Archive for December, 2001

Łódź chce kasacji wyroku

Monday, December 31st, 2001

Władze miasta zamierzają wystąpić o kasację wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego, który orzekł, że łódzka Rada Miejska nie miała prawa wnosić aportem do spółki „Genesis” części atrakcyjnej działki w centrum Łodzi.

Zgodnie z orzeczeniem sądu, o zwrot ziemi starali się już wtedy spadkobiercy przedwojennego właściciela.

Zgodnie z uzasadnieniem wyroku, które miasto otrzymało pod koniec listopada br., nie powinno było rozporządzać nieruchomością, dopóki nie zostało ostatecznie rozstrzygnięte postępowanie o jej zwrot na rzecz zainteresowanych.

Przypomnijmy: chodzi o parcelę znajdującą się przy al. Piłsudskiego między ulicami Sienkiewicza i Kilińskiego. W latach 80. naczelnik Dzielnicy Łódź–Śródmieście wywłaszczył 13-hektarową działkę, która należała kiedyś do przedsiębiorcy Edwarda Greenwooda. Ziemię przekazano spółdzielni mieszkaniowej, która miała tam zbudować bloki.

Inwestycja nie została zrealizowana. W 1992 roku wojewoda stwierdził wygaśnięcie decyzji uwłaszczeniowej, a nieruchomość przekazano gminie. Spadkobiercy Greenwooda wystąpili o zwrot nieruchomości na początku lat 90. W 1995 roku rada miejska wniosła ją aportem do spółki Genesis. Miał na niej zostać wybudowany hotel. Ostatecznie nie powstał, a ziemię sprzedano firmie, która buduje tam „Galerię Łódzką”.

Dokumenty w tej sprawie przygotowują już miejscy prawnicy.

Autor artykułu: (k)

Nawarzył sobie piwa

Monday, December 31st, 2001

Przed łódzkim Sądem Okręgowym dobiega końca proces 34-letniego Tomasza K., któremu prokuratura zarzuca, że ograbił i zdemolował pijalnię piwa, należącą do jego byłej przyjaciółki.

Sąd przesłuchał już ostatnich świadków i postanowił zwolnić oskarżonego z aresztu. Wyrok w tej sprawie zapadnie prawdopodobnie podczas kolejnej rozprawy, w styczniu.

Oskarżony i Małgorzata D. przez kilka lat byli parą. Gdy kobieta kupiła udziały w pijalni piwa na Górnej, zatrudniła tam konkubenta, ale po rozstaniu zwolniła go z pracy. Prokuratura twierdzi, że oskarżony zaczął domagać się połowy wartości udziałów w interesie. Małgorzata D. dała mu samochód i gotówkę, ale Tomasz K. dalej domagał się pieniędzy.

W listopadzie ubiegłego roku około południa oskarżony przyszedł do pijalni z dwoma innymi mężczyznami. Według prokuratury, sterroryzowali kobietę nożem i zabrali reklamówkę z 6,5 tys. zł. Zdemolowali też lokal. Małgorzata D. uciekła i wezwała policję.

W prokuraturze Tomasz K. nie przyznał się do winy.

Autor artykułu: (ak)

„Pacjent” chce umrzeć?

Monday, December 31st, 2001

Przeprowadzka VIII LO jest nieunikniona, ale szkoła nie zostanie połączona z Zespołem Szkół Budowlanych przy ul. Kopcińskiego, choć pierwotnie tak planowano. Jeszcze w przyszłym roku szkolnym działać będzie pod obecnym adresem.

Później zmieni siedzibę. Placówka umieszczona zostanie najprawdopodobniej w oddzielnym budynku, nie wiadomo jednak gdzie.

Łódzcy radni zatwierdzając plan zmian w szkolnictwie ponadgimnazjalnym wprowadzili kilka ważnych korekt w projekcie przedstawionym przez zarząd miasta. Oprócz wspomnianej, postanowili, że nie dojdzie do połączenia XXXV LO i XLI LO. W ostatnich dniach obie szkoły znalazły się w ostrym konflikcie. Nauczyciele XLI LO otwarcie przyznawali, że nie chcą fuzji.

