urzędu Marszałkowskiego. Na początku lat 90. prowadził własną hurtownię, a po jej zamknięciu zajmował się handlem i marketingiem m.in. w Pollenie-Ewie. Zanim objął dyrektorską posadę w Urzędzie Marszałkowskim, kilka lat był komendantem OHP.

Autor artykułu: (ka)

Wieńce złożone oddzielnie

Friday, December 14th, 2001

Dwudziesta rocznica wprowadzenia stanu wojennego. Władze województwa i związkowcy z „Solidarności” uczcili wczoraj 20. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. Tuż po południu kwiaty pod Pomnikiem-Krzyżem koło kościoła Ojców Jezuitów przy ul. Sienkiewicza złożył wojewoda Krzysztof Makowski i dwóch wicewojewodów.

Kilka godzin później w tym samym miejscu spotkali się członkowie „Solidarności” i część łódzkich parlamentarzystów. Po mszy świętej uczestnicy obchodów przeszli pod pomnik, gdzie złożono kwiaty. Waldemar Krenc, przewodniczący regionalnej „Solidarności” przypomniał wydarzenia sprzed lat.

Autor artykułu: (mał)

Ktoś kradł w urzędzie pracy?

Friday, December 14th, 2001

Zginęło ponad pół miliona złotych! Kierownik Powiatowego Urzędu Pracy nr 1 przy ul. Milionowej skierował do prokuratury zawiadomienie o przestępstwie. Z urzędu w tajemniczych okolicznościach zniknęło ponad 566 tys. złotych!

Z raportu finansowego sporządzonego przez księgową PUP wynika, że około 5 mln zł pożyczek udzielonych przez urząd jest praktycznie nie do ściągnięcia. W kasie urzędu stwierdzono też manko opiewające na 566 tys. zł. Skąd się wzięło? Nie wiadomo, to ma wyjaśnić prokurator.

– Z dotychczasowych ustaleń wynika, że w urzędzie źle się działo w ciągu ostatnich trzech lat. Już wiemy, że pracownicy komputerowi dopisywali niektórym klientom nieistniejące dzieci, na które mieli rzekomo pobierać zasiłki. Być może organy ścigania ustalą, że nieprawidłowości miały też miejsce wcześniej – powiedział nam wiceprezydent Krzysztof Jagiełło.

Kontrolę w PUP nr 1 prowadził wiosną bieżącego roku Wydział Nadzoru Rynku Pracy Łódzkiego Urzędu Wojewódzkiego. Wykrył szereg nieprawidłowości. Sprawą postanowiła zająć się Komisja Rewizyjna łódzkiej Rady Miejskiej.

Na podstawie dostarczonych dokumentów potwierdziła nieprawidłowości i uznała, że odpowiedzialność za nie obciąża głównego księgowego, kierownictwo urzędu i dział ogólny urzędu pracy przy ul. Milionowej.

Autor artykułu: (k)

Zimniejsza tylko Moskwa

Friday, December 14th, 2001

Jedna ofiara śmiertelna, awaria sieci cieplnej, komplet w schroniskach, to tylko niektóre skutki siarczystego mrozu. Minus 15 stopni Celsjusza – taką najniższą temperaturę zanotowano wczoraj w Łodzi. Z wielkich miast w Europie zimniejsza była tylko Moskwa.

Najdotkliwiej odczuli to mieszkańcy Retkini, Smulska, Pienistej i części Karolewa. Około godz. 7.30 doszło do bardzo poważnej awarii sieci ciepłowniczej przy ul. Nowe Sady, kilkadziesiąt tysięcy ludzi było pozbawionych ciepłej wody i ogrzewania.

– Przyczyną awarii był siarczysty mróz i wyeksploatowana sieć – powiedział dyżurny inżynierii miejskiej. – Z ruchu kołowego wyłączono ul. Nowe Sady na odcinku od ul. Waltera-Janke do zakładów „Olimpia”, ponieważ wydobywające się kłęby pary całkowicie uniemożliwiały jazdę.

