Archive for June, 2001

Lakierowani rozbójnicy

Friday, June 29th, 2001

Policjanci zatrzymali dwóch młodych mężczyzn, którzy usiłowali wymusić okup za skradziony samochód. 29-letni łodzianin i 19-letni mieszkaniec Poddębic podejrzewani są o kradzież nissana sunny w Śródmieściu. Zadzwonili do właściciela i żądali 3,5 tys. zł za zwrot samochodu wartego 12 tysięcy.

– Kiedy właściciel umówił się z podejrzanymi na Retkini, by tam zamienić gotówkę na samochód, teren obstawili policjanci i po upewnieniu się, że sprawcy przyjechali na miejsce skradzionym samochodem, zatrzymali ich w chwili odbierania okupu – mówi Dariusz Krawczyk z KMP w Łodzi.

Podejrzani przyjechali na miejsce wymiany dwoma samochodami. Jeden był skradzionym nissanem, a drugi – fiat tipo – należeć miał do jednego z mężczyzn. Oba miały kradzione tablice rejestracyjne.

Kiedy policjanci przystąpili do zatrzymania, jeden z mężczyzn wyrwał się z obławy i usiłował uciec. Został jednak dopędzony przez policjantów i obezwładniony. Jak się okazało, obu zatrzymanych łączy zamiłowanie do motoryzacji. Na co dzień pracują w tym samym zakładzie lakierniczym w Łodzi.

Autor artykułu: maj

Niezadowoleni harcerze

Friday, June 29th, 2001

Władze miasta zmieniły w tym roku sposób dofinasowywania letniego wypoczynku dzieci i młodzieży. Niezadowoleni są harcerze z ZHP i ZHR, którzy twierdzą, że otrzymali mniej pieniędzy, a co za tym idzie na wakacje pojedzie mniej dzieci.

W ubiegłym roku pedagodzy szkolni wysyłali do UMŁ pisma z prośbą o wsparcie finansowe dla dzieci z uboższych rodzin, a pieniądze dzielili według potrzeb. W tym roku władze miejskie ogłosiły przetarg na organizację kolonii i obozów, do którego stanęło 30 firm z całego kraju. Wygrały trzy – z Bytomia, Gliwic i Piły, których oferty były najatrakcyjniejsze.

– Każdy mógł przystąpić do przetargu – wyjaśnia Beata Rogalska z UMŁ. – Na przygotowanie dokumentów było wystarczająco dużo czasu. Dlaczego wśród organizatorów nie ma łódzkich firm? Widocznie ich oferta była gorsza.

Na kolonie „z przetargu” wyjedzie 1655 dzieci, którym wypoczynek UMŁ sfinansował częściowo (rodzice dopłacali ok. 234–285 zł). 600 młodym ludziom władze miejskie opłaciły pobyt w całości. Były to dzieci z rodzin najuboższych.

W Chorągwi Łódzkiej ZHP twierdzą, że na wakacje wyjedzie z nimi 30 procent dzieci mniej niż przed rokiem. Podobne liczby podają w ZHR. Warto jednak dodać, że władze Łodzi wsparły finansowo letni wypoczynek 3,5 tysiąca dzieci, które zaplanowały wakacje m.in. z harcerzami.

Autor artykułu: mp.

Strach jak malowany

Friday, June 29th, 2001

Pracownicy Zakładu Urządzeń Bezpieczeństwa Ruchu co noc ryzykują życiem, malując pasy na łódzkich ulicach. Kierowcy najeżdżają na zapory, trenują slalom między pachołkami, a bywa, że tylko zbieg okoliczności lub refleks malujących, ratuje im życie.

– Dopiero co kolegę zawadził samochód i pociągnął mu maszynę po ulicy – mówi jeden z pracowników, których w środku nocy spotkaliśmy na ul. Pabianickiej. – Nie ma godziny, żeby coś tu się nie działo. Bywa, że trzeba ze sprzętem uciekać z drogi i ratować życie.