– Jeżeli doktor przekonuje pacjenta, że tylko operacja uratuje mu życie, a on jednak chce umrzeć, to nie chcemy mu w tym przeszkadzać – powiedział Bogdan Wojakowski, dyrektor wydziału edukacji UMŁ. Jego zdaniem, już najbliższa rekrutacja pokaże, czy szkoła ta będzie mieć nabór na odpowiednim poziomie, a to tylko pozwoli jej przetrwać.

Autor artykułu: (rok)

Mieszkaniowy bilans optymizmem nie napawa

Friday, December 28th, 2001

Mieszkań brakowało u nas „od zawsze”. Czy więc dziwić się można, że brakuje ich i teraz, zwłaszcza takich o nieco niższym standardzie? Teraz, mieszkań buduje się znacznie mniej, na te zaś, które czekają na lokatorów, stać niewielu.

W naszym mieście na przydział mieszkania socjalnego czekało nie tak dawno 91 rodzin, z których 26, będących w najtrudniejszej sytuacji – umieszczono na tzw. liście przyspieszeń. I dla 6 z tej listy rodzin udało się jeszcze jesienią mieszkania znaleźć; pozostałych 85 rodzin wciąż czeka.

Czekają również ludzie, którzy chcieliby mieszkania wynająć na normalnych zasadach. Na tej liście znajdowały się 74 rodziny, z których 15 możliwość wynajęcia lokum otrzymać powinno w pierwszej kolejności. Tymczasem udało się znaleźć mieszkania dla 4 rodzin.

I nie są to jeszcze wszystkie potrzeby, o których zaspokojenie zadbać muszą władze miasta. Dla ludzi, którzy mają już orzeczony, bądź czekają na wyrok eksmisyjny – zapewnić należy około 90 mieszkań. 14 lokali potrzeba dla mieszkańcow budynku przy ul. Wierzejskiej 31a, który ma być remontowany, a 60 mieszkań – dla rodzin mieszkających w budynkach przeznaczonych do rozbiórki.

W sumie zatem, jak nietrudno policzyć, aby zaspokoić bieżące potrzeby miasto dysponować powinno w przyszłym roku 316 mieszkaniami, z tego 166 lokalami socjalnymi. Są to jednak, mówiąc wprost, marzenia ściętej głowy. Realne natomiast musi być uzyskanie co najmniej 70 mieszkań, wśród których będzie 50 mieszkań socjalnych.

Musi, ale czy faktycznie jest? W tej chwili pewne są jedynie mieszkania w budynku przy ul. Sulejowskiej 31b, który zasiedlony ma być w I kwartale nowego roku; miasto ma tam „do wykorzystania” 12 lokali, przy czym zawarte umowy z przyszłymi najemcami gwarantują odzyskanie kolejnych 13 mieszkań. Pozostałe mieszkania, zapisane w planach Towarzystwa Budownictwa Społecznego, pozostają na razie na papierze. A to za sprawą (o czym już pisaliśmy) zmiany zasad udzielania kredytów dla takich towarzystw.

Autor artykułu: (mj)

Między niebem a… freskiem

Friday, December 28th, 2001

Wysłannicy piekielni kuszą jak mogą świętego Ignacego. Ten dzielnie opiera się szatańskim sforom, ostatecznie wygrywając walkę dobra ze złem. Ta ponoć istnieć będzie zawsze. Miejmy nadzieję, że na jezuickich freskach także…

Jeszcze moment, a byłyby z tym kłopoty. Freski w kaplicy świętego Ignacego, które zdobią jej sklepienie i ściany, zostały mocno uszkodzone. Wiele strat spowodowała woda dostająca się przez nieszczelny dach. Zakończono już jego remont, podobnie jak całej zewnętrznej elewacji kościoła św. Franciszka Ksawerego.

– Teraz, gdy uporaliśmy się z remontem dachu, nadszedł czas, by rozpocząć renowację fresków – wyjaśnia o. Edmund Lenc, superior. – Oczekiwały na to od lat, ale, jak powszechnie wiadomo, zabytki „czekają w kolejce”. Z Urzędu Marszałkowskiego otrzymaliśmy na remont 15 tysięcy złotych. To umożliwi nam renowację choć części fresków. W 2002 r. mamy zamiar złożyć podanie do konserwatora o renowację jeszcze trzech kaplic.

