Przed Świętem Zmarłych trwają poszukiwania tradycyjnych zniczy , ale w cenie, która nie nadwyręży domowego budżetu. Sprzedawcy dostrzegli, że coraz więcej osób poprzestaje na cenowym rekonesansie.
Rodzinom marzy się, by miejsce spoczynku bliskich oświetlone było płomieniami zniczy i ozdobione bogatymi wiązankami. Nie brakuje ich w sklepach ani w piotrkowskich Alejach Cmentarnych. Producenci prześcigają się w pomysłach na nagrobne ozdoby i widać, że konkurencja staje się zdrowa – dotyczy głównie ceny, nie gatunku wyrobu.
Oferowane przez nich tzw. lampki i znicze dzielą się na plastikowe i szklane. Ceny plastikowych wahają się od 1,20 do 12 zł, a nawet 14 złotych. Wśród zniczy tańszych, za 1,20-1,50 zł, jest duży wybór. One właśnie cieszą się największym powodzeniem.
– Często kupowanych jest kilkanaście małych zniczy i do tego 3,4 duże – tłumaczy jedna ze sprzedawczyń.
Duże, tzw. aniołki, kosztują około 12 złotych. Mają różne kształty i także budzą zainteresowanie klientów. Ceny zniczy szklanych nie odbiegają bardzo od cen plastikowych. Duże, niektóre z kilkoma knotami, kosztują około 15 złotych. Mniejsze lampki można kupić już za 1,50 zł.
– Zakupy już się zaczęły. Największy ruch jest w soboty – mówi Jarosław Trajdos, sprzedawca. – Wiele osób robi je wcześniej w obawie, że tuż przed świętem wzrosną ceny. Ja akurat sprzedaję wyroby producenta z Piotrkowa i cen nie zmieniam. Poza tym wiele osób woli zaopatrzyć się na miejscu, by nie nosić lampek z domu.
Znicze mają różnego rodzaju wkłady i to, zdaniem producentów i sprzedawców, decyduje o ich trwałości i możliwości ponownego wykorzystania opakowania. Wkład może być nalewany bądź prasowany. Większość jest wymienna, samo „serce” lampki można kupić w cenie od 30 groszy do 3 złotych. Oczywiście… o ile nie zostanie skradziona obudowa.
– Jest to problem, bo z grobów giną wiązanki i znicze – mówi Zofia Kieszek, mieszkanka Piotrkowa.
– Dlatego też staramy się umieszczać je w dniu Święta Zmarłych. Zdarzyło mi się już kilka razy, że zaniesione w wigilię święta wiązanki zniknęły jak kamfora i musiałam kupić nowe. Ze zniczami jest podobnie, ale nasila się to właśnie przed 1 listopada. Szczególnie, gdy są duże i dobrej jakości.
Wiele osób kieruje się zasadą – jeden, a porządny zakup. Szukają zniczy, które będzie można uzupełnić. Zwracają też uwagę, by miały dobrej jakości wkład i knot, który nie zgaśnie zaraz po podpaleniu.
Choć w Piotrkowie skupione przy Alejach Cmentarnych są trzy nekropolie, zdaniem wielu sprzedawców, którzy tutaj prezentują swój towar, zainteresowanie zniczami ani wiązankami nie jest tak duże jak niegdyś.
– Sama produkcja zniczy nie jest tak opłacalna, jak w latach ubiegłych – mówi Małgorzata Kowalska, producent. – Właściwie jest to dziś granica opłacalności. Generalnie piotrkowianie kupują coraz mniej „świateł”. O nagrobki należy też szczególnie dbać, bowiem coraz mniej ludzi stać na naprawy i oczyszczanie płyt. Dlatego też kupujący zwracają uwagę, by obudowa lampki nie pękała, a zawartość nie stworzyła trudnej do usunięcia plamy.
Mimo widocznego zubożenia społeczeństwa, piotrkowianie pozostają wierni tradycji. Co roku 1 listopada, ponad tutejszymi cmentarzami unosi się łuna „płomieni pamięci”. Miłym akcentem są też światełka ustawione na starych, zapomnianych już grobach.
Autor artykułu: (kp)