Tadeusz Szafrański z ZUBR przyznaje, że do niebezpiecznych sytuacji dochodzi często, bywa, że co noc. Przed rokiem rozpędzony polonez najechał na maszynę do malowania pasów. Tylko refleks uratował pracowników. Straciliby nogi, gdyby ich nie unieśli, widząc zbliżające się auto.

– Na Rzgowskiej wielki tir jechał środkiem drogi i „zbierał” pod siebie wszystko co stało na jego drodze – mówi Robert Gutsch. – Rozjechał nam znaki, pachołki, cudem uciekliśmy z maszyną na pobocze. A on odjechał jakby nigdy nic. Nawet nie przystanął.

Pracownicy skarżą się głównie na młodych kierowców, taksówkarzy i… kierowców autobusów. Pierwsi dla zabawy jadą slalomem między pachołkami, rozmazując dopiero co namalowane znaki. Pozostali nic nie robią sobie z pracy drogowców i przejeżdżają po świeżo namalowanych pasach, potrącają słupki, albo niemal ocierają się o pracujących na drodze ludzi.

– Lampy ostrzegawcze rozbijają nam co najmniej kilka razy w miesiącu – dodaje Wiesław Florczak. – A jak nie rozbiją, to ukradną. Pracownicy powinni malować jezdnie, tymczasem rzeczywistość jest taka, że zamiast pilnować roboty, muszą uważać, żeby nikt na nich nie najechał i żeby nie ukradli im sprzętu. Czasem aż strach pracować.

Pięć ekip ulicznych malarzy w ciągu nocy nakłada znaki na około 20 km łódzkich ulic. Jedna ekipa ręczną maszyną do malowania pokonuje do 4 km trasy. Pracownik na „malarce” samobieżnej zrobi dwa razy więcej. Żeby pomalować wszystkie łódzkie ulice, potrzeba wszystkich nocy z sześciu miesięcy. Ale i tak zaraz po malowaniu pasy na jezdni są w opłakanym stanie.

Bo – jak wynika z obserwacji pracowników zakładu – najmniej na wynikach ich pracy zależy… kierowcom, dla których właśnie maluje się pasy i strzałki na jezdni.

Autor artykułu: maj

Pojednanie liczone w złotówkach

Wednesday, June 27th, 2001

Pierwsi poszkodowani przez III Rzeszę Niemiecką mogą od jutra odbierać należne im świadczenia. Na razie ci, którzy otrzymali już z Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie stosowne zawiadomienia, mogą zgłaszać się do poszczególnych placówek PKO Bank Polski SA.

Cztery takie punkty istnieją w Piotrkowie, dwa w Tomaszowie oraz jeden w Opocznie i Sulejowie. Natomiast w rejonie Bełchatowa wypłat dokonywać będą wszystkie placówki w tym mieście oraz w Pajęcznie, Zelowie, Radomsku, Przedborzu i Szczercowie.

Wypłaty dokonywane będą w dwóch ratach, w złotych polskich. Pierwsza rata wynosić będzie 75 procent wysokości przyznanego świadczenia. Osoby, którym wypłacono wcześniej zaliczkę, otrzymają pierwszą ratę świadczenia pomniejszoną o taką kwotę.

– Zapraszamy do naszego banku – mówi Tomasz Miller, naczelnik wydziału obsługi kasowo-skarbcowej PKO BP SA w Piotrkowie – wraz z oryginałem zawiadomienia oraz dokumentem tożsamości. Warto przy tym dodać, że zawiadomienie zachowuje ważność przez piętnaście dni. Po tym terminie Fundacja zawiadamiać będzie ponownie o możliwym czasie wypłaty.

Jako pierwsi uprawnieni są do wypłaty poszkodowani urodzeni przed rokiem 1921. Dlatego też, w siedzibie banku utworzono specjalne stanowiska przeznaczone wyłącznie dla tych osób, a w punkcie informacyjnym pracownicy pomagać będą uprawnionym przy sprawdzaniu i wypełnieniu dokumentów.