Barokowa świątynia, powstała w drugiej połowie XVII w., pełna jest bogactw, jakie od lat przyciągają wiernych i turystów z całego kraju i nie tylko. Freski, w większości wierne oryginałowi barokowemu, zdobią całe sklepienie kościoła i cześć jego ścian. Wiele z tych polichromii powstało w latach 1735–1741. Podobnie jak wyposażenie wnętrza, tworzyli je zakonnicy jezuiccy – rzeźbiarze i snycerze. Po raz ostatni malowidła odnawiane były w latach 1976–1980. Od tego momentu nadgryzł je ząb czasu.

– W remontowanej obecnie kaplicy pozostały właściwie tylko fragmenty oryginału – mówi Jakub Bałtowski, konserwator. – Dwie z kaplic zniszczył pożar, który opanował kościół jeszcze w XVIII wieku. Po odbudowie freski zostały namalowane od nowa. Te z kolei zostały w dużej mierze przemalowane podczas renowacji w końcu XIX wieku. Dziś są w nie najlepszym stanie. Główną przyczyną jest woda, która spowodowała zacieki. Dziś utrudnia nam to pracę, bo malowidło odchodzi od ściany wraz z tynkiem. Musimy stosować specjalne techniki, które pozwolą najpierw utwardzić tynk. Pierwszy etap renowacji to oczyszczenie powierzchni, następnie uzupełnianie ubytków, na koniec zaś wykonywany jest retusz. Mówiąc, rzecz jasna, w uproszczeniu.

Wydawałoby się, że tak dobrze znany piotrkowianom kościół nie powinien niczym zaskakiwać. Tymczasem wciąż jest on pełen tajemnic i zaskakujących elementów. – Pokrywa go malarstwo iluzoryczne, charakterystyczne dla baroku – mówi Karolina Niemczyk-Bałtowska, konserwator. – To dobra malarska robota. Tworzy obraz, który specyficzną perspektywą ukazywać ma postacie przestrzennie. Sprawia, że malowane i architektoniczne elementy zaczynają się przeplatać. Na przykład jakaś postać zdaje się wyglądać zza fragmentu ściany. Natknęliśmy się także na inną iluzję. Za ołtarzem było kiedyś okno, które zostało później zamurowane. W tym miejscu powstało na ścianie nowe. Namalowane.

Konserwatorzy odnawiają freski pokrywające około 50 metrów sklepienia i ścian. Ich żmudna praca potrwa zapewne do końca lutego.

Na razie nie wiadomo, kiedy zostaną poddane renowacji pozostałe freski. Barierą, jak zawsze, są pieniądze.

Ojcowie jezuici zamierzają sami zebrać fundusze na część prac. Otwarte jest także specjalne konto klasztoru, na które można wpłacać datki na odnowę świątyni. Zakonnicy wierzą, że uda im się uratować od zapomnienia malowane ręką barokowego artysty sceny, ukazujące życie między niebem a piekłem.

Autor artykułu: (kp)

Gdzie te sylwestry niezapomniane

Friday, December 28th, 2001

Bal sylwestrowy w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym w Piotrkowie odwołany. Podobnie impreza sylwestrowa w pubie „Rock’n’roll” przy ulicy Wojska Polskiego. Powód: za mało chętnych.

Na bal do ośrodka zgłosiło się zaledwie 10 par, a liczono na pięć razy tyle. Oferta „Rock’n’rolla” skusiła zaledwie kilkanaście osób.

To nie oznacza, że piotrkowianie noc sylwestrową spędzą na tzw. „białej sali”. Prawdziwy bal sylwestrowy, a w zasadzie trzy, odbędą się w klubie „Agat”. Na największej sali będzie bawiło się 220 osób, na sali konferencyjnej 50, a w barze, z myślą o młodzieży, przygotowano miejsca dla 40 osób.

Za udział w tym balu, z orkiestrą, wodzirejem i pokazem sztucznych ogni, trzeba było zapałacić, bagatela, 700 złotych od pary.

– Listę na dużą salę zamknęliśmy już dwa tygodnie temu – mówi Tomasz Wachowski z klubu „Agat”. – Oferujemy dania kuchni australijskiej i staropolskiej z kwaśnicą i szynką z kością, pół litra wódki na parę oraz, tradycyjnie, szampan na cztery osoby.

Miejsca wolne są jeszcze na liście uczestników balu sylwestrowego w sali imprez okolicznościowych „Na Skarpie” w Piotrkowie. – Sala jest przystosowana dla 250 osób, ale ze względu na mniejsze zainteresowanie organizujemy sylwestra dla 120 osób – mówi Mieczysław Misztela, właściciel lokalu. Koszt tego sylwestra to 600 złotych od pary, co obejmuje dania gorace, zakąski oraz alkohol. Balowiczom przygrywał będzie zespół muzyczny.

