Archive for May, 2001

Dwa domy siatkarzy

Wednesday, May 23rd, 2001

Do pierwszego łódzkiego spotkania siatkarzy Polski i Rosji w rozgrywkach Ligi Światowej zostały tylko trzy dni. Dzisiaj po południu obie reprezentacje rozgoszczą się w hotelu Centrum i odbędą pierwsze treningi w pałacu sportowym.

Łódź po raz trzeci jest gospodarzem rozgrywek Ligi Światowej. Przed dwoma laty Polska grała z reprezentacją Australii, a w ubiegłym roku z Brazylią. O przyznaniu Łodzi prawa organizacji zdecydowała sprawna organizacja i znakomita atmosfera na trybunach.

– Po ubiegłorocznych meczach z Brazylią przez dwa dni szumiało mi w głowie od dopingu – powiedział Ryszard Bosek, trener kadry. – W Łodzi jest bardzo dobry klimat dla siatkówki.

W tym roku zgodnie z wymogiem światowej federacji organizatorzy zakupili nową podłogę we Włoszech w kolorach czerwonym i morskim. Kosztowała 120 tysięcy złotych. Po raz pierwszy była w użyciu na meczu z Wenezuelą we Wrocławiu.

Nie zmieniła się za to japońska siatka, przez którą zawodnicy będą przebijać piłkę. Dla kibiców na płycie hali, po obydwu stronach boiska, zbudowano specjalną trybunę, bowiem w ubiegłym roku była stamtąd kiepska widoczność.

Mecze są spektaklami, na które pracuje 300 osób: ochroniarze, tancerki, spikerzy, obsługa techniczna.

– Naszym zadaniem jest sprawienie, żeby główny akt spektaklu był ładny – mówi trener Bosek. – Nie uważam spotkań z Rosjanami za szczególne, ale zwycięstwo nad tej klasy rywalem przynosi splendor drużynie, a zawodnicy nabierają wiary we własne siły.

Trener zdaje sobie sprawę, że niepowodzenia Rosjan z Grekami sprawiły, że chcąc awansować do czerwcowego finału, nasi przeciwnicy będą chcieli wygrać.

– Musimy iść swoim tropem przygotowań i nie przejmować się rywalami – dodał Bosek.

W hali Łódzkiego Ośrodka Sportu siatkarze będą nie tylko trenować, ale także korzystać z odnowy biologicznej. Drugim domem siatkarzy będzie hotel Centrum, gdzie będą spać i stołować się przez najbliższe cztery dni.

Autor artykułu: jusz

Koszem w policjanta

Wednesday, May 23rd, 2001

Chodźcie, sprawdzimy się – pokrzykiwał do policjantów 37-letni Andrzej T., idąc nocą środkiem jezdni i wymachując koszem na śmieci. Gdy funkcjonariusze próbowali go złapać, rzucił koszem w jednego z nich. Teraz przed Sądem Okręgowym odpowie za napaść na interweniujących policjantów, utrudnianie im pracy i znieważenie ich. Śródmiejska prokuratura przesłała już akt oskarżenia w tej sprawie.

31 grudnia ubiegłego roku około godz. 2.30 patrolujący miasto policjanci zauważyli mężczyznę idącego środkiem ulicy Zachodniej. Widząc policjantów, przyśpieszył i zaczął wymachiwać metalowym koszem na śmieci, który niósł.

Policjanci zbliżyli się, a wtedy z odległości około półtora metra rzucił w jednego z nich koszem. Funkcjonariusz uchylił się. Razem z dwoma kolegami złapali oskarżonego, mimo że wyrywał się, szarpał, machał rękami i nogami. Wyzywał przy tym policjantów od najgorszych.

W prokuraturze Andrzej T. nie przyznał się do winy. Twierdzi, że był pijany i nic nie pamięta. Przed sądem będzie odpowiadał z wolnej stopy.

Autor artykułu: ak

Jezioro na peryferiach

Monday, May 21st, 2001

Publiczność kocha klasyczne balety: popisy primabalerin na pointach, pięknych princów unoszących je w powietrzu jak piórka i corps de ballet poruszający się z precyzją sięgającą ideału. Dlatego zawsze, gdy tylko jest możliwość obejrzenia klasyki, widzowie przypuszczają szturm na teatralną kasę.

Nie inaczej stało się podczas łódzkich występów Baletu „Bolszoj” z Mińska na Białorusi. Na przedstawienia „Jeziora łabędziego” i „Spartakusa” bilety wyprzedano z wyprzedzeniem. Oba przedstawienia rozpoczynały się z kilkunastominutowym opóźnieniem, by spragnieni widoków starej sztuki mogli usadowić się na miejscach i schodach.

