Przytulisko dla zwierząt przy ul. Kosodrzewiny, w którym w tej chwili przebywa ponad 20 kotów i 40 psów, nie ma pieniędzy na dalszą działalność.
– Nie mam już ani złotówki! – skarży się Longin Siemiński, właściciel przytuliska. – Pożyczyłem pieniądze pod zastaw własnego mieszkania na budowę nowych boksów dla około 20 psów. Udało się za nie doprowadzić kanalizację do przytuliska, ale boksy są nadal w stanie surowym. Składki, które otrzymujemy od wspierającego nas Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, nie wystarczają na utrzymanie placówki.
Miesięcznie, przy oszczędnym gospodarowaniu, potrzebujemy na żywność i leki dla zwierząt tysiąc złotych. Jesienią wzrasta liczba bezpańskich zwierząt. Ludzie błagają o przyjęcie kolejnych psów, często szczennych suk. O ile jeszcze można znaleźć chętnych na małe pieski, to nikt nie przyjmie psów starych i schorowanych. Boję się o ich los.
– Mamy wprawdzie aż 400 psów i 100 kotów, którym zaczyna być już ciasno w boksach, ale coraz więcej ludzi zabiera zwierzaki – mówi Małgorzata Włodarczyk, główny specjalista w Schronisku dla Zwierząt przy ul. Marmurowej w Łodzi. – W sierpniu sprzedaliśmy 70 szczeniaków i 90 dorosłych psów.
Koszt jednego to 25 zł. Już w połowie października sytuację rozładuje nowy pawilon na około 80 zwierząt, który latem będzie także przyjmował czworonogi do hotelu. Niestety, nie jesteśmy już w stanie przyjmować zwierząt spoza miasta.
– Bezpańskie psy i koty to coraz większy problem w Łodzi – twierdzi Grażyna Ojrzyńska, z-ca dyrektora Wydziału Ochrony Środowiska UMŁ. – Jednak w związku z ustawą o finansach publicznych takie organizacje pozarządowe, jak Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami, wspierające przytulisko przy Kosodrzewiny, mogą się ubiegać o przyznanie środków w tzw. postępowaniu konkursowym. Niestety, poprzedni zarząd towarzystwa nie zgłosił się do konkursu i dlatego nie został uwzględniony w roku budżetowym. Jednak może jeszcze wystąpić do Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska.
Anna Jobczyk z TOnZ i Longin Siemiński apelują o odpowiedzialne przygarnięcie zwierzaków.
– Nie chodzi o to, by wziąć psa czy kota na próbę, by potem znów przyprowadzić go do przytuliska – mówi Anna Jobczyk. – Osoby przygarniające zwierzę, powinny mieć świadomość, że psiak to nie zabawka, a karma, szczepienia i lekarstwa też kosztują.
Autor artykułu: (mawi)