Zarząd łódzkiego Polskiego Związku Motorowego chce, żeby w tramwajach i autobusach MPK można było przewozić rowery.
Zdaniem PZMot – jednośladami po Łodzi często po prostu jeździć się nie da. Co Państwo o tym sądzą?
Związek argumentuje: w mieście ścieżek rowerowych jest jak na lekarstwo. W dodatku położone są na obrzeżach miasta, wzrasta liczba wypadków drogowych z udziałem rowerzystów. Cykliści, którzy chcą pojeździć po peryferiach Łodzi nie mogą bezpiecznie przejechać przez miasto.
Zakaz przewożenia rowerów w tramwajach i autobusach wprowadzono w lutym 1999 r. na mocy uchwały Rady Miejskiej, która zaliczyła je do przedmiotów zagrażających bezpieczeństwu pasażerów i zanieczyszczających pojazd. I tylko Rada Miejska ma prawo wnieść stosowne zmiany do regulaminu podróżowania środkami komunikacji miejskiej.
To są przepisy porządkowe, a te regulują samorządy lokalne. MPK może tylko wydać swoją opinię w tej sprawie.
– Propozycja jest cenna i warta rozważenia, tyle że wymaga czasu i dokładnych analiz – wyjaśniła Marlena Moździerz, kierownik Zakładu Obsługi Pasażera łódzkiego Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego.
PZMot sugeruje, by zmiany wprowadzić tylko w weekendy i poza godzinami szczytu.
Okazuje się jednak, że nie da się jednoznacznie określić godzin szczytu, ponieważ na trasie każdej linii tramwajowej, czy autobusowej występują w różnych porach.
W weekendy pojazdy kursujące do Łagiewnik czy Arturówka są zatłoczone, więc z rowerami byłby już kłopot.
– Zdaję sobie sprawę, że ten zakaz to duże utrudnienie dla rowerzystów, ale zmiana sytuacji nie jest prosta – dodała Marlena Moździerz.
Szczepan Joachimiak:
– Jeżdżę na rowerze i uważam, że powinniśmy mieć prawo do przewożenia pojazdów w środkach komunikacji miejskiej. Co zrobić jeśli rower się zepsuje? Prowadzić go kilka kilometrów do domu. To bez sensu.
Przemysław Olczak:
– Czasami „przetransportowa-nie” roweru w tramwaju lub autobusie jest konieczne. Nie każdy lubi jeździć między pędzącymi samochodami, a ma ochotę wybrać się na wycieczkę rowerową za miasto.
Mariusz Kłys:
– Chciałbym móc korzystać z takiej „usługi”, choć wolę jazdę rowerem. A co mam zrobić po zmroku, kiedy okaże się, że np. światełka się nie palą? Narażać się na wypadek czy wsiąść do tramwaju i dotrzeć bezpiecznie do domu?
Anna Tokarska:
– Środki komunikacji miejskiej są zwykle zatłoczone,
a rower zajmuje sporo miejsca. Dlatego uważam, że nie powinny być w ogóle przewożone.
Stanisława Miszczak:
– Mnie osobiście przewożenie rowerów w tramwajach i autobusach nie przeszkadza. Oczywiście w godzinach szczytu mogą być kłopoty, ale w weekendy. Dlaczego nie?
Ewa Drabik:
– Przyznam, że jest mi to obojętne. Sama chętnie jeżdżę rowerem, może dlatego rozumiem kłopoty cyklistów.
Nie przeszkadzają mi ani ich właściciele, ani pojazdy.
Autor artykułu: mp.