„Bolszoj” sprawił kilka niespodzianek. Pierwszą była muzyka – nie płynęła z taśmy, a na żywo wykonywała ją orkiestra, co dziś w Polsce niemal już się nie zdarza. Następną była choreografia „Spartakusa”, a raczej jej brak.

Kolejną – „poprawione” libretto baletu o dzielnym Spartakusie. Jeszcze następną – wypisanie jako choreografa „Jeziora łabędziego” Walentina Jelizariewa (utytułowanego dyrektora zespołu), z całkowitym pominięciem (szokujące!) nazwisk Iwanowa i Pepity, z których układów Jelizariew czerpie bez ograniczeń.

W „Spartakusie” nieprzyjemnie zaskakiwał ubogi język choreograficzny, prościutkie układziki, do znudzenia powtarzane ewolucje (zwłaszcza – widocznie ulubioną – lewą nogą solistki), a nawet całe sceny.

Trudno było podziwiać dyspozycję tancerzy: wyraźnie umęczony Rusłan Minin (Spartakus) niemało widocznego wysiłku wkładał w podnoszenie, skądinąd zwiewnej Żanny Lebiediewej (Frygia). Natomiast Krassus Igora Sedko był raczej Krassusiątkiem, a nie dumnym wodzem.

Obaj soliści wykonywali główne partie w „Jeziorze łabędzim”, z podobnym zresztą powodzeniem. Minin jako Rotbart wykazał się ciężkimi i nad podziw niskimi skokami oraz zupełnym brakiem umiejętności aktorskich. Zygfryd Igora Sedko miał poważne kłopoty z podnoszeniami, i choć skakał efektownie, to jednak toury mocną stroną artysty nie były: rzadko udawało się je „dokręcić”. Zupełnym zaskoczeniem było grand pas de deux z III aktu: Sedko zamiast kręcić fouette, ustąpił miejsca swej partnerce i ta na „jego” muzyce kończyła układ.

Zresztą partnerka, czyli Olga Gaiko, tańcząca oba łabędzie: Odettę i Odylię, najpiękniej zaprezentowała się w postaci czarnego łabędzia. Była wyrazista aktorsko, nie ukrywała temperamentu i bez technicznych potknięć wykręciła 32 fouette, czym zaskarbiła sobie serca wielu widzów. Mniej atrakcyjnie Gaiko wypadła w dwu białych aktach, w których zachwycała jedynie piękną „pracą” ramion i dłoni.

Duży sukces odniosły tancerki wykonujące słynne pas de quatre: ich popis był najmocniejszym punktem wieczoru, bowiem artystki w tańcu osiągnęły to, co w klasyce najistotniejsze: synchronizację, delikatność, precyzję, a w konsekwencji idealne zestrojenie. Dlaczego ich nazwisk nie umieszczono w programie, wypisując za to statystów wykonujących role Mistrza ceremonii czy Księżnej? Nikt nie zgadnie.

Niestety, nie można podobnie skomplementować całego zespołu baletowego. Dwadzieścia cztery tancerki nie urzekały ani wdziękiem, ani techniką. Że w ruchu mogą zdarzyć się asynchrony, na to można się zgodzić, ale w statycznych pozach ręce, nogi i korpusy powinny pozostawać w nienagannie identycznym położeniu. A o to nie było łatwo.

Produkcje białoruskiego „Bolszoj” pokazały, że balet ten pozostaje na peryferiach europejskiej klasyki. Zagraniczne tournée, jakimi Białorusini mogą się pochwalić, nie gwarantują poziomu wykonawczego, a tylko liczną publiczność. Ale i to może ulec zmianie, gdy wyda się, że primabaleriny i książęta (oraz ich kierownik) to arystokracja przedmieść.

Autor artykułu: Michał Lenarciński

Wystarczy tylko malowanie

Monday, May 21st, 2001

Akcja „Dziennika Łódzkiego – Wiadomości Dnia”: czy ogródki jordanowskie są bezpieczne i atrakcyjne dla dzieci?

Jak wygląda najbliższy plac zabaw na Państwa osiedlu? Prosiliśmy Czytelników o przekazanie swoich spostrzeżeń. Mamy nadzieję, że dzięki publikacjom uda się zmobilizować właścicieli placów do remontów i wymiany zniszczonych urządzeń, a czasem – do ich powstania.

