Abonent czasowo wyłączony – informuje miły głos, kiedy chcemy się dodzwonić pod niektóre numery telefonów Urzędu Wojewódzkiego w Łodzi.
Wyjaśniliśmy: to nie jest awaria centrali. Urząd musi oszczędzać i dlatego wyłączono jedną trzecią miejskich telefonów. Średnio prawie w każdym wydziale dwa–trzy telefony. Tak będzie przynajmniej do końca roku.
– Musieliśmy wprowadzić ograniczenia, bo ostatnio bardzo wzrosły u nas rachunki telefoniczne – mówi Krystyna Byczkowska, dyrektor generalny Urzędu Wojewódzkiego w Łodzi. – Rachunki znacznie poszły w górę, gdyż zredukowaliśmy w tym roku do minimum wyjazdy służbowymi samochodami. Nasi urzędnicy, chcąc się komunikować, po prostu częściej sięgali po telefon.
Od trzech lat obowiązuje zakaz dzwonienia z urzędu w sprawach prywatnych, poza wyjątkowymi, losowymi sytuacjami. Tam, gdzie rachunki poszły w górę, sprawdza się billingi.
Wprowadzono również limity na rozmowy ze służbowych komórek.
Jak twierdzi dyrektor Byczkowska, oszczędności w urzędzie są bardzo duże. Już nie szef wydziału decyduje o wyjazdach służbowym autem, lecz dyrektor generalny urzędu. Do Warszawy urzędnicy jeżdżą pociągiem. Samochodu służbowego używa się jedynie wtedy, gdy do stolicy musi jechać kilka osób.
Autor artykułu: (lesz)