– Przyjęliśmy też zasadę, że obsługa tych klientów odbywać się będzie poza kolejnością – mówi Tomasz Miller. – Zachęcać będziemy także, m.in. z powodów bezpieczeństwa, do korzystania z bezgotówkowych form odbioru świadczeń. Można będzie od ręki założyć sobie konto w naszym banku, dokonać przelewu świadczenia na inny rachunek lub też dokonać wpłaty na książeczkę oszczędnościową.

Inną propozycją banku jest możliwość telefonicznego uzgadniania szczegółów związanych z realizacją świadczenia. Np. w Piotrkowie jest to numer 649 53 50.

Autor artykułu: Stanisław Stępień

Jugo – ŁKS

Wednesday, June 27th, 2001

Warto się wybrać dzisiaj na stadion SMS Łódź na sparingowy dwumecz ŁKS z reprezentacją Polski U-19. Szczególnie na pierwszą konfrontację o godz. 11. W łódzkim zespole wystąpi czterech jugosłowiańskich i jeden chorwacki piłkarz.

Działacze i trenerzy ŁKS liczą, że trzech z nich znajdzie miejsce w drugoligowej kadrze. Początek drugiego meczu o godz. 12.30.

Dzisiejszym sparingiem trener Mirosław Dawidowski rozpocznie budowę zespołu, którego zadaniem będzie zajęcie miejsca w górnej połowie tabeli.

– Sytuacja kadrowa jest podobna do tej zimą – powiedział szkoleniowiec. – Na kilka pozycji musimy szukać zawodników.
Przypuszczalny skład ŁKS I: Rossowski – Mendaković, Mandić (Chorwat), Smoliński – Kiszka, Marković, Błażejewski, Kucz, Klepczarek – Milicević, Stojanović

“Jugosłowiańskich” piłkarzy ściągnął do Łodzi Dragan Popović. To ten sam menedżer, który ,,załatwił’’ Polfie Pabianice Monikę Veselovski. Jugosłowiańska koszykarka do końca sezonu regularnie występowała w ligowych konfrontacjach.

Według Popovicia, wszystkich pięciu piłkarzy ma za sobą występy w jugosłowiańskiej, chorwackiej i węgierskiej ekstraklasie. Żadnego z nich nie znaleźliśmy na liście strzelców rozgrywek ligowych tych krajów w minionym sezonie. To nie powinno jednak dziwić. Wyróżniający się Jugosłowianie trafiają do zachodnich lig. ŁKS szuka zawodników, którzy zapewnią mu spokojny drugoligowy byt.

Wraz z piłkarzami do Łodzi przybył trener Petar Jović, który powiększy sztab szkoleniowy Mirosława Dawidowskiego.
Znajdujący się w składzie Kiszka to uczeń SMS, mający za sobą występy w reprezentacji Polski U-18. Klepczarek wystąpił w dwóch spotkaniach ligowych ŁKS w minionym sezonie.

W zespole U-19 wystąpi trzech ełkaesiaków: Golański, Sierant i Napierała. Jak informowaliśmy, ten ostatni rozważa propozycję z Ruchu Chorzów. Inny dziewiętnastolatek, Dariusz Zawadzki, zostanie wypożyczony do ŁKS, jeżeli trener Dawidowski uzna, że go potrzebuje.

Autor artykułu: jk

Trzecie wakacje z lalkami

Wednesday, June 27th, 2001

Kiedy przedstawienie schodzi z afisza, dekoracje najczęściej lądują na śmietniku, a lalki – o ile jeszcze jest miejsce – upycha się w magazynach. Łódzki Teatr Lalek i Aktora „Pinokio” ma jednak sposób na wskrzeszanie dawnych spektakli i przyciągnięcie do siebie widza w czasie wakacyjnej przerwy.

Już po raz trzeci teatr przygotował wystawę prezentującą najciekawsze lalki, które grały niegdyś na scenie przy ul. Kopernika. Tym razem przypomniano spektakle, które były w repertuarze w latach 1980 – 93. Pokaz nosi tytuł „W świecie baśni, mitów i legend, czyli trzecie wakacje z lalkami”. Autorką aranżacji jest Elżbieta Iwona Dietrych.