Dziś publikujemy ostatni odcinek naszego cyklu dotyczącego placów zabaw dla dzieci. Niewielki plac znajdujący się przed blokiem przy ul. Wigury 15 (na tyłach dużego blokowiska przy ul. Piotrkowskiej 204/210) jest jedynym w okolicy, na którym mogą bawić się dzieci. Czytelniczka zadała pytanie, czy nie można by wybudować drugiego, gdzieś w okolicy?

– Zdajemy sobie sprawę, że to trochę za mało, jak na tylu mieszkańców – usłyszeliśmy w Śródmiejskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, administrującej tym terenem.

– Niestety, nie bardzo mamy miejsce. Były takie plany, ale na razie nic konkretnego powiedzieć nie można.

Wspomniany plac, choć mały, jest sukcesywnie konserwowany, a zabawki są naprawiane. Dwa dni temu skoszono trawę i ustawiono nowe ławeczki. Teraz rozpocznie się odmalowywanie karuzeli i huśtawek.

Wszystko wskazuje na to, że jest jednym z niewielu, gdzie bawiące się dzieci są bezpieczne.

Autor artykułu: mp.

Rywalizacja na wysokości

Monday, May 21st, 2001

Zapierająca dech w piersiach rywalizacja szykuje się podczas IV Ogólnopolskich Zawodów Grup Ratownictwa Wysokościowego, które odbędą się 1 czerwca.

Swój przyjazd zapowiedziało już 18 drużyn Państwowej Straży Pożarnej oraz Polskiego Czerwonego Krzyża, Górskiego i Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Impreza odbędzie się na obiekcie Centrum Kliniczno-Dydaktycznego Akademii Medycznej przy ul. Czechosłowackiej w Łodzi.

Zawodnicy będą musieli pokonać niezwykle wyczerpującą trasę na dystansie 3 km. Zaraz po starcie muszą przeskoczyć 2-metrową ścianę, potem wbiec po schodach na XVI piętro z butlą tlenową na plecach. Gdy już tam dotrą, muszą zjechać po linach na parter (na linach będą węzły wymagające przepinania się). Potem czeka ich wspinaczka na linach na X piętro z zastosowaniem technik alpinistycznych i znów zjazd po linie w dół. Kolejnym zadaniem będzie wspinaczka na drabinie sznurkowej na III piętro i zjazd na ziemię kolejką amerykańską. Na zakończenie czeka ich bieg na dystansie 800 metrów, zdobycie I piętra „kolejką tyrolską” i przeskok przez 2-metrową ścianę.

Organizatorzy, Komenda Główna i Wojewódzka PSP, planują poza konkursem sprawnościowym dodatkowe atrakcje: m.in. pokazy ratownictwa z udziałem śmigłowca.

Autor artykułu: aro

Festiwal nauki zakończony

Friday, May 18th, 2001

Koncert w Pałacu Poznańskich, przygotowany przez studentów łódzkich uczelni artystycznych, zakończył wczoraj wieczorem trzydniowy I Festiwal Nauki i Sztuki w Łodzi.

Na festiwal złożyło się ponad 450 imprez adresowanych do mieszkańców Łodzi i regionu – wykładów, dyskusji, warsztatów, seminariów naukowych, pokazów, demonstracji, projekcji, wystaw, koncertów i innych. W większości festiwalowych przedsięwzięć uczestniczyła młodzież szkolna i studencka.

Wczoraj, podobnie jak podczas wszystkich festiwalowych dni, otwarte były drzwi uczelnianych pracowni i laboratoriów, a w hali Łódzkiego Ośrodka Sportu liczne grupy uczniów ze szkół podstawowych i średnich przyglądały się m.in. demonstracjom przygotowanym przez chemików i fizyków oraz występom artystycznym. Uczestniczyli też w zabawach i konkursach zorganizowanych przez młodzież studiującą na UŁ języki obce. Niektórzy goście festiwalu poddawali się badaniom prowadzonym przez specjalistów z Instytutu Medycyny Pracy.

Przy ul. Kopcińskiego 31 otwarto nową księgarnię naukową prowadzoną przez „Dom Książki”. Oferuje ona m.in. wszystkie dostępne pozycje wydane przez Łódzkie Towarzystwo Naukowe i Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego.

Patronem prasowym I Festiwalu Nauki i Sztuki w Łodzi był „Dziennik Łódzki – Wiadomości Dnia”. Na naszych łamach zapowiadaliśmy wiele festiwalowych imprez, jutro napiszemy obszerniej o całym festiwalu.

