Archive for July, 2001

Pensje z miesięcznym opóźnieniem

Tuesday, July 31st, 2001

Wszystko wskazuje na to, że część pracowników ośrodków pomocy społecznej, domów dziecka i domów społecznych podległych łódzkiemu Miejskiemu Ośrodkowi Pomocy Społecznej otrzyma wynagrodzenia za sierpień z miesięcznym poślizgiem, zaś pozostali dostaną tylko 80 procent tego, co im się należy. Powód: ustawiczny brak pieniędzy.

Tylko w lipcu na normalne funkcjonowanie placówek podległych MOPS brakuje 3 milionów złotych. W skali całego roku deficyt wynosi 11 milionów złotych.

Wczoraj doszło do spotkania członków łódzkiego Związku Nauczycielstwa Polskiego zaniepokojonych tragiczną sytuacją placówek opieki społecznej w Łodzi z Pawłem Osiborskim, dyrektorem MOPS. Nie od dziś wiadomo, że podległe ośrodkowi placówki przeżywają duże kłopoty finansowe.

– Dotychczas brakowało pieniędzy na wydatki rzeczowe, teraz mają ucierpieć pracownicy – mówi Krzysztof Baszczyński, prezes łódzkiego ZNP. – W związku z tym wyślemy do wszystkich placówek list informujący o zaistniałej sytuacji, a ponadto będziemy starać się wymóc na wojewodzie zmianę tej złej sytuacji.

W łódzkich domach dziecka brakuje pieniędzy praktycznie na wszystko. Nie ma ich między innymi na ubrania i leki. Od kilku miesięcy placówki te nie płacą za prąd, ciepłą wodę, telefony. Co miesiąc wysyłają prośby o odroczenie spłaty. Utrzymują się wyłącznie dzięki uprzejmości sponsorów.

– Jeżeli jak dotychczas nie będziemy otrzymywać pieniędzy to sytuacja może być tragiczna, może zabraknąć nawet na jedzenie – powiedział nam dyrektor Paweł Osiborski.

Autor artykułu: rok

Spadkobiercy walczą o działkę

Tuesday, July 31st, 2001

Dwóch mężczyzn zamierza z pomocą swojego pełnomocnika odzyskać atrakcyjną działkę w centrum Łodzi. Dokumenty sprawy trafiły do prezesa Urzędu Mieszkalnictwa. Rzecz idzie o parcelę w rejonie ul. Wólczańskiej, na której niegdyś stała fabryka. Kilka lat temu nieruchomość należąca do skarbu państwa została nieodpłatnie przejęta przez gminę.

Mimo monitów prezesa Urzędu Mieszkalnictwa, adwokat zainteresowanych odzyskaniem działki złożył kserokopie dokumentów potwierdzających ich prawa do spadku, choć wymagane są oryginały. Prezes Urzędu Mieszkalnictwa odmówił wszczęcia postępowania, ponieważ dysponuje dokumentami, z których wynika, że w 1993 r. prawa do placu nabył skarb państwa. Adwokat zainteresowanych działką kwestionuje i tę okoliczność. Sprawa trwa.

Każdego roku do urzędników magistratu zgłasza się kilka osób zainteresowanych odzyskaniem praw do nieruchomości. W większości przypadków zainteresowani je odzyskują.

Autor artykułu: k

Spacerowy wózek dla Patryka

Tuesday, July 31st, 2001

Półtoraroczny Patryk, który od urodzenia przebywa w szpitalu dziecięcym przy ul. Spornej, otrzymał wczoraj wózek spacerowy od łódzkich strażaków. Chłopiec cierpi na złuszczające zapalenie skóry. To ciężka i nieuleczalna choroba genetyczna, w której organizm nie produkuje białka wiążącego naskórek ze skórą właściwą.

Każdy drobny uraz, otarcie, mocniejszy ucisk powodują odwarstwienie się naskórka i powstanie bolesnych pęcherzy. By zapobiec powikłaniom i zakażeniom ciało chłopca owinięte jest od stóp do głów bandażami.

Wózek kupili za prywatne pieniądze i ofiarowali Patrykowi strażacy z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 11 przy ul. Pojezierskiej. Jest bardzo wygodny, zwrotny i łatwy w obsłudze.

– Jeden z naszych kolegów usłyszał, że Patryk potrzebuje pomocy. Chcieliśmy pokazać, że również strażacy są wrażliwi na ludzkie potrzeby. Każdy dał ile miał. Zebraliśmy 450 zł – tłumaczy Sławomir Zuchora, dowódca JRG nr 11.