Na widowni, scenie i za kulisami zgromadzono ponad setkę kukiełek, pacynek, jawajek, sycylijek, marionetek i masek, które wystąpiły w 16 historycznych przedstawieniach. Z teatralnych magazynów wyciągnięto i odkurzono m.in. Pinokia z „Historii drewnianego pajaca”, piersiastą Panią Twardowską z „Miłości żaru ognistego”, polarnego niedźwiedzia z „Trzech małych pingwinków”, drewniane ptaszki z „Kogucika” i łabędzie z „Brzydkiego kaczątka”.

Lalki zaprojektowali Tadeusz Hołówko, Olga Igumnowa, Wiesław Jurkowski, Janina Kamińska, Janina i Krzysztof Knapp, Jadwiga Krajewska, Urszula Kubicz-Fik, Bogusława Łukasiewicz, Mikołaj Malesza, Kazimierz Samołyk, Rajmund Strzelecki i Jan Zieliński.

Zwiedzający od pracowników teatru będą mogli się dowiedzieć, jak lalki zostały skonstruowane, jak były animowane i jakie psikusy płatały aktorom. W foyer tradycyjnie już ustawiono mini-teatrzyk, w którym dzieci będą mogły samodzielnie odegrać scenki z „Czerwonego Kapturka”.

Poprzednie dwie edycje „Wakacji z lalkami” zwiedziło 4 tysiące widzów z całego świata. Tegoroczna wystawa będzie czynna do 3 sierpnia. Można ją zwiedzać od poniedziałku do piątku w godz. 10 – 14.

Autor artykułu: pi

Inwestorzy się zbliżają

Tuesday, June 26th, 2001

W najbliższych dniach Łódź ma podpisać porozumienie ze znanym producentem sprzętu agd. O budowę własnych przedsiębiorstw w mieście zabiegają także Amerykanie i Francuzi. W ich firmach szanse na zatrudnienie będzie miało ponad trzy tysiące łodzian.

Już w najbliższych dniach władze miasta podpiszą umowę ze znanym producentem sprzętu gospodarstwa domowego. W Łodzi istnieje już należąca do firmy montownia pralek. W sąsiedztwie ma teraz być wybudowana fabryka zmywarek. Dodatkowo przedstawiciele inwestora rozważają wybudowanie centrum logistycznego w jednej z podłódzkich miejscowości. Niemcy twierdzą, że mogą zatrudnić ok. 300 łodzian.

Amerykański koncern produkujący światłowody chciałby wybudować swoją firmę w obrębie Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Jego przedstawiciele są zainteresowani ponad dziesięciohektarową nieruchomością w rejonie ulic Technicznej i Manewrowej. Zapowiedzieli, że w swojej firmie gotowi są zatrudnić nawet 2,5 tysiąca osób. Już rozpoczął się nabór kandydatów na pracowników firmy. Teraz władze miasta i zarząd ŁSSE złożyły wniosek do rządu o poszerzenie strefy tak, aby w jej obrębie znalazł się teren, na którym chcą zainwestować Amerykanie.

Na Kurczakach zamierza wybudować swoją fabrykę francuski producent wycieraczek i uszczelek do samochodów. Jego przedstawiciele zadeklarowali, że gotowi są zatrudnić 400 osób.

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, w połowie lipca do Łodzi ma przyjechać misja gospodarcza z Jerozolimy. Władze miasta mają nadzieję, że przedstawiciele biznesu, którzy wejdą w jej skład także zechcą zainwestować w Łodzi.

Autor artykułu: k

Koniec kolegiów, kolejki w sądach

Tuesday, June 26th, 2001

Około piętnastu tysięcy dodatkowych spraw przejmą jesienią sądy okręgu łódzkiego od zlikwidowanych kolegiów do spraw wykroczeń. Kolegia przestaną działać 17 października, ale już teraz sędziowie obawiają się, że przejęcie tylu spraw sparaliżuje ich pracę.

Także Krajowa Rada Sądownictwa alarmuje, że sądom grozi zapaść: – Jakość pracy będzie coraz gorsza, a przewlekłość postępowania jeszcze większa. Tym bardziej że od września prawdopodobnie zabraknie pieniędzy na utrzymanie sądów – mówi sędzia Irena Kamińska, rzecznik KRS.