Autor artykułu: pp

Wszystko pod kontrolą

Friday, May 18th, 2001

Akcja „Dziennika Łódzkiego – Wiadomości Dnia”: czy ogródki jordanowskie są bezpieczne i atrakcyjne dla dzieci?

Jak wygląda najbliższy plac zabaw na Państwa osiedlu? Prosiliśmy Czytelników o przekazanie swoich spostrzeżeń. Mamy nadzieję, że dzięki publikacjom uda się zmobilizować właścicieli placów do remontów i wymiany zniszczonych urządzeń, a czasem – do ich powstania.

Kolejne place zabaw budzące niepokój rodziców znaleźliśmy na osiedlu Piastów, w okolicy ul. Myśliwskiej, Strycharskiej i Sanockiej. Ustawione tam urządzenia do zabawy wymagają napraw – po karuzeli zostało wspomnienie, a huśtawkom brakuje siedzisk.

– Rodzice mogą być spokojni, wiemy o tym – usłyszeliśmy w Administracji osiedla Piastów.

– Nie jesteśmy w stanie wykonać wszystkich napraw jednocześnie, robimy je po kolei. Zresztą stan tych urządzeń jest różny – niektóre trzeba naprawić, inne w ogóle zdemontować, a jeszcze inne wystarczy pomalować.

Władze administracji proszą mieszkańców osiedla o zgłaszanie wszelkich uwag dotyczących placów zabaw. W ten sposób łatwiej będzie znaleźć i naprawić wszystkie usterki.
Czekamy na kolejne informacje od Czytelników o zniszczonych czy nieatrakcyjnych ogródkach dla dzieci. Zwróćcie państwo uwagę, czy na Waszym osiedlu najmłodsi mają gdzie się bawić? Czy bawią się bezpiecznie? Czy wszystkie urządzenia są sprawne?

Autor artykułu: mp

Powtórka z podpisów

Friday, May 18th, 2001

Łódzcy radni ponownie będą musieli złożyć podpisy w sprawie sfałszowanego podpisu radnego Tomasza Rosłońskiego (SLD). Wniosek w tej sprawie przysłała do biura łódzkiej Rady Miejskiej Prokuratura Rejonowa Łódź-Śródmieście. Kolejne podpisy – dowody są niezbędne do zakończenia postępowania.

Przypomnijmy: radni z Komisji Gospodarki Mieszkaniowej i Komunalnej wybrali się w czerwcu ubiegłego roku na wyjazdowe posiedzenie do Bronisławowa. Wśród uczestników posiedzenia komisji nie było radnego Tomasza Rosłońskiego (SLD). Miał dojechać własnym autem, ale jak nas poinformował, minął się z autokarem wiozącym radnych.

Tymczasem na liście obecności przy rubryce z jego nazwiskiem znalazł się podpis. Sprawę wykryła sekretarz komisji. Poinformowała natychmiast dyrektora biura Rady Miejskiej.

Prokuratura Rejonowa Łódź-Śródmieście postawiła w tej sprawie zarzut 26-letniemu Maciejowi L., radnemu SLD.
Pełnomocnik Macieja L. złożył wniosek o ponowne zbadanie podpisów radnych, którzy uczestniczyli w czerwcowym posiedzeniu komisji i kolejną ekspertyzę.

Autor artykułu: k

Czy bezdomny może czasem chorować?

Wednesday, May 16th, 2001

– Kto powinien zapłacić za leczenie osoby bezdomnej, niemającej stałego adresu, a przebywającej na terenie naszego miasta – pyta nasz Czytelnik. Teoretycznie nie jest osobą ubezpieczoną, nie płaci składek i jakby go fizycznie nie było.

– Ale jest i też czasem choruje. Gorzej, gdy jest to choroba poważna, wymagająca specjalistycznej pomocy lekarskiej. Pytam o to wcale nieteoretycznie, gdyż znam takie przypadki z naszego miasta – mówi Czytelnik.

Miasto, aby refundować koszty leczenia, musi wydać zasiłek celowy w formie decyzji administracyjnej, poprzedzonej wywiadem środowiskowym i uwzględnieniem możliwości finansowych miasta.

Dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie Starostwa Powiatowego w Piotrkowie, Halina Filipek, zadowolona jest z nowelizacji ustawy o pomocy społecznej, jaka obowiązuje od początku tego roku. Na jej mocy bezdomność lub pokrywanie kosztów leczenia i pobytu w szpitalu osoby bezdomnej przekazane zostało do kompetencji gmin. To gminy są adresatami faktur wystawianych przez szpitale.