Od zakończenia wojny w Polsce zanotowano kilkadziesiąt przypadków złuszczającego zapalenia skóry. Patryk ma najcięższą jej postać. Zdaniem lekarzy, może przeżyć najwyżej cztery lata.

Jedyna szansa to terapia genowa, której Patryk mógłby zostać poddany w Niemczech, ale jest ona jeszcze w fazie eksperymentu.

– Nasz Patryk jest pogodny. Ran na skórze ma znacznie mniej, bo choroba znajduje się w fazie remisji, czyli zmniejszonego nasilenia objawów. Każdy przeżyty przez niego dzień jest dla nas sukcesem – podkreśla jedna z pielęgniarek z oddziału oparzeniowego szpitala przy ul. Spornej.

Autor artykułu: mad

Dni walki z żywiołem

Saturday, July 28th, 2001

Całą wczorajszą noc i dzień walczyli mieszkańcy Biskupic, gm. Sieradz, z wodą napierającą na przeciwpowodziowy wał. Jej nadmiar spłynął z okolicznych pól rzeczką Myja-Meszna i kanałem odwadniającym. Biskupiczanie byli przerażeni. Jeszcze nigdy, nawet podczas pamiętnej powodzi sprzed 4 lat, poziom wody nie był tak wysoki. Praktycznie zrównał się on z wysokością wałów.

Rozmiękczone umocnienia zaczęły w kilku miejscach przeciekać. Przy pomocy sieradzkich funkcjonariuszy PSP układano worki z piaskiem, by temu zapobiec. Wczoraj po południu do akcji wciągnięto nawet nurków, którzy w tym samym celu rozkładali pod wodą folię. Do chwili zamknięcia tego numeru naszej gazety sytuacja w Biskupicach była wciąż dramatyczna.

O skali kataklizmu, jaki nawiedził powiat sieradzki, świadczy liczba interwencji, które podjęli sieradzcy strażacy. Od środy wieczorem, kiedy to z powodu gwałtownych opadów doszło do pierwszych zalań, do wczorajszego południa, wzywano ich na pomoc prawie 150 razy! Niektórzy siłą rzeczy musieli więc cierpliwie poczekać. W ostatniej kolejności odpompowywano wczoraj wodę m.in. z warsztatu policyjnego, internatu Zespołu Szkół Mechanicznych w Sieradzu i kościoła w Błaszkach.

Akcje ratownicze podejmowali także strażacy–ochotnicy, m.in. w Rossoszycy, gm. Warta, gdzie druhowie przez dwa dni przy użyciu motopompy osuszali gospodarstwa zalane wodą spływającą z pól.

Woda niszczyła w różnoraki sposób. W Łosieńcu, gm. Sieradz, wylała się ona ze stawów i podtopiła kilka gospodarstw. Przez kilka godzin główna ulica zamieniła się w rzekę. Od środowej nocy wypompowywano jej nadmiar na okoliczne pola. Mieszkańcy chronili dobytek, kopiąc kanały odpływowe i tarasując workami z ziemią wjazd na teren swych posesji.

W podobny sposób ratowano się w Sieradzu. Mieszkańcy kamienicy przy ul. POW w Sieradzu zatarasowali wejście do budynku betonowymi płytami i ziemią wykopaną z… sąsiedniego trawnika. Woda o mały włos nie zalała nisko położonych mieszkań. Zebrała się w nadmiarze na podwórku, bo nie miała gdzie odpłynąć. Wcześniej po prostu spływała na pobliską ulicę, niedawno jednak położono wzdłuż niej nowy chodnik z kostki. Jego poziom został podwyższony, a o odpływie zapomniano. Ten wykonały dopiero służby przysłane przez Zakład Gospodarki Mieszkaniowej w Sieradzu, do którego zwrócili się mieszkańcy wspomnianej kamienicy.

Niektórych podtapiało, innym natomiast przeciekały dachy. – Zgłoszono do nas 24 tego typu przypadki – poinformowała nas Teresa Sulińska, kierownik ZGM w Sieradzu. – To ogromna ilość, jeżeli weźmie się pod uwagę fakt, iż administrujemy 114 budynkami. Ponieważ nie dysponujemy odpowiednią ilością pieniędzy na remonty, będziemy zmuszeni wystąpić o przydział dodatkowych funduszy do Urzędu Miasta Sieradza.

Autor artykułu: Paweł Gołąb

Wygraj przejazd ciuchcią!

Saturday, July 28th, 2001

Miejski Dom Kultury w Sieradzu ogłasza za naszym pośrednictwem konkurs z niezwykłymi nagrodami. Uczestnicy zabawy proszeni są o napisanie recenzji najciekawszej, ich zdaniem, imprezy kulturalnej organizowanej przez MDK.