Konieczność rozwiązania kolegiów wynika z obowiązującej od 1997 r. konstytucji: wszystkie sprawy winny być rozstrzygane przez sądy powszechne. W związku z tą reorganizacją Ministerstwo Sprawiedliwości przyznało sądom okręgu łódzkiego pieniądze na zatrudnienie jedenastu nowych sędziów i trzynastu pracowników sekretariatów (tylko kilku z nich zostanie przydzielonych do Łodzi). Przyznając dodatkowe etaty, ministerstwo szacowało, że każdy z sędziów załatwi 100–120 spraw miesięcznie.

– Po przejęciu przez sądy spraw o wykroczenia będą się one toczyły według bardziej skomplikowanej procedury. Może się więc okazać, że zrealizowanie założeń ministerstwa będzie niemożliwe – mówi sędzia Janusz Ritmann, wiceprezes Sądu Okręgowego.

Resort nie przewidział też dodatkowych funduszy na likwidację kolegiów, tymczasem w Łodzi, gdzie sprawy o wykroczenie mają przejąć wydziały cywilno-karne sądów rejonowych, trzeba utworzyć jeszcze jeden taki wydział – dla dzielnicy Łódź-Górna.

– Do końca maja wykorzystaliśmy ponad siedemdziesiąt procent tegorocznego budżetu, ale pieniądze na utworzenie nowego wydziału muszą się znaleźć – mówi sędzia Janusz Ritmann.

Kolegia będą pracować do końca. Te sprawy, których nie uda się zakończyć przed ich likwidacją, będą się toczyć od początku.

– Przypuszczamy, że pierwsze sprawy o wykroczenia trafią na wokandę sądu w połowie listopada – mówi sędzia Piotr Feliniak, pełnomocnik prezesa SO do spraw likwidacji kolegiów.

Większość pracowników kolegiów zostanie zatrudniona w sądach.

– Chcemy wykorzystać wieloletnie doświadczenie i wiedzę radców kolegiów i pracowników administracji – mówi sędzia Piotr Feliniak. – Niektórym zaproponujemy ukończenie aplikacji referendarskiej i przejście do wydziałów gospodarczych.

Autor artykułu: ak

Numery z numerami

Tuesday, June 26th, 2001

Dwudziestu lekarzy stażystów i kilkudziesięciu lekarzy ze szpitala im. Sonnenberga i szpitala im. Pasteura odebrało nowe książeczki z prawem wykonywania zawodu – mówi Jolanta Marcinkowska, z działu rejestracji w Okręgowej Izbie Lekarskiej w Łodzi. Nowe książeczki dla lekarzy będą przesyłane bezpośrednio do pracodawcy.

Do 30 czerwca, zgodnie z zapisem o zawodzie lekarza, powinny być przeprowadzone wymiany numerów praw wykonywania zawodu. Mają być identyczne z numerem identyfikacyjnym nadawanym przez ZUS. Tak się jednak nie stanie. Numery dotarły z ZUS do Okręgowej Izby Lekarskiej, ale zbyt późno i ich nadanie lekarzom w przewidzianym ustawą terminie jest nierealne. W konsekwencji utrudni to korzystanie z kodowanych recept.

– Do naszej izby należy 12 tys. lekarzy w województwie łódzkim i dawnym częstochowskim – mówi Ryszard Golański, prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Łodzi. Program komputerowy z Naczelnej Izby Lekarskiej dostaliśmy za późno, bo na początku roku. Kilka tygodni zajęło nam samo jego wdrażanie.

– W tej sytuacji Naczelna Rada Lekarska zwróciła się do parlamentarzystów o ustawowe przedłużenie terminu przyznawania nowych numerów prawa wykonywania zawodu do końca 2002 roku – mówi Ryszard Golański.