O połowę tańsza i mniejsza zabawa sylwestrowa odbędzie się w restauracji „Leśna” przy ulicy Wolborskiej. – Wolnych miejsc już nie było przed świętami – mówi Irena Pawlak, właścicielka lokalu. – Będą dania staropolskie, choinka, ogień w kominku.

Jeszcze tańszego sylwestra organizuje reastauracja „Staromiejska” w Piotrkowie. W cenie 250 złotych od pary lokal zapewnia dania gorące, przekąski, szampana i pół litra wódki. Tu również jest komplet. – Orkiestra jest bardzo droga, więc będzie dyskdżokej – mówi Teodozja Jakubik, kierownik lokalu. – Baliśmy się że nikt nie przyjdzie. Ludzie chcą się bawić, może żeby zapomnieć o sytuacji.

Wiele osób, ze względu na trudną sytuację materialną, sylwestra spędzi w gronie rodziny lub znajomych, niektórzy będą bawić się też na weselach. Sylwestrowe szaleństwo, doliczając wydatki na odpowiednie kreacje, kosztuje sporo. Jednak taka noc zdarza się tylko raz… w roku.

Autor artykułu: (kw)

Wyciągnęli tonącego z lodowatej wody

Monday, December 24th, 2001

Dochodziła godz. 21, kiedy do komisariatu w Gorzkowicach zadzwonił ktoś z informacją, że w rzece Pródce topi się mężczyzna.

Starszy sierżant Andrzej Ciesielski natychmiast pojechał na miejsce i podjął próbę wyciągnięcia mężczyzny znajdującego się w wodzie w miejscu, w którym rzeka ma ponoć około 2 m głębokości.

Próby z użyciem drabiny nie powiodły się jednak, tonący bowiem nie reagował już na to, co się wokół niego działo. W tej sytuacji policjant i Sławomir Szopa mieszkający w Gorzkowicach – wskoczyli do lodowatej wody i wyciągnęli mężczyznę, który nie dawał oznak życia.

Sierżant Ciesielski wsadził go wtedy do radiowozu i ruszył w kierunku Piotrkowa. Po drodze wezwał karetkę pogotowia.

Spotkał się z nią w Rozprzy i przekazał lekarzowi
40-letniego Adama J., bo on to był owym tonącym. Uratowany mężczyzna trafił do szpitala i czuje się już dobrze.

Autor artykułu: (mj)

Leki pod choinkę

Monday, December 24th, 2001

Tradycyjnie, w okresie jesienno-zimowym wzrasta sprzedaż parafarmaceutyków. Nie tylko przez przeziębienia. Zestaw witamin i wzmacniające preparaty ziołowe to modny prezent świąteczny.

Od kilku lat także piotrkowskie apteki prowadzą sprzedaż paraleków oraz kosmetyków. Zainteresowanie szczególnie pierwszą grupą produktów rośnie jesienią i zimą, głównie w okresie przedświątecznym.

– Niektóre firmy dostarczają witaminy w specjalnych świątecznych opakowaniach – mówi Barbara Cybula z apteki leków gotowych i recepturowych. – Takie zestawy cieszą się dużym powodzeniem.

– Zainteresowanie tymi specyfikami w okresie przedświątecznym wzrasta o około 15 procent – mówi Michał Biniek z apteki „Remedium”.

Sprzedaż paraleków, a więc preparatów typu Biovital czy Vigor, zapewnia aptekom szybki dopływ gotówki. Są dostępne bez recepty, więc aptekarze nie muszą czekać na refundację.

W „kategorii” kosmetyków największą konkurencją dla aptek są nie sklepy drogeryjne i supermarkety z półkami uginającymi się od tych produktów. Jednak niektóre firmy kosmetyczne, na przykład Vichy, swoje produkty sprzedają tylko za pośrednictwem aptek. Ponadto klienci oczekują fachowej porady w doborze kosmetyku, na którą mogą liczyć właśnie w aptece. Wreszcie, ponieważ apteki same ustalają marżę, część specyfików jest tu tańsza niż w sklepach drogeryjnych.