Pierwsze 25 osób za samo przystąpienie do konkursu otrzyma bezpłatny bilet na przejazd ulicami Sieradza specjalną… ciuchcią.

Będzie ona kursować w Sieradzu od 30 lipca do 3 sierpnia. Ciuchcia składa się z lokomotywy i dwóch wagoników.

Niecodziennym pojazdem z pewnością zdążą się przejechać wszyscy chętni, po sieradzkich ulicach będzie on bowiem jeździł bardzo długo – od godz. 10 do 20. Pasażerowie wsiadać będą na przystankach Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji i kilku parkingach samochodowych.

Autor najlepszej recenzji otrzyma natomiast nagrodę-niespodziankę. Warto już teraz wziąć się do pisania, prace przyjmowane będą bowiem w siedzibie Miejskiego Domu Kultury, znajdującej się przy ul. Dominikańskiej 19 w Sieradzu, od najbliższego poniedziałku do piątku.

Autor artykułu: pg

Trenowali i zwiedzali Słowację

Saturday, July 28th, 2001

Reprezentacja kadry województwa łódzkiego młodzików do 14 lat w zapasach w stylu klasycznym przebywała na obozie na Słowacji. W 32-osobowej ekipie było aż 23 siłaczy z Atletycznego Klubu Sportowego Piotrków, 7 z PTC Pabianice i 2 z RKS Radomsko Młodzi siłacze nie mogli narzekać na brak atrakcji.

– Trenowaliśmy dwa razy dziennie – powiedział nam szkoleniowiec z Piotrkowa Zdzisław Kolanek. – Przede wszystkim ćwiczyliśmy technikę. Nie zabrakło także zajęć wytrzymałościowych. Chodziliśmy na basen. Ponadto poza treningami uczestniczyliśmy w bardzo ciekawych wycieczkach.

Kilku zawodników już teraz wykazuje się dużymi umiejętnościami, m.in. w kategorii 47 kg – Jan Bartczak, kat. 53 kg – Piotr Szyda, Michał Król, kat. 85 kg – Tomasz Ratajczak (wszyscy AKS), kat. 42 kg – Łukasz Soja i 59 kg – Łukasz Otwinowski (obaj RKS). Dwóch z nich, Bartczak i Ratajczak, aktualnie przebywa na obozie kadry Polski kadetów w Świeradowie.

Piotrkowian czeka jeszcze jeden obóz. 13 sierpnia wyjadą do mazurskiej miejscowości Giżycko.

Autor artykułu: p.płom.

Chcą ratować więźnia Teksasu

Friday, July 27th, 2001

Hipermarket „Tesco-Widzew” organizuje akcję w obronie Polaka przebywającego w teksańskim więzieniu. „Tesco” zamierza zbierać pieniądze na wznowienie procesu Rafała Pietrzaka, oskarżonego o gwałt na pięcioletniej pasierbicy, w Stanach Zjednoczonych.

30-letni Polak 5 lat temu został uwięziony w jednym z najcięższych zakładów karnych w Teksasie. Sąd stanowy nie dał wiary zapewnieniom matki i córki, że gwałtu nie było. Polak jest dyskryminowany. Odrzucono też podania o jego deportację. Adwokaci, którzy zapoznali się z aktami pierwszego procesu, twierdzą, że popełniono wiele błędów.

Jedyną nadzieją na zwolnienie Polaka jest powtórny proces, ale ten będzie kosztował 30 tys. dolarów. Rodziny Rafała Pietrzaka nie stać na zapłacenie takiej kwoty.

„Tesco-Widzew” chce zachęcić łódzkie hipermarkety, aby rozstawiły urny, do których klienci wrzucaliby pieniądze na ratowanie uwięzionego Polaka.

Autor artykułu: aro

Oskarżony nie przyszedł

Friday, July 27th, 2001

Przed łódzkim Sądem Okręgowym miał się wczoraj rozpocząć proces pięciu młodych mężczyzn, którzy – według prokuratury – ograbili i pobili metalową rurą kobietę, okradli pracującego w Polsce Kanadyjczyka i jego gości oraz włamali się do pijalni piwa.

Procesu nie udało się rozpocząć, bo nie stawił się jeden z podsądnych, odpowiadający z wolnej stopy. Sądowi policjanci nie zdołali go wczoraj odnaleźć pod żadnym ze znanych adresów. Niewykluczone, że proces rozpocznie się dziś.