Tramwaje i autobusy MPK kursowały wczoraj dość punktualnie choć, zdarzały się drobne awarie. Kłopoty miały głównie autobusy, kilka tramwajów wycofano z tras ze względu na uszkodzone ogrzewanie. W ich miejsce natychmiast wysyłano nowe pojazdy. Łódzka drogówka zanotowała 40 kolizji i dwa wypadki.

– To bardzo mało biorąc pod uwagę aurę – powiedziała nam Katarzyna Zdanowska z łódzkiej drogówki. – Pewnie wielu łodzianom nie udało się uruchomić aut, bo ruch był znacznie mniejszy niż zwykle.

Niewiele pracy mieli również lekarze pogotowia. Karetki najczęściej wyjeżdżały do chorych z wysoką temperaturą, chirurdzy tym razem nie mieli za wielu pacjentów.
W schroniskach dla bezdomnych przy ul. Szczytowej i Spokojnej jest komplet pensjonariuszy (w tej chwili przebywa w nich łącznie 183 mężczyzn), ale dla każdego zmarzniętego znajdzie się miejsce. Noclegownia przy ul. Spokojnej liczy 115 łóżek. W razie utrzymujących się mrozów i większej liczby chętnych istnieje możliwość rozłożenia jeszcze 20 materacy. Codziennie od godz.

17 w schronisku czynna jest tzw. ogrzewlania. W ciepłym pomieszczeniu bezdomni mogą przeczekać do godz. 20, czyli do otwarcia noclegowni. Na miejscu można się rozgrzać herbatą i kawą.

Mimo to w nocy zmarł z powodu wyziębienia organizmu 40-letni bezdomny mężczyzna. Zwłoki znaleziono w pustostanie przy ul. Dubois.

– Na ostatnich piętrach klatek schodowych, koło zsypów czy w pustostanach co noc koczują bezdomni- twierdzi Radosław Lewandowski, oficer dyżurny Straży Miejskiej w Łodzi. – Prawie codziennie telefonują do nas w tej sprawie mieszkańcy domów zaniepokojeni zapachem alkoholu oraz wyglądem nieproszonych sąsiadów. Przyjeżdżamy na miejsce i proponujemy tym ludziom, że odwieziemy ich do noclegowni, ale z reguły odmawiają. Z powodu regulaminu schronisk i noclegowni, który wyklucza nietrzeźwość.

Funkcjonariusze Straży Miejskiej wypraszają również liczniejszych, niż zwykle, bezdomnych z dworców kolejowych, choć tutaj o porządek dba przede wszystkim Służba Ochrony Kolei.

Autor artykułu: (mp., mawi)

Pilica groźna także zimą

Wednesday, December 12th, 2001

Mieszkańców Sulejowa zaniepokoiła wczoraj wiadomość o dość nagłym podniesieniu się wód Pilicy. Rano wodowskaz przy ulicy Taraszczyńskiej wskazał głębokość rzeki – 226 cm. Oznaczało to, że lustro niebezpiecznie zbliża się do stanu alarmowego, który wynosi 230 cm. Drugi wodowskaz, przy moście, pokazał natomiast aż 276 cm głębokości. Woda miejscami opuściła niestety koryto, zbliżając się do położonych w rejonie ulicy Błonie domostw. Na szczęście zatrzymała się na podwórkach.

– Na razie zagrożenie nie ma – mówi Krystyna Koźlik, burmistrz miasta. – Taka sytuacja zdarza się, kiedy rzeka zamarza, później wszystko wraca do normy. Po kilku mroźnych nocach tak się stało w okolicy Podklasztorza. Tym samym, woda zaczęła się spiętrzać. Cały czas kontrolujemy poziom wody i pozostajemy w kontakcie z pracownikami tamy w Smardzewicach. W razie potrzeby, właśnie tam upuszczona ma być odpowiednia ilość wody. Wszyscy mamy nadzieję, że nie wydarzy się nic więcej. Jesteśmy jednak przygotowani nawet na ewakuację.

Tereny zagrożone mają być systematycznie kontrolowane. Nie tylko w samym mieście, ale i rejonie innych miejscowości. Luciąża na razie nie zareagowała niepokojąco na zimowe chłody. Zdaniem burmistrza miasta, obawiać można się jedynie odwilży, po której ponownie przyjdzie mróz.