Autor artykułu: jxb

Nie odbędzie się

Saturday, June 23rd, 2001

Mecz ostatniej kolejki czwartej ligi piłkarskiej pomiędzy Stalą Głowno i Stasiakiem Bak-Pol nie odbędzie się. Gospodarze otrzymają walkowera. Czy Stasiakowi nie zależy na meczu, bo już awansował do trzeciej ligi?
Klub z Gomunic „uprzejmie poinformował” Wydział Gier Łódzkiego Związku Piłki Nożnej, że nie może przyjechać do Głowna, bowiem kontuzje odnieśli: Mirosław Stasiak, Marcin Kurzawa, Michał Sewerynek, Jacek Mazurowski, Arkadiusz Stępień, a egzaminy na wyższe uczelnie będą zdawać: Bartłomiej i Jakub Owczarkowie, Hubert Kościukiewicz, Przemysław Bartos.
Wygląda jednak, że powód był zupełnie inny. Piłkarze Stasiaka i mieszkańcy gminy Gomunice będą w tym czasie fetować awans drużyny do trzeciej ligi. Z drużyną mieszkańców gminy mają zagrać politycy (m.in. Józef Oleksy), a gości i publiczność będzie bawić kilka zespołów muzycznych (m.in. IRA). Na imprezie, która kosztowała 30 tysięcy złotych, spodziewanych jest cztery tysiące gości. Jak taki wydatek ma się do 900 złotych za walkower?
– Chcieliśmy przełożyć mecz, ale Stal się nie zgodziła – powiedział wiceprezes klubu, sponsor i zawodnik Mirosław Stasiak.

– Zleciłem to trenerowi Sławomirowi Krawcowi.
Tomasz Muszyński powiedział, że zadzwonił do niego Sławomir Krawiec z propozycją przełożenia spotkania z godziny 17 na 11 lub przeniesienia spotkania do Gomunic.

– Z pierwszej propozycji nie mogliśmy skorzystać z powodów proceduralnych, bowiem dwie ostatnie kolejki rozgrywane są o tej samej godzinie – mówi Tomasz Muszyński. – Przeniesienie meczu do Gomunic nie wchodziło w rachubę, bowiem kibice nie wybaczyliby mi tego. Na nasze mecze przychodzi po dwa tysiące widzów. Mamy najwyższą frekwencję w czwartej lidze.

– Termin jest wprawdzie obligatoryjny, ale w wyjątkowych wypadkach możemy przełożyć mecz, gdy jego wynik nie ma wpływu na układ miejsc drużyn walczących o awans i pozostanie w lidze – powiedział Piotr Kubisiak, przewodniczący Wydziału Gier i Ewidencji. – Słyszałem, że przedstawiciele klubów rozmawiali ze sobą o innej godzinie meczu, ale oficjalnej próby przełożenie spotkania nie podjęto.
Stasiak Bak-Pol nie wystąpił także z jakąkolwiek propozycją do Stali Głowno, której zgoda byłaby warunkiem rozpatrzenia przez Wydział Gier i Ewidencji.

– Odwołaliśmy mecz w Głownie – mówi Piotr Kubisiak.

– Drużyna Stasiaka zostanie ukarana walkowerem, a następnie przekażemy sprawę do Wydziału Dyscypliny. Uważam, że nie powinno tak być. Wszystko powinno się odbyć w duchu sportowym. Stasiak powinien przyjechać, mając w składzie choćby samych juniorów.

– Nie mogliśmy wystawić juniorów, bo są to szesnastolatkowie i po dziesięciu minutach mogliby stracić cztery gole – mówi Sławomir Krawiec. – Wysoka porażka byłaby większą kompromitacją niż walkower. Staraliśmy się postawić sprawę uczciwie i nie narażać gospodarzy na koszt przeprowadzenia meczu. Przecież wystarczyło zadzwonić z drogi, że popsuł się nam autobus. Wtedy nie byłoby afery.

– Szkoda, bo mecz był jedną z atrakcji obchodów „Dni Głowna” – mówi Tomasz Muszyński.
– Jest nam podwójnie przykro, bo nasza publiczność, najliczniejsza w czwartej lidze chciała zobaczyć jak gra najlepsza drużyna rozgrywek.

Autor artykułu: (jusz)