– Ale kosmetyki nie cieszą się przed świętami takim powodzeniem jak zestawy witamin – przyznaje Michał Biniek.
Odżywki witaminowe i ziołowe są poszukiwane także w sklepach zielarskich.

– Jesienią i zimą sprzedaje się znacznie więcej leków ziołowych, herbatek oraz preparatów wzmacniających – mówi Małgorzata Dzikowska ze sklepu zielarsko-drogeryjnego „Szałwia”. – Teraz przed świętami poszukiwanym prezentem dla babci są odżywki witaminowe.

Do grupy paraleków zaliczane są również preparaty odchudzające, ale to chyba nie jest dobry pomysł na prezent. Choć na pewno potrzebny…

Autor artykułu: (kw)

Ciągle przed sezonem

Monday, December 24th, 2001

Wszyscy wokół myślą o tegorocznych świętach Bożego Narodzenia, a w piotrkowskiej firmie produkującej ozdoby choinkowe trwają już przygotowania do sezonu 2002.

– W naszej ofercie na przyszły rok znajdzie się ponad 400 nowych wzorów – mówi Tadeusz Szczygielski, prezes zarządu spółki „Szkło-Dekor”. – Zaprezentujemy je na wystawach, które odbędą się w styczniu i lutym we Frankfurcie i w Norymberdze.

Niektóre projekty powstają w oparciu o pomysły konkretnych firm zamawiających ozdoby. Producent zna wymagania, ale dopiero na wystawie okaże się, czy wzory są trafione. – Decyduje jakość wykonania i cena – wyjaśnia Tadeusz Szczygielski. – Jeśli to zagra, będą nowe zamówienia.

Zapotrzebowanie na towary luksusowe w czasach kryzysu, tak jak teraz, spada. Przetrwają więc firmy, które mają lepsze i tańsze wzory.

Autor artykułu: (zat)

Dał się podejść

Friday, December 21st, 2001

Biały śnieg i wyłaniające się spod niego ciemne kępy traw i ziemi sprawiały, że z daleka był ledwo widoczny. Trzeba było wytężyć wzrok, by przekonać się, że Sieradz odwiedził nietypowy gość. Wszak zimowa aura już nadeszła i nie powinno go tu być. On jednak, jakby na przekór, dumnie przechadzał się z miejsca na miejsce.

Bociana wypatrzył Marek Jasek z Zakładu Eksploatacji Piasku Rzecznego w Sieradzu. Dostrzegł go, gdy ptak spoczął na drugim brzegu rzeki. – Wybrał sobie miejsce ulubione przez ptaki – powiedział „DŁ-WD”.

– Przylatują tu łabędzie i kaczki. Często je obserwuję, ale nie spodziewałem się, że zobaczę bociana.

Zrobienie zdjęcia bocianowi, który na czas nie zdołał odlecieć do ciepłych krajów, nie było łatwe. O pomoc poprosiliśmy więc fotografika, który specjalizuje się w robieniu zdjęć przyrodniczych. I jemu bocian niechętnie dał się ująć w kadrze. Trzeba było użyć podstępu.

– Spodziewałem się, że mogą być problemy. Mam ciemną kurtkę, prócz sprzętu: aparatu, lornetki i statywu, zabrałem więc ze sobą także prześcieradło. W razie gdyby ptak okazał się czujny, chciałem siebie zamaskować płachtą białego materiału – opowiedział nam Marcin Grabia.

O mały włos ten misterny plan by się nie powiódł. Ptak nie zamierzał bowiem dać się sfotografować. Gdy Marcin Grabia doszedł blisko miejsca spoczynku ptaka, ten… przeleciał na drugą stronę rzeki. Gdy fotografik wrócił, bociana już nie było. Wypatrzył go jednak ponownie z samochodu, gdy już wracał do domu. Bociek stał na lodzie przy brzegu Żegliny, tuż przy jej ujściu do Warty.

– Prześcieradło się przydało – mówi z satysfakcją Marcin Grabia. – Inaczej bym go nie podszedł. I tak zajęło mi to godzinę. Musiałem powoli robić każdy ruch. Jeden szybszy z pewnością by go spłoszył.

Bocian został uchwycony w kadrze. Energii, jak widać, mu nie brakowało, mamy więc nadzieję, że zdoła wykrzesać jeszcze tyle sił, by odlecieć w cieplejsze rejony.

Autor artykułu: Paweł Gołąb