Autor artykułu: (kp)

Nie wszyscy chcą korzystać

Wednesday, December 12th, 2001

Po radości z uruchomienia oczyszczalni ścieków w Woli Krzysztoporskiej, przychodzi „smutek” eksploatacji
Duża była radość władz gminy oraz wielu mieszkańców, kiedy 14 października tego roku, kosztem 161 tysięcy złotych, zakończono ostatni, trzeci etap inwestycji związany z realizacją oczyszczalni ścieków w Woli Krzysztoporskiej.
Budowa ciągnęła się od 1994 roku. Była podzielona na trzy etapy, z których pierwszy kosztował 800 tysięcy, a drugi 1.473.000 złotych. Sama inwestycja zlokalizowana jest na terenie oczyszczalni byłych WZPB „Organika” i została wykonana z wykorzystaniem części istniejących już obiektów. Przejmuje ścieki z kanalizacji sanitarnej, budownictwa wysokiego oraz tzw. części niskiej Woli Krzysztoporskiej.

Z częścią właścicieli posesji, konkretnie ze 143, z ulic Cmentarnej, Leśnej, Kościuszki, Mickiewicza, Ogrodowej, Południowej, Północnej, Projektowanej, Wesołej i Zielonej – podpisano porozumienie na odbiór ścieków. 36 właścicieli nie chce stosownych umów podpisać. Dlaczego? Za odprowadzanie ścieków trzeba płacić. Konkretnie za dostarczenie jednego metra sześciennego wody oraz odprowadzenie jednego metra sześc. ścieków 3 zł 65 groszy. Wszystko według wskazań wodomierza.

Pojawił się problem: co zrobić z osobami, które stosownych umów nie podpisały? Ustawa w sposób jednoznaczny zobowiązuje do korzystania z dobrodziejstw oczyszczalni. Tym bardziej, że wspomniana inwestycja była realizowana wprawdzie ze środków własnych gminy, ale przy znacznym udziale złotówek pozyskanych z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska. Właśnie po to, aby to środowisko chronić.

Czy z obecnej sytuacji nie ma wyjścia, czy trzeba będzie wobec 36 właścicieli posesji skierować sprawę do sądu, niszczyć chodniki i ulice, aby odłączyć ich od oczyszczalni? Przyszłość pokaże. W tych dniach, w siedzibie gminy toczą się rozmowy wyjaśniające, które być może doprowadzą do zmiany stanowiska i podpisania umowy na korzystanie z oczyszczalni.

Autor artykułu: (wuka)

Więcej krwiodawców, więcej krwi

Wednesday, December 12th, 2001

Piotrkowscy działacze PCK starają się przyciągnąć do siebie jak najwięcej młodych ludzi.
Zarząd Rejonowy Polskiego Czerwonego Krzyża w Piotrkowie pragnie podziękować pedagogom i uczniom szkół średnich za wspieranie i czynny udział w działaniach czerwonokrzyskich.

Oficjalne w tej sprawie pismo otrzymaliśmy w tych dniach od piotrkowskich działaczy czerwonokrzyskich. Wymienia się w nim cztery szkoły: zespoły szkół ponadpodstawowych nr 1 i nr 2, Zespół Szkół Odzieżowych i Medyczne Studium Zawodowe. Ich uczniowie wielokrotnie brali udział w ulicznych kwestach, a ostatnio – o czym informowaliśmy – licznie stawili się, by honorowo oddać krew.

Ta bliska współpraca PCK z młodzieżą nie jest dziełem przypadku. Od 1999 r., kiedy jeszcze istniał w Piotrkowie Zarząd Okręgowy PCK, organizowane są konkursy dla pełnoletnich młodych ludzi, których uczestnicy mogą honorowo oddać krew lub zostać wolontariuszem PCK. W pierwszym takim konkursie wzięło udział 636 osób, które oddały ponad 292 litry krwi, w następnym liczba uczestników wzrosła do 1.099, a ilość oddanej krwi przekroczyła 500 litrów.

