„Moje kochane dzieci, był taki czas na świecie, że wcale nie było choinek” – pisał poeta. – „Ani jednej, i dzięcioł wyrywał sobie piórka z rozpaczy, i płakała wiewiórka… ”. Trudno wyobrazić sobie Boże Narodzenie bez zielonego drzewka. Sztuczna czy prawdziwa, choinka musi być.
Co roku o tej porze ożywa dyskusja pomiędzy zwolennikami sztucznych i żywych drzewek. Niezależnie od upodobań, polowanie na choinkę już się rozpoczęło.
– O wyborze drzewka decyduje jego wysokość i, nie ukrywajmy, zasobność portfela – mówi Anna Szczepanik ze sklepu „Bartex” przy ulicy Słowackiego. Tu, otulone prawdziwym śniegiem, „rosną” sztuczne choinki. Pojawiły się już pod koniec listopada. Gęsta i dumna dwumetrowa sosna kosztuje ponad 200 złotych. Nieco tańsze są imitacje świerków i jodły, ale na porządne i wysokie drzewko trzeba wydać co najmniej 100 złotych. Sztuczne choinki dostępne są w większości piotrkowskich supermarketów, na bazarze przy ulicy Dmowskiego, gdzie oprócz iglaka kupimy także świąteczne ozdoby.
Wiecznie zielone drzewka ozdabiają głównie mieszkania w blokach, gdzie ze względu na wysoką temperaturę żywa choinka długo nie postoi.
– Wolę sztuczną, bo prawdziwa szybko zmarnieje – potwierdza Anna Szczepanik.
„Ciężkie to były czasy niepospolicie, bo cóż to, proszę was, za życie na święta bez choinki, czyste kpinki”
Dla wielu piotrkowian prawdziwe święta to pachnące lasem, żywe drzewko. W mieście można kupić je w hipermarkecie „Nomi” oraz na placach targowych. Najwięcej jest iglaków w donicach, dzięki którym drzewko dłużej żyje.
– Kiedyś sprzedawaliśmy więcej ciętych, teraz ludzie wybierają te w donicach – mówi Mirosław Wojciechowski, kierownik Gospodarstwa Szkółkarskiego przy Zespole Nadpilicznych Parków Krajobrazowych w Moszczenicy. Wiele osób tuż po świętach przesadza drzewko do ogrodu.
– Zanim się przesadzi choinkę, na jakiś czas należy umieścić drzewko w chłodnym pomieszczeniu, na przykład w garażu – tłumaczy Mirosław Wojciechowski.
Na czterdziestohektarowej plantacji rośnie ponad sto tysięcy iglaków. W ubiegłym roku sprzedano około dwóch tysięcy choinek, głównie świerków. Z zaoferowanych do sprzedaży zostało kilkanaście. Gospodarstwo prowadzi sprzedaż hurtową i detaliczną. Za metrowy świerk, kłujący lub pospolity, w donicy, indywidualny nabywca zapłaci 8 złotych. Na dwukrotnie wyższy wydamy do 40 złotych.
Hurtownicy płacą 2/3 tych kwot. Ruch choinkowy trwa tu już od listopada. Ale są i tacy, którzy po choinkę przyjeżdżają w samą Wigilię.
Żywe choinki, choć tylko ścięte, można kupić w Nadleśnictwie Piotrków.
– Możemy sprzedać około stu drzewek – mówi Włodzimierz Biedroń, zastępca naczelnika nadleśnictwa. – Po prostu nie mamy zbyt wiele do zaoferowania, a młode sadzonki jeszcze są za małe.
Cena ściętego iglaka zależy od jego wysokości i waha się od 25 złotych za półtorametrowe drzewko do 140 złotych za strzelisty, dziesięciometrowy świerk.
– Te choinki ozdabiają głównie budynki przedsiębiorstw, szkół i centralne punkty miasta – dodaje Włodzimierz Biedroń.
Najwięcej poszukiwaczy choinek pojawia się tuż przed świętami. Wtedy też wzrasta liczba kradzieży. – Nawet jeżeli złapiemy delikwenta na gorącym uczynku, to wartość ściętego drzewka jest za niska, aby zawiadamiać policję – mówi Andrzej Kustroń, naczelnik nadleśnictwa.
– Zwykle jednak złodziej, widząc patrol, porzuca skradzioną choinkę i ucieka.
Nadleśnictwo drzewka z odzysku przekazuje szpitalom, domom opieki społecznej, szkołom i domowi dziecka. Kradzieże iglaków zdarzają się również w gospodarstwie w Moszczenicy.
– Często nie jesteśmy w stanie nawet zauważyć ubytków – mówi Mirosław Wojciechowski. – Przed świętami plantacja jest lepiej pilnowana, ale prawda jest taka, że kradzieże kosztują nas mniej niż strzeżenie całego terenu.
„aż wreszcie powiedziała mądra sowa: tak dalej być nie może, obywatele (…) choinek jak nie ma, tak nie ma, tylko mak i suszone morele”
Choinkowa gorączka trwa do ostatniej chwili. Gdy zwolennicy sztucznych drzewek już wieszają łańcuchy, miłośnicy prawdziwych, z szaleństwem w oczach, przebierają w choinkach sprzedawanych na piotrkowskich targowiskach – pod halą targową czy przy ulicy Wyzwolenia. Można wybierać pomiędzy świerkami i jodłami.
– My nie sprzedajemy jodły, to drzewko chronione, a w naszych lasach jest jej niewiele – mówi Włodzimierz Biedroń z nadleśnictwa. – Do Piotrkowa trafiają iglaki z plantacji spod Radomia czy Warszawy.
„I rzeczywiście, jak przychodziła gwiazdka, nic nigdzie nie tonęło w blaskach (…) i ciemno było,
proszę Was, jak w beczce”.
Przebrane i zniszczone drzewka, które nie miały szczęścia i nie znalazły nabywców, zalegają przez całe święta na pustych placach targowych i pobliskich śmietnikach. Reszta, sztuczne i prawdziwe, malutkie i te strzeliste, już w Wigilię rozświetli całe miasto.
Autor artykułu: (kw)