– W naszym szpitalu – mówi Anna Wróbel, szefowa działu Metodyczno-Organizacyjnego Szpitala Rejonowego – nie mieliśmy na razie takich sytuacji, choć wiemy, że płatnikiem byłoby Miejskie Centrum Pomocy Rodzinie.

– Szpital nasz – mówi Arkadiusz Wardziński, zastępca dyrektora Szpitala Regionalnego – stosuje zasadę przyjmowania wszystkich pacjentów wymagających leczenia. Dopiero potem staramy się należne nam pieniądze odzyskać.

W przypadku Piotrkowa sprawa jest w miarę prosta. Urząd postanowił ubezpieczyć „swoich” bezdomnych, którzy przebywają na tym terenie od lat, którzy są bywalcami noclegowni. Są ubezpieczeni, wobec czego kasa chorych zwraca koszty. Gorzej jest z bezdomnymi, do których żadna gmina nie chce się przyznać. Te wydatki idą w straty nadzwyczajne szpitala.

– O wiele bardziej kosztowne jest leczenie osoby legalnie zameldowanej, lecz niemającej zatrudnienia i nieubezpieczonej. Tutaj nawet komornik nie ma możliwości wyegzekwowania należności – mówi A. Wardziński. To są szczególnie liczne przypadki.

Jest jeszcze jedna grupa osób przynoszących szpitalowi straty. To nietrzeźwi przywożeni przez Straż Miejską. Jeśli delikwent rano wychodzi zdrów ze szpitala, to kasa chorych nie chce refundować pobytu. Jeśli jednak ulegnie przy tym jakimś obrażeniom, wymagającym interwencji lekarza, to udaje się pieniądze odzyskać.

– Z tytułu tych wszystkich przypadków – mówi Arkadiusz Wardziński – szpital ponosi wymierne straty sięgające nawet jednego procenta budżetu placówki. Procentowo nie jest to może dużo, lecz sama kwota robi się już pokaźna.

Autor artykułu: Stanisław Stępień

Matura poszła jak z płatka

Wednesday, May 16th, 2001

Wczoraj po południu w większości szkół, w których odbywała się matura, wywieszono wyniki egzaminów pisemnych z języka polskiego oraz przedmiotów wybranych przez abiturientów. Już dzisiaj rozpoczynają się egzaminy ustne.

Zbiorcze wyniki ze wszystkich placówek powinny być znane dzisiaj. Na przykład w III Liceum Ogólnokształcącym im. Juliusza Słowackiego w Piotrkowie zaplanowano ich wywieszenie dopiero dzisiejszego ranka. Wczoraj nie można się było nawet dowiedzieć, czy wszyscy w tej szkole napisali maturę z pozytywnym wynikiem. Dyrektor III LO Janusz Warakomski wykazał się wręcz rozbrajającą szczerością.

– Wiem, ale nie powiem – stwierdził ucinając rozmowę.
Zdecydowanie bardziej rozmowna była dyrektor II Liceum Ogólnokształcącego w Piotrkowie Ewa Florczyk. Podobnie jak w ubiegłym roku nie było tu żadnych ocen negatywnych. W placówce tej wczoraj od godz. 9 rozkodowywano wszystkie prace i liczono wyniki. Około godz. 14 maturzyści mogli już sprawdzić na własne oczy, jak poszły im pisemne.

– Większość jest czwórek i piątek, kilka szóstek – powiedziała nam dyrektor Ewa Florczyk.

W II LO do egzaminu dojrzałości przystąpiło 175 abiturientów. Z języka polskiego pisać musieli oczywiście wszyscy, natomiast z przedmiotów do wyboru najwięcej osób zdecydowało się na matematykę. Wielu maturzystów wybrało też historię i biologię, mniejsza grupa języki obce – angielski i niemiecki.

W II LO 13 osób pisało egzamin z matematyki łączony z egzaminem wstępnym na Politechnikę Łódzką. Dzięki dobrym ocenom wielu maturzystów zwolnionych będzie z egzaminu ustnego.

W 17 piotrkowskich liceach i technikach do matury przystąpiło w tym roku 2.054 abiturientów (młodzież i dorośli). W sześciu szkołach na terenie powiatu ziemskiego egzamin dojrzałości zdaje łącznie 476 osób.

Jutro poinformujemy, ilu abiturientów i z których szkół będzie poirytowanych słysząc słowa popularnej piosenki „Znów za rok matura…”

Autor artykułu: oby