Po czterech latach sprawowania władzy przez AWS, bez obawy popełnienia pomyłki, można stwierdzić, że rząd Jerzego Buzka nie sprawił nam zawodu i zrobił wszystko, aby zachować polską normę: nie jest lepiej, jest za to weselej.
Jak doniosło „Życie Warszawy”, Ministerstwo Zdrowia odwołało dyrektora Instytutu Leków prof. Aleksandra Mazurka. Normalne. Bywa, że odwoływani są ci, co myślą inaczej. Na miejsce Mazurka ministerstwo powołało co prawda magistra socjologii, ale za to po kursach psychoterapeutycznych. Jak twierdzą w Łodzi, jest on także fachowcem od leków, gdyż pracował w hurtowni farmaceutycznej.
Niestety, rada naukowa Instytutu Leków nie poznała się na tej nominacji i ją oprotestowała. Uczeni wyszli z fałszywego założenia, że skoro nawet w czasach rządów „ciemniaków” instytutem kierował profesor farmacji, to teraz też powinien. Instytut bowiem nie zajmuje się hurtowym handlem lekami, tylko ich zatwierdzaniem do użytku.
Riposta ministerstwa na protest uczonych była błyskawiczna i zaskakująca: dwaj urzędnicy wynieśli drzwi od gabinetu poprzedniego dyrektora!
Na pytanie, dlaczego wynieśli te drzwi i co się z nimi stało, policja nie znalazła odpowiedzi. Jedno w tej sprawie jest pewne: po wymianie ekipy rządzącej minister zdrowia prof. Grzegorz Opala ma zagwarantowaną pracę jako autor scenariuszy do najlepszych polskich seriali telewizyjnych: „13. posterunek” i „Świat według Kiepskich”. Tam potrzebne są takie zaskakujące i logiczne puenty.
Czekam na Państwa opinie.
Autor artykułu: Jerzy Witaszczyk