W czerwcu ubiegłego roku policję powiadomiono o włamaniu do pijalni piwa przy ul. Rzgowskiej. Na zapleczu lokalu policjanci złapali 32-letniego Zbigniewa R. i 19-letniego Jarosława D. Prokuratura twierdzi, że ukradli papierosy, losy loterii i inne przedmioty. Wartość łupu oszacowano na prawie 3,3 tys. zł. Obaj zatrzymani nie przyznali się do włamania.

Kilkanaście dni później Chris S., Kanadyjczyk uczący języka angielskiego w jednej z łódzkich szkół, powiadomił policję, że on i jego goście zostali okradzeni. W jego mieszkaniu odbywało się przyjęcie, w którym uczestniczyło kilkanaście osób. W trakcie imprezy do domu weszli – jak to później ustaliła policja – Zbigniew R. i 21-letni Sylwester Ś.

Po przyjęciu stwierdzono zniknięcie portfeli i wartościowych przedmiotów, należących do gospodarza i gości. O dokonanie tej kradzieży podejrzewano jednego z uczestników imprezy, 20-letniego studenta Jarosława B. Ten przyznał, że zabrał damską torebkę i telefon komórkowy na polecenie Zbigniewa R.

Później jeszcze raz przyjechali do mieszkania Kanadyjczyka i pod pretekstem poszukiwania zagubionych kluczy ukradli gotówkę. Zbigniew R. do niczego się nie przyznał.
Według prokuratury, Zbigniew R. ma jeszcze na sumieniu napad na znajomą, którego miał dokonać razem z piątym współoskarżonym – 20-letnim Marcinem M.

Ustalono, że wieczorem wpadli do domu kobiety i pobili ją metalową rurą. Mieszkanie zdemolowali i wynieśli z niego telewizor oraz gotówkę.

Obaj oskarżeni nie przyznali się do rozboju.

Autor artykułu: ak

Gdzie te złotówki?

Friday, July 27th, 2001

Mimo zapewnień Radosława Gajdy, rzecznika prasowego wojewody łódzkiego, o wysłaniu zaległych czerwcowych pieniędzy do domów pomocy społecznej, do wczoraj Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej nie otrzymał ani złotówki. – Powinniśmy dostać 794 tys. zł na domy pomocy społecznej – mówi Irena Drobniewska, kierownik oddziału planowania w łódzkim MOPS.

– Tymczasem w mijającym tygodniu dotarło do nas jedynie 140 tys. zł na zasiłki rodzinne i pielęgnacyjne. Domom pomocy społecznej może zabraknąć na płace, które stanowią ponad 70 proc. budżetu.

– Staramy się funkcjonować w miarę normalnie – mówi Rafał Przybysz, dyrektor Domu Pomocy Społecznej nr 6 przy ul. Złotniczej. – Jednak nie mamy już na czym oszczędzać.

Czekamy na wypłaty lipcowych pensji. Wprawdzie udaje nam się płacić na bieżąco ZUS, elektrociepłowni oraz regulować opłaty za prąd i gaz, ale zalegamy aptekom i dostawcom żywności. Na szczęście są na tyle cierpliwi i wspaniałomyślni, że nie obciążają nas odsetkami. Mamy nadzieję, że w drugiej połowie roku uda nam się podnieść dzienną stawkę żywieniową z niecałych 5 do ponad 6 złotych.

Okazuje się, że w jeszcze trudniejszej sytuacji są placówki opiekuńczo-wychowawcze, które nie mogą liczyć nawet na częściowe pokrycie kosztów utrzymania przez swoich podopiecznych. Niektóre pogotowia opiekuńcze zalegają od wielu miesięcy ze świadczeniami za prąd i koks, a większość ich budynków nadaje się do remontu lub przeprowadzki.

Nikogo jednak na to nie stać, gdy 10 procent budżetu przeznaczone jest na żywienie dzieci, a 90 procent na płace.
Tymczasem lipcowa dotacja (240 tys. zł) na placówki opiekuńczo-wychowawcze została obcięta o 30 procent. To samo dotyczy tegorocznego funduszu rehabilitacyjnego, który powinien otrzymać 150 tys. zł.

Zmniejszone i nieregularnie wypłacane dotacje powodują, że zadłużenie łódzkiej pomocy społecznej (w przypadku nieuregulowania lipcowych transz) zamknie się kwotą 6,5 mln zł, powiększoną o odsetki.

Autor artykułu: mawi

Uczucia na półkoloniach

Thursday, July 26th, 2001

W Parzniewicach trwają półkolonie, z których korzysta
25 dzieci. Uczestniczą w programie profilaktycznym – uczą się asertywności, rozbudzania inwencji twórczej, rozpoznawania uczuć.

Nie brakuje zajęć rekreacyjnych.

Autor artykułu: kp