Ponowny wzrost popularności czerwonokrzyskich idei, w tym idei honorowego krwiodawstwa – widoczny jest nie tylko wśród młodzieży. Po latach spadku liczby Klubów Honorowych Dawców Krwi i pewnego zamętu organizacyjnego, związanych z likwidacją dużych zakładów pracy – kluby odnalazły się w nowej sytuacji, a krwiodawcy z likwidowanych klubów zasilili istniejące przy zarządach rejonowych PCK. Rezultat był taki, że gdy w 1997 r. w całym okręgu piotrkowskim (dawne woj. piotrkowskie) działało 37 klubów HDK mających 2.973 członków, to do końca 2000 roku przybyło 5 klubów, a liczba członków zwiększyła się o 1.538.

Nie byłoby to zapewne możliwe, gdyby nie udział czerwonego krzyża w masowych imprezach, takich choćby, jak obchody świąt poszczególnych miast; gdyby nie tzw. otwarte akcje pobierania krwi. W tych drugich uczestniczyć mógł każdy, a organizowano je m.in. w zakładach, domach kultury i parafiach, przy okazji różnego rodzaju świąt oraz w szkołach ponadpodstawowych.

W 1997 r. takie akcje, z udziałem ambulansu, zorganizowano w 23 miejscowościach. Wzięło w nich udział 1.018 dawców (najwięcej w gminie Moszczenica – 125), którzy oddali 446 litrów krwi. Trzy lata później, w roku 2000, odbyło się już 80 otwartych akcji pobierania krwi, w których 2.401 osób oddało łącznie prawie 1.060 l tego najcenniejszego leku. Te liczby, chciałoby się powiedzieć, mówią same za siebie. Przemówią jeszcze wyraźniej, gdy dodamy, że w ciągu czterech lat krwiodawcy z Piotrkowskiego oddali honorowo prawie 26.500 l krwi (w tym członkowie czerwonokrzyskich klubów HDK prawie 13.500 l), że w każdym roku – mimo oznak kryzysu krwiodawstwa – oddawali tej krwi więcej niż od nich oczekiwano.

Autor artykułu: (mj)

Morderca w kamerze

Tuesday, December 11th, 2001

Trzydziestoletni recydywista ograbił i zamordował starszą kobietę wracającą z zakupów – twierdzi prokuratura. Wszystko zarejestrowała kamera pobliskiego banku.
– To był przypadek, że ją wybrałem. Potrzebowałem pieniędzy na żywność i alkohol – mówił Krzysztof I., który wczoraj stanął przed łódzkim Sądem Okręgowym.

Według prokuratury, w lutym i czerwcu ubiegłego roku Krzysztof I. napadł na cztery kobiety. Atakował je na klatkach schodowych i pozbawiał przytomności uderzeniem pięści. Zabierał im torebki z drobnymi kwotami lub siatki z niewielkimi zakupami.

Najbrutalniejszy z napadów miał miejsce 17 czerwca, a jego ofiarą padła starsza kobieta mieszkająca w centrum Łodzi. Prokuratura twierdzi, że gdy po ciosie w głowę upadła, oskarżony zabrał jej torbę z zakupami i pieniędzmi oraz złotą biżuterię. Później nieprzytomną kobietę bił i kopał po całym ciele. Z ciężkimi obrażeniami trafiła do szpitala, gdzie zmarła trzy dni później. Na policyjnych zdjęciach widać kwiaty, które w miejscu, gdzie została napadnięta, położyli jej sąsiedzi.

Krzysztof I. przyznał się tylko do tego rozboju, choć jego wersja zdarzenia jest inna.

– Wszedłem za tą kobietą do bramy, bo chciałem jej ukraść torebkę z zakupami – wyjaśniał. – Popchnąłem ją mocno obiema rękoma. Upadła na schody. Widziałem krew koło jej głowy. Złapałem torebkę i uciekłem. W torebce były ćwiartka wódki, piwo i konserwa, które zjedliśmy z kolegami. W portmonetce było około 150 zł, które zabrałem.
Krzysztof I. twierdzi jednak, że nie zabrał kobiecie złotej biżuterii, nie bił i nie kopał jej: – Nie miałem zamiaru jej zabić. Dopiero w prokuraturze dowiedziałem się, że zmarła.

Był już karany: w wieku 19 lat skazano go na 15 lat więzienia za zamordowanie i obrabowanie innego młodego mężczyzny. Zwolniono go warunkowo w grudniu 1996.

