Karmnik Łódź-Kaliska


Hala Dworca PKP Łódź Kaliska stała się schronieniem dla… wróbli. Fruwają nad głowami pasażerów, ćwierkają, a przy okazji brudzą. W hali pojawiły się nawet tabliczki zakazujące karmienia ptaków.

– Przebywanie na Dworcu Kaliskim przypomina wizytę w zoo albo w rezerwacie ptaków – opowiada nasza Czytelniczka (nazwisko do wiadomości redakcji). – Nad głowami pasażerów rozlega się głośny świergot, a każde otwarcie drzwi powoduje, że wlatują kolejne ptaki. Czują się tu znakomicie, przysiadają obok podróżnych dość blisko i czekają na okruchy. Hala dworcowa to chyba nie jest najodpowiedniejsze miejsce dla ptaków. Może PKP coś z nimi zrobi?

Sprawdziliśmy. Wróble rzeczywiście są i zachowują się dość swobodnie. Siadają głównie w okolicach barów, bo tam liczą na dokarmianie. Zauważyliśmy, że w widocznych miejscach hali porozlepiano kartki: „Zakaz dokarmiania ptaków”, ale to chyba nie był najlepszy sposób na ich odstraszenie, bo wróble nadal są. Nie wiadomo, kto te zakazy rozwiesił i co za to grozi, ponieważ w sekcji przewozów pasażerskich Dworca Łódź Kaliska nikt nie był nam w stanie nic powiedzieć na ten temat.

Dowiedzieliśmy się tylko, że pasażerowie od pół roku skarg nie składali, więc sprawy nie ma. Zażalenia podróżnych najpierw trafiają do rejestru na właściwym dworcu, a później są przekazywane do Zakładu Przewozów Pasażerskich łódzkiego PKP. Również tam nikt nie wiedział o inwazji ptaków na Kaliskim.

– Nic w ptasiej sprawie nie zrobimy, bo nie mamy pieniędzy – usłyszeliśmy w dziale technicznym. – Akcjami „przepędzania” ptaków zajmują się specjalne firmy, ale to są kosztowne operacje. Mamy kłopoty finansowe i nie stać nas na takie wydatki.

Autor artykułu: (mp)

Comments are closed.