Autor artykułu: (ak)

Cieśle już pracują

Tuesday, December 11th, 2001

W piątek drewniana konstrukcja bożonarodzeniowej szopki przed bazyliką archikatedralną będzie już gotowa. Wczoraj ekipa cieśli wolontariuszy rozpoczęła jej budowę.
Szopka na stałe wpisała się w scenerię Łodzi. Tylko w ubiegłym roku odwiedziło ją kilkadziesiąt tysięcy łodzian i mieszkańców województwa łódzkiego.

Scenografia szopki została opracowana przez specjalistów z biura architektonicznego. Rekwizyty i ubrania dla postaci z szopki wypożyczyli: Teatr Wielki w Łodzi i Łódzkie Centrum Filmowe. W bożonarodzeniowej szopce znajdą się figury św. Rodziny i Trzech Króli. Będą im towarzyszyć figury symbolizujące typową łódzką rodzinę. Jak co roku zwierzęta do szopki dostarczy farmer z Łagiewnik. Tym razem będą to: osiołek, trzy owce, kozioł i kucyk.

– Od Wigilii do Trzech Króli zwierzętami opiekują się wolontariusze z Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. Rozpisują dyżury i nie zdarzyło się, żeby zapomnieli nakarmić lub napoić zwierzęta – mówi ksiądz Eugeniusz Brzuska. Przez całą dobę szopki strzec będzie firma ochroniarska.

Szopka stanie przed katedrą po raz piąty, po raz trzeci jej organizacją zajmuje się ksiądz Eugeniusz Brzuska.
Jej poświęcenie przez arcybiskupa Władysława Ziółka odbędzie się tradycyjnie po pasterce. Łodzianie i goście przebywający w Łodzi będą mogli oglądać ją do 6 stycznia. Urządzenie szopki pochłonie 20 tys. zł.

Chętni do ofiarowania datków na szopkę mogą wpłacać na konto dowolną kwotę z zaznaczeniem na wpłacie „Żłóbek” PKO BP I Oddział/Łódź, al. Kościuszki 15, nr konta 10203352-36025-270-1.

Autor artykułu: (jxb)

Węgierska odsiecz

Tuesday, December 11th, 2001

Łódzkie Towarzystwo Przyjaźni Polsko – Węgierskiej wystąpiło do prezydenta Łodzi z obroną XXXV LO, które ma być połączone z XLI LO. Obie szkoły będą mieć nowy numer: XXII LO. Właśnie to nie podoba się towarzystwu, które uważa, że placówka tylko straci na połączeniu.

W liście otwartym zarząd TPPW podkreśla, że jest to jedyne w Łodzi liceum współpracujące z Węgrami (nosi imię króla Stefana Batorego), ambasadą węgierską i Węgierskim Instytutem Kultury. Zdaniem organizacji numer XXXV LO jest kojarzony ze współpracą z Madziarami. Szkoła nawet otrzymała od ministerstwa kultury w Budapeszcie sztandar. Samo towarzystwo wspiera szkołę finansowo. Tymczasem po połączeniu obie szkoły muszą zdecydować się na patrona. XLI LO nosi imię gen. Sikorskiego.

– Numer to tylko część tradycji – mówi Bogdan Wojakowski, dyrektor wydziału edukacji Urzędu Miasta Łodzi. – My nie mamy zamiaru przekreślać osiągnięć szkoły we współpracy z Węgrami. Szkoła może przecież nadal ją prowadzić. Nie przesadzajmy. W Łodzi było wiele liceów, które straciły swoje numery, a nie straciły tradycji. Było też między innymi liceum z numerem dwudziestym drugim.

Nie wiadomo, kiedy szkoły zostaną połączone. Gmina chce zostawić tę decyzję rodzicom, uczniom, nauczycielom i dyrekcji obu placówek. Jeżeli XXXV LO będzie chciało przenieść się do nowej siedziby już w przyszłym roku, będzie to możliwe. Jeżeli nie, uczniowie, którzy rozpoczęli naukę w obecnej siedzibie, tam też ją skończą, a placówka przeniesie się dopiero za trzy lata.

Autor